Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Tak jeszcze nie było

Nowe wydawnictwo z fotografiami Mariusza Foreckiego - zin Pod maską - pokazuje paradoks czasu pandemii w Polsce w okresie, gdy zakazane było praktycznie wszystko, a jednak działo się bardzo wiele.

. - grafika artykułu
Mariusz Forecki, "Pod maską / Under the mask", fot. materiały Pix.house

Do zina Pod maską trafiły monochromatyczne zdjęcia, które fotograf wykonał w Poznaniu pomiędzy czerwcem 2020 a lutym 2021 roku. - Był to czas, gdy pandemia najbardziej dała nam w kość. Zgromadzenia w tym czasie były w zasadzie zakazane, nie można się było spotykać i nic organizować - chyba, że w maseczkach i zachowując odpowiedni dystans pomiędzy uczestnikami - wspomina Mariusz Forecki.

A jednak okazał się to zarazem czasem, gdy ludzie się mimo wszystko spotykali i podejmowali różne aktywności. W tym okresie miało też miejsce bardzo wiele protestów - demonstracje antyszczepionkowców czy działania Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, organizowanego przez młodzież liceów i szkół ponadpodstawowych. Największym ze wszystkich protestów był oczywiście Strajk Kobiet. - Chciałem pokazać na fotografiach, że pomimo tego, iż nie można było się gromadzić, okazało się, że był to jednak najbardziej intensywny czas, jeśli chodzi o protesty i zgromadzenia w ciągu ostatnich kilkunastu-kilkudziesięciu lat. Dawno nie było tak intensywnie, działo się dużo i wiele ważnych rzeczy. W tym czasie ludzie opowiadali się również po jednej ze stron sporu politycznego. Stąd starałem się to wszystko zarejestrować - opowiada.

Fotograf uczestniczył we wspomnianych protestach w tym znaczeniu, że starał się je dokumentować. - Byłem choćby na październikowym Strajku Kobiet w Poznaniu, gdy policja pod katedrą użyła gazu pieprzowego. Pojawił się w momencie pokazywania petycji przez jedną z osób protestujących. Tak się złożyło, że z kolegami byliśmy na pierwszej linii i oberwaliśmy dość mocno. Ta sytuacja świadczyła o amatorstwie policji. Funkcjonariusze przestraszyli się, nie wiedzieli, jak się zachować, bądź nigdy nie spotkali się z taką sytuacją. Może z ich strony wyglądało to groźnie i po prostu nie wytrzymali. Z naszego i obserwujących protest kolegów punktu widzenia ta sytuacja wcale nie wymagała użycia gazu pieprzowego - zwraca uwagę fotograf. Z tej sytuacji pozostało zdjęcie Adriana Wykroty. Dla mnie jest ono jednym z symboli tego, jak polska policja traktowała w czasie protestów dziennikarzy, fotoreporterów, czy fotografów dokumentalistów, czyli - eufemistycznie rzecz ujmując - "utrudniała bądź uniemożliwiała im pracę".

"W trakcie fotografowania powinniśmy być niewidzialni"

W Pod maską udokumentowane są protesty, które - jak to bywa w ich przypadku - związane są z potrzebą wyrażenia swojego zdania. - Mam wrażenie, że wszystkie protesty ostatnich kilkudziesięciu lat wizualnie są podobne. Zmieniają się tylko cele i  protestujący. Gdy je fotografuję, staram się, być przeźroczysty, pozostawać dokumentalistą i unikać stawania po jednej ze stron. Mam na myśli to, że pozostaję niewidoczny, by nikogo nie prowokować, nie wzbudzać emocji. Ubieram się normalnie i nie epatuję symbolami, np. Strajku Kobiet czy osób, które protestują. Uważam, że w sytuacji fotografowania to, co sam myślę, powinno być tylko moją sprawą - mówi Forecki.

- Fotoreporterzy czy fotografowie dokumentaliści, którzy opowiadają się po jakiejś stronie, chociażby sięgając po pewne symbole, automatycznie stają się fotograficznymi aktywistami. Co ciekawe, taka postawa okazuje się być we współczesnym świecie bardzo potrzebna, przejmując role, których państwo czy rząd nie chce lub nie potrafi spełnić. Gdy dokumentujemy takie społeczne protesty trudno jest zresztą nie stanąć po którejś ze stron. Wydaje mi się jednak, że profesjonalizm fotografów, fotoreporterów czy dokumentalistów wymusza pozostawanie pomiędzy. Powiedzieć, że pozwala to na obiektywizm to trochę za dużo, ale pozwala przynajmniej na stosunkowe wyrównanie obrazów i zbudowanie opowieści o tym, jak to zdarzenie wyglądało od środka bądź z zewnątrz, przy jednoczesnym braku wyróżniania jednej strony. Nie zawsze się to udaje, ale jest to dla mnie bardzo istotne - dodaje.

Kolejnym etapem procesu jest selekcja materiału. - Samym wyborem możemy powiedzieć, co myślimy o danym zdarzeniu. I to jest dla mnie w porządku. Każdy ma własny punkt widzenia i swoje zdanie. Nie da się uniknąć sytuacji, w której fotografowie pokazują, co myślą - tłumaczy.

Przy dokumentacji protestów Mariusz Forecki starał się również uniknąć "zdjęć do czytania", prezentujących hasła ze Strajku Kobiet. Nie on jeden zresztą - w mediach społecznościowych przyznawali się do tego i inni fotografowie dokumentaliści. Z jednej strony "korciło", a z drugiej wydawało się to tanim chwytem. W Pod maską Forecki poczynił niemniej kilka wyjątków. Jedną z fotografii, która na pewno przejdzie do historii Strajku Kobiet w Poznaniu, jest efektowny obraz płotu pod katedrą, który stał się mozaiką tekstów na kartonach przyczepionych do niego przez protestujących. W pozostałych przypadkach hasło jest zaledwie jednym z elementów kompozycji.

Do publikacji trafiły także fotografie dotyczące wydarzeń religijnych. Jednym z nich była peregrynacja kopii ikony jasnogórskiej po Wielkopolsce. Są w niej też zdjęcia z zawodów sportowych, w których nie mogli brać udziału widzowie. - Kibice radzili sobie tak, że jeśli na przykład chcieli uczestniczyć w zawodach żużlowych, to ustawiali sobie wysięgniki i wjeżdżając na nich oglądali wydarzenia zza terenu stadionu, z góry, lub stawali przy płocie, by móc je obserwować - wspomina Forecki.

Na okładkę trafiła dość żartobliwa, acz dość ambiwalentna w swej wymowie fotografia kobiety, która nosi rozdartą maseczkę na twarzy. Widzimy zarówno jej nos, jak i usta. Jej twarz otacza białe futerko, nadające kompozycji przyjemnej lekkości i odrobinę odświętnego tonu. W środku odnajdziemy zresztą zdjęcie, którego przekomponowany, niewielki fragment trafił na okładkę. Doskonale oddaje uważne oko Mariusza Foreckiego, który z przenikliwością przygląda się rzeczywistości, kadruje ją.

Pod maską nie jest rzecz jasna przypadkowym zbiorem jego fotografii. Z ich pomocą zbudował opowieść o pandemii. Narracja jest znacznie prostsza niż w przypadku arcydzieła Foreckiego - obsypanego nagrodami Mechanizmu - konceptualnej dekonstrukcji Polski lat 1988-2019, choć właśnie ta prostota jest w niej tak bardzo ujmująca, cenna i ze wszech miar słuszna. Moim zdaniem Pod maską jest najlepszą polską książką artystyczną jesieni 2021 roku. To także jak dotąd najbardziej interesująca fotograficzna opowieść o pandemii spośród tych, które widziałem. A że nakład zina to raptem 100 egzemplarzy - zalecam pośpiech!

Format zina pozwolił zresztą Pix.house'owi na relatywnie tanią i nieskomplikowaną w realizacji produkcję. Trzeba dodać, że taka zresztą była sama idea Mariusza Foreckiego, który chciał w możliwie prosty i przejrzysty sposób zaprezentować swoje fotografie. Zin dał możliwość szybkiego przygotowania niewielkiego wydawnictwa, w którym został zebrany zapis obecnych czasów.

Jest to przy tym już drugi zin wydany nakładem Pix.house, którego tematem jest pandemia. Pierwszy - #sah_z - dokumentuje jej dwa pierwsze miesiące w Polsce, marzec i kwiecień 2020 roku. Tytuł to skrót od hasztagu #stayathome, którym, obok innych hasztagów (#covid_19, #quarantine #2020), została opatrzona ta publikacja. Sygnalizują one nagłe, nerwowe i nie zawsze udane przeniesienie wielu sfer życia (w tym kultury) do internetu w tym pierwszym, pełnym niepokoju o przyszłość i niewiedzy okresie. Zin jest pracą zbiorową, przez co można go potraktować jako interesujący, demokratyczny wielogłos o początku pandemii. W publikacji wzięli udział Dominik Wojciechowski (Cyrk), Martyna Nitkowska (Czy dzieci nadal się nudzą?), Dominika Muszyńska, Maciek Przemyk, Ania Nowacka (Stoję i widzę), Łukasz Zgrzebski (Duszności / Dyspné / Dysponea), Artur Pławski (Bezruch), Grzegorz Mleczek, Karolina Ozimek (Lustrzane odbicie), Magdalena Noga (Tricky smart), Karla Majewska (Wtopić się w dom), Jan Zawadzki (Niepotrzebne skreślić), Sławek Skulimowski (Bristol. 04.2020), Baltazar Fajto (Dobrze jest mieć chociaż okna na zachód), Jusryna Śmidowicz (Film), Krzysiek Orłowski (Badanie terenowe), Adrian Wykrota (Interferencje), Konrad Byczek i Jerzy Piątek.

Ziny wydawcy z Pix.house traktują jako poniekąd pierwszy etap prezentacji zbieranych w czasie pandemii materiałów, które złożą się na archiwum tego osobliwego czasu, a w przyszłości zostaną być może użyte w inny sposób - choćby z powodu większego dystansu do dokumentowanych wydarzeń i tego, co przyjdzie z czasem.

Marek S. Bochniarz

  • Mariusz Forecki, Pod maską / Under the mask
  • proj. Andrzej Dobosz / dobosz.studio
  • wyd. Pix.House

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021