Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Do 8 marca w Słodowni Starego Browaru można oglądać wystawę 45. edycji Konkursu im. Marii Dokowicz. To najlepsze prace dyplomowe zrealizowane na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. O tym, co na niej zobaczymy, opowiada kurator wystawy i rektor uczelniMaciej Kurak.

. - grafika artykułu
Maciej Kurak, fot. Grzegorz Dembiński

Hasłem tegorocznej edycji Konkursu im. Marii Dokowicz jest "Kooperacja". Jak je rozumieć?

Wydaje mi się, że hasło "Kooperacja" idealnie pasuje do konkursu, w którym biorą udział studenci prezentujący swoje prace dyplomowe. Dyplomy powstają przecież zawsze we współpracy z prowadzącymi - promotorami. To pierwsze, bardzo bezpośrednie nawiązanie. "Kooperacja" ma jednak także szersze znaczenie, zwłaszcza w kontekście funkcjonowania sztuki w społeczeństwie oraz jej powiązań z innymi dziedzinami ludzkiej aktywności. Dość często mówi się o tym, że działania artystyczne odnoszą się do otaczającej rzeczywistości społecznej, ukazując jej złożoność. Przedstawiają elementy pochodzące z różnych obszarów, łącząc czynniki emocjonalne, kulturowe czy naukowe. Dodatkowo - i dotyczy to przede wszystkim współczesnej aktywności twórczej - istnieją również działania, które splatają się bezpośrednio z życiem. Umożliwiają one rozwiązywanie konkretnych problemów człowieka czy społeczeństwa. Wówczas niecodzienne praktyki artystyczne stają się czynnikami odpowiedzialnymi za podejmowanie i przezwyciężanie poszczególnych wyzwań. Chodzi tu o działalność, którą prof. Jerzy Ludwiński, wieloletni wykładowca i pracownik naszej uczelni, nazywał postartystyczną, czyli taką, która rozpływa się w codzienności, a jednocześnie ujawnia istotne zagadnienia społeczne. Jej efektem nie jest fizyczne, materialne dzieło sztuki, lecz rodzaj wartości społecznie użytecznych. Sztuka staje się wówczas potencjałem i narzędziem, które poprzez proponowane rozwiązania - dokonane w wyjątkowy, niecodzienny sposób, zwraca uwagę na szersze zjawiska społeczne. Tak było w przypadku Rasheeda Araeena czy Santiago Cirugedy, których działania wpływały nie tylko na rzeczywistość w Afryce czy Hiszpanii, ale również skłaniały do refleksji nad geopolityką oraz skutkami systemu ekonomicznego, w którym funkcjonujemy.

A jak to się przekłada na to, co zobaczymy na wystawie? 

Będzie bardzo dużo różnorodnych prac z około 15 kierunków. Teraz na uczelni jest ich jeszcze ich więcej. Będzie film, fotografia, instalacja, malarstwo, wzornictwo, architektura wnętrz czy scenografia. Różne sposoby poszukiwania elementów kulturotwórczych, do których predestynuje sztuka, są czymś, co je łączy. Istotne są w nich też kwestie współdziałania. W przypadku prac użytecznych, np. architektury, ważna jest wiedza technologiczna, techniczna. Trudno sobie wyobrazić budynek stawiany bez konstruktora lub bez znajomości procedur. Ta koegzystencja czy kooperacja jest tu szczególnie widoczna. Prace dotyczące problemów społecznie zaangażowanych również wymagają wejścia w pola związane z pozaartystycznymi dziedzinami. Sztuka często poprzez ukazanie złożoności i odwoływanie się do codzienności stara się tę problematykę przybliżyć. 

Te prace są bardzo różnorodne formalnie i treściowo - bardzo konkretne, jak te z dziedziny projektowej, ale i takie podejmujące problemy depresji czy autyzmu lub zupełnie abstrakcyjne. Kategorie nagród są dwie - w dziedzinie artystycznej i projektowej, ale jak te prace porównać. Czego szuka jury?

Sposób funkcjonowania prac w systemie konkursowym jest wyzwaniem. Istotne są na pewno czytelność i wrażliwość na zjawiska, które są dzisiaj istotne. Taki artystyczny przekaz wybrzmiewa mocniej i pozwala skoncentrować na sobie uwagę osób, które dokonują wyboru. Dość często dyskusje między jurorami są długie i burzliwe, zwłaszcza że faktycznie nie jesteśmy w stanie do końca tych prac porównać. Trzeba jednak powiedzieć, że sama obecność w konkursie jest wyróżnieniem. Ta wystawa to crème de la crème. Mamy tu po dwie najlepsze prace z każdego kierunku. To trudna selekcja, a wybranie z nich tych zasługujących na nagrodę jest dużym wyzwaniem. Wyboru dokonują osoby ze społeczności naszej uczelni - Senat, więc wydaje mi się, że dyskusje na temat sztuki będą bardzo ciekawe. 

Rozmawiamy przed poznaniem wyników. Te zostaną ogłoszone dokładnie w dniu, w którym nasz miesięcznik trafi do druku. Nie będę pytać więcej o najlepsze dyplomy. W kontekście kooperacji zapytam za to o relację student/studentka - promotor/promotorka pracy dyplomowej. 

Tu właśnie został trafnie dotknięty problem kooperacji. Czym ona właściwie jest? Jak możemy mówić o kwestiach dotyczących indywidualności twórczej? Przecież indywidualista nie jest osobą, która pojawia się nie wiadomo skąd, i nie odnosi się do tego, co funkcjonuje obecnie. Jego postawę współtworzą społeczeństwo oraz kultura, w której żyje. Reprezentuje on także pewne wartości i odwołuje się do tego, co go otacza. W tym kontekście warto również zauważyć, że poznanie środków, za pomocą których można realizować cele, staje się istotne i decyduje o tym, czy odnosimy się do założeń w sensie teoriopoznawczym, czy ontologicznym. Czy pozostajemy jedynie w sferze marzeń - jak latanie w czasach Leonarda da Vinci - czy też mamy do czynienia z realnym oddziaływaniem na przyrodę i społeczeństwo. To pierwsza kwestia.

Drugą jest oczywiście dialog istniejący pomiędzy młodym twórcą, dyplomantem, a prowadzącym. Nie chodzi tu o narzucanie osobom, które dopiero wkraczają w działalność twórczą, własnej wizji, lecz o tworzenie warunków, by mogły rozwijać się samodzielnie. Odbywa się to na różne sposoby: poprzez zadawanie pytań, konsultacje, wspólne zastanawianie się nad tym, jak pewne rzeczy mogłyby lepiej funkcjonować. Właśnie tutaj kooperacja staje się elementem spajającym. Dzięki temu unika się edukacji instrumentalnej na rzecz podejścia bardziej jednostkowego, uwzględniającego potencjał indywidualności. To z kolei sprzyja uwrażliwieniu na złożoność funkcjonowania bytu społecznego.

To są najlepsze dyplomy na uczelni. Czy będzie nadużyciem, jeśli powiem, że ta wystawa jest współczesnym obrazem UAP-u? 

I tak, i nie. Uczelnia nie byłaby uczelnią, gdyby nie prowadziła badań. To istotny czynnik. Uniwersytet Artystyczny nie jest wyłącznie szkołą. Proces edukacyjny, dydaktyczny, włączony jest w obszar prowadzonych tu działań badawczych i artystycznych. Istotne jest to, że ci młodzi twórcy włączają się w pewien obraz uczelni. Dość często mówiło się, że silnym nurtem poznańskiej uczelni był ten wychodzący od konceptualizmu i nurt sztuki zaangażowanej, krytycznej, ale też nastawionej na analizę... 

I to można dostrzec na wystawie?

Pewnie też. Kwestia może nie jest tak jednoznaczna, ale myślę, że prowadzenie nieustającego dialogu ze sztuką i wytwarzanie impulsów do tego, by mobilizować całą społeczność do zaangażowania się, jest tutaj bardzo ważna. Chodzi o to, by nie popaść w negatywne schematy, które kojarzymy ze źle rozumianą akademickością - szablonowością, z przyjmowaniem pozycji często zarezerwowanej dla muzeów, których rolą jest dokumentowanie i potwierdzanie wartości pewnych zjawisk. Mnie podoba się to, że w historii naszej uczelni dość często był akcentowany inny pierwiastek - dyskutowania ze sztuką. Akademia (a dziś uniwersytet) była traktowana jako laboratorium, miejsce, gdzie pojawia się namysł, przestrzeń do wykreślania nowych pól i możliwości, żeby mogły wpływać na zjawiska społeczne, które współuczestniczą w procesie uspołecznienia. 

Wystawa Chełmońskiego w Muzeum Narodowym przyciągnęła tłumy. Dlaczego mam się wybrać na wystawę Konkursu im. M. Dokowicz? Co zobaczę?

Przede wszystkim - nie tylko różnorodność mediów. To znamienne dla naszej uczelni, że prezentujemy szerokie spektrum postaw twórczych, pokazując, iż działalność artystyczna może ujawniać się w bardzo różnych aspektach: zarówno tych funkcjonalnych czy klasycznych, jak malarstwo i rzeźba, jak i w formach efemerycznych, tj. dźwiękowych czy konceptualnych. Wystawa prezentuje również próby tworzenia nowych jakości wizualnych oraz nowych sposobów przedstawiania i ujawniania obrazów współczesnej rzeczywistości społecznej. To także poszukiwania nowych elementów języka sztuki, które mogą wpływać na złożony proces funkcjonowania człowieka w społeczeństwie. Sztuka jawi się tu jako jeden z czynników zdolnych do inicjowania zmian w postdyscyplinarnej, wielowymiarowej praktyce codzienności. Ogląd tych artystycznych poszukiwań może stać się źródłem inspiracji i impulsem do twórczego przenoszenia wykreowanych przez artystki i artystów obrazów - szeroko rozumianych jako idee, formy i strategie działania, do własnej codzienności.

A na ile wygrana w tym konkursie przekłada się na zawodowy sukces? 

Nie prowadziliśmy jeszcze takich badań, ale być może warto będzie je rozpocząć. Jest wielu laureatów konkursu, którzy później z powodzeniem funkcjonowali w świecie sztuki lub rozwijali karierę akademicką. Intrygująca jest także zmiana samego sposobu gloryfikacji nagrody. W przeszłości, w czasach PRL-u, przyznawana kwota może nie była szczególnie wysoka, ale wystarczała na wyjazd za granicę, ponieważ taka możliwość jej spożytkowania była zapisana w regulaminie konkursu. Obecnie nie ma już takiego wymogu. Uczelnia stara się jednak zawsze, aby wysokość nagród wzrastała choć trochę wraz z inflacją, dlatego w tym roku również została ona nieco podwyższona.

Nie chodzi mi konkretnie o pieniądze, ale o pracę i działania artystyczne. 

Każda forma nagrody jest wyrazem uznania. Pozwala także jeszcze mocniej uwierzyć w siebie, co ma ogromne znaczenie. Z pewnością jest również atutem w CV. Stanowi dowód na to, że już pod koniec studiów zrealizowało się pracę, która została doceniona przez uczelnię.

W przypadku np. architektów pewnie jest szansa na zdobycie pracy w bardziej renomowanej pracowni. A pozostali? 

To zależy, czym się zajmują. Jeśli mówimy o twórcach, którzy chcą funkcjonować w obiegu artystycznym, to jest dopiero początek. Wybierając taką drogę, konieczne jest poznanie praktyczne, jak funkcjonuje w danym momencie system instytucjonalno-rynkowy, oraz w nim następnie uczestniczenie. To nie jest proste. Nagrody są też po to, by to ułatwić. Taki był też zamysł Marii Dokowicz, która w testamencie ufundowała stypendium dla najzdolniejszych absolwentów. Ona chciała, żeby młodzi artyści mieli możliwość wyjazdu, mieli dobry start, by mogli zacząć działać, by nie porzucali sztuki, tylko dalej się realizowali. Warto zapoznać się z pracami wyróżnionych dyplomantów, które będą prezentowane na wystawie w Starym Browarze. Na odwiedzających wystawę czekają oprowadzania kuratorskie. Ta sztuka nie tylko opowiada przecież o świecie, ale realnie uczestniczy w jego współtworzeniu. Warto więc się jej przyjrzeć.

Rozmawiała Agnieszka Nawrocka

  • Wystawa 45. Konkursu im. Marii Dokowicz
  • Słodownia, Stary Browar
  • czynna do 8.03

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026