Kultura Poznań.pl

Varia

opublikowano:

Jak zrobić muzeum online?

To ciekawe, że w dobie podejmowania kroków zapewniających bezpieczeństwo i ochronę zdrowia, intensywnego śledzenia informacji na temat epidemii w Polsce i na świecie, a także rygorystycznych obostrzeń, które z konieczności znacząco zmieniły nasze dotychczasowe życie, wciąż istnieje tak duża potrzeba kontaktu z kulturą. Póki co może się to odbywać właściwie w jeden tylko sposób - poprzez internet. Czy to dla muzeów przekleństwo, czy może szansa?

.
Dom Przemysłowy przy pl. Wolności 18, ok. 1916, fot. ze zb. Muzeum Historii Miasta Poznania

Jako pracownik muzeum i jednocześnie odbiorca kultury śledzę poczynania kolegów i koleżanek pracujących w innych instytucjach i jestem pod wrażeniem determinacji, z jaką realizowane są kolejne pomysły mające na celu dostarczanie widzom nie tylko porcji "fajnych obrazków", ale też wiedzy. Wyraźna jest tu też chęć podtrzymania z nimi kontaktu i wychodzenia naprzeciw oczekiwaniom. Tyle jeśli chodzi o mnie jako odbiorcę. Teraz coś ode mnie jako muzealnika.

Nie taki diabeł straszny

Wydaje się, że dziś to właśnie media społecznościowe przejęły rolę jednego z ważniejszych narzędzi kształtujących wizerunek instytucji, przekazujących wiedzę i informacje na temat prowadzonych inicjatyw. W kontekście bieżących wydarzeń, kiedy instytucje kulturalne musiały zamknąć swoje drzwi przed zwiedzającymi, jeszcze pilniejsza stała się potrzeba działania w mediach społecznościowych.

Polskie muzea prowadzą aktualnie rozmaite akcje, które nie tylko nie pozwalają o tych placówkach zapomnieć, popularyzować zbiory i podtrzymywać kontakt, ale dają szansę na nowe otwarcie. To właśnie teraz, chyba na większą niż dotychczas skalę, obserwujemy tworzenie się "muzeum online". Takie odnoszę wrażenie, stojąc po tej drugiej stronie barykady. Dlatego pytania o to co i jak, mnożą się w większym stopniu niż wcześniej. Ujawniają się ludzie, którzy dotychczas byli niewidoczni dla wielu, pracując w naukowych, muzealnych pracowniach. Powstają transmisje na żywo i filmiki, z dużym natężeniem publikowane są zdjęcia cenniejszych eksponatów, za którymi stoją ciekawe historie.

Od kuchni

Od siedmiu lat prowadzę stronę Muzeum Historii Miasta Poznania na Facebooku i ostatnimi czasy wyciągam z tej działalności więcej wniosków. To całkiem naturalna kolej rzeczy, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że jak i inne oddziały Muzeum Narodowego w Poznaniu bierzemy udział w projekcie Muzeum w czasach zarazy i codziennie publikujemy jeden post z ciekawym zdjęciem i jego opisem. Strona Muzeum Historii Miasta Poznania była pierwszą tak zwaną podstroną wśród oddziałów Muzeum Narodowego. Wcześniej istniał ogólny profil instytucji, gdzie starano się prezentować treści dotyczących wszystkich filii. Stworzenie dodatkowej przestrzeni dla naszej działalności wydawało mi się pomysłem wartym zaangażowania. Po tych kilku latach muszę przyznać, że prowadzenie jej to proces i nieustanna nauka o tym, co z muzealnych zbiorów warto pokazywać  i dlaczego, oraz jak to robić dobrze. W dobie kwarantanny pytania te są szczególnie istotne.

W ramach Muzeum w czasach zarazy mamy wolną rękę. I szczerze mówiąc - jest to frajda. W tej chwili każdy pracownik naszego oddziału przygotowuje materiały wizualne i odnoszące się do nich treści. Nikt niczego nam nie narzuca, nikt nas nie ogranicza. Ale taka wolność skrywa w sobie też i wyzwanie. Pokazywać można w zasadzie wszystko - zarówno obiekty, które znajdują się na stałej ekspozycji i którym w intrenecie poświęcić można więcej uwagi, jak i eksponaty, dla których w muzealnych salach nie znalazło się dotychczas miejsce. Jako oddział wybraliśmy przede wszystkim drugą opcję, choć i tej pierwszej nie wykluczamy. Istotne jest dla nas jednak przede wszystkim to, na jakie tematy warto zwrócić uwagę. Szczególnie, że konkurencja jest duża - stron o Poznaniu i jego historii nie brakuje. Jak więc się wyróżnić?

Co i jak?

W moim przekonaniu odbiorcy dzielą się na dwie grupy. Z jednej strony mamy odbiorców starszych, którzy poprzez publikowane treści wspominają z sentymentem miasto takie, jakim było kiedyś, a z drugiej - młodszych, którzy chcieliby się dowiedzieć, jaki Poznań był dawniej i mają potrzebę porównania teraźniejszości i przeszłości. Z tego względu pokazywanie miasta na dawnych zdjęciach i pocztówkach wydało się bardzo uzasadnionym pomysłem. To nic, że takich materiałów jest w internecie dużo -  jest luka, którą możemy wypełnić. Nasza szansa, by zwrócić na siebie uwagę, kryje się w zbiorach. W kolekcji muzealnej znajdują się obiekty-perełki, powszechnie nieznane, niepublikowane. Muzeum w czasach zarazy zachęca do tego, aby pochwalić się tymi obiektami. Projekt stwarza też możliwość wykorzystania potencjału naszej wiedzy w nowej formie.

Niekiedy obiekty łączymy w cykle. Wśród tych już opublikowanych wymienić możemy cykl powodziowy, rekreacyjny, kulturalny, drogeryjny, ale nie tylko. Wciąż przyglądamy się, co cieszy się największym zainteresowaniem. Zdjęcie drogerii Czepczyńskiego, park Bractwa Strzeleckiego na Szelągu, poznańskie ulice zalane wodą, a może fotografie Unierzyskiego sprzed 1989 roku? Każda taka publikacja to niemała próba. Czasem zakończona sukcesem, czasem nie. Nie oznacza to jednak, że celem projektu jest rywalizacja z innymi, podobnymi profilami. Wręcz przeciwnie.

Zauważalne jest w ostatnim czasie większe zainteresowanie, jakim cieszy się nasza strona wśród osób, które same prowadzą grupy czy strony o podobnej tematyce i decydują się dzielić z nami swoimi zbiorami, nawiązać kontakt. Nawiązanie relacji z osobami, które "klikają" nasze posty to wartościowy efekt projektu. Cieszy każda reakcja, pytanie, komentarz, wspomnienie, udostępnienie. Staramy się być w tych kontaktach bezpośredni. Obecna sytuacja to szansa, żeby rozprawić się z poglądem, że do muzeum najlepiej pasuje określnie "skostniałe". Zdobyte w ten sposób doświadczenie będzie można wykorzystać żeby ulepszyć program edukacyjny, przygotowywać wystawę, zrobić coś nowego. Oczywiście, kiedy muzea zostaną znów otwarte, trzeba będzie zastanowić się, jak zbalansować i połączyć ze sobą to funkcjonowanie w sieci i poza siecią. Ze względu na prace remontowe w ratuszowych piwnicach mamy na to jeszcze trochę czasu...

Justyna Żarczyńska

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020