Kultura Poznań.pl

Teatr

opublikowano:

Dżungla 2.0

Adaptacja Księgi dżungli Rudyarda Kiplinga w reżyserii Jakuba Szydłowskiego to spektakl poprawny, ale nie porywający. A przede wszystkim nierówny. Momentami intryguje i przykuwa dziecięcą uwagę, by za chwilę pozwolić się jej rozproszyć, a widzom opuścić bajkową dżunglę z uczuciem niedosytu.

.
fot. M. Kordula

Jakub Szydłowski zrealizował musical dla dzieci inspirowany przygodami słynnego Mowgliego, którego niesamowite przygody młodzi czytelnicy na całym świecie śledzą już od ponad stu lat. Przed premierą spektaklu na deskach poznańskiego Teatru Muzycznego polscy  widzowie mogli oglądać go w warszawskim Teatrze Roma. W lokalnej odsłonie zyskał między innymi choreografię Pauliny Andrzejewskiej-Damięckiej i nową obsadę. Fabuła pozostała jednak niezmienna - oto mały chłopiec pieszczotliwie nazywany przez mamę Żabą niczym w Jumanji trafia do dżungli, w której wychowują go wilki. Poznając innych mieszkańców dziczy odkrywa również reguły rządzące światem, zwłaszcza tym nieskażonym jeszcze przez cywilizację.

Wizja Jakuba Szydłowskiego to uwspółcześniona wersja klasyki. Mamy tu plac budowy, na którym otwiera się i zamyka akcja, odniesienia do popkultury i nowoczesnych technologii, odwołania do mediów społecznościowych (takich jak YouTube, Facebook i Snapchat) czy współczesny język, który z pewnością najlepiej przemawia do dzieci. Nie mamy za to przebojowych piosenek, na którym wszak powinien opierać się każdy dobry musical, ani przystających do wspomnianej nowoczesności kostiumów (najgorzej wypadają w tej kwestii przygnębiająco przaśnie prezentujące się postaci tygrysa Shere Khana i szakala Tabaki oraz przypominające mopa wilki).

Nie mamy wreszcie dobrze rozłożonego napięcia i sprawnie rozpisanego pomysłu fabularnego, który utrzymałby uwagę młodych widzów w trakcie trwającego niemal dwie godziny spektaklu. Sam reżyser podkreślał w wywiadzie przed premierą: - Dorosły, jak się nudzi, jak go coś denerwuje, to i tak wysiedzi grzecznie w teatrze. Bo nie wypada się inaczej zachować. A dziecko już przy pierwszym zdaniu, które go nie zaciekawi, zacznie się zajmować czymś innym. I tak w istocie było, przynajmniej w ostatnich rzędach teatru.

Szkoda tym bardziej, że to zdecydowanie musical, który miał w sobie potencjał. Świadczy o tym chociażby znakomita i zręcznie wykonana muzyka Jakuba Lubowicza, każdorazowo trafnie zawiązane interakcje aktorów z publicznością czy - najlepszy moim zdaniem element w poznańskiej Księdze dżungli - wspaniale i hipnotyzująco zagrana rola czarnej pantery Bagheery (podczas przedpremiery w tę rolę wcieliła się Ewa Kłosowicz). Na osobne wyróżnienie zasługują również niezwykle uzdolniony aktorsko Jeremiasz Kokot jako Mowgli i Lucyna Winkel jako przeniesiony w polskie Tatry i "godojący" po góralsku miś Baluś. Niestety - to wciąż za mało, by nazwać ten spektakl musicalowym hitem.

Anna Solak

  • Księga dżungli, reż. Jakub Szydłowski
  • Teatr Muzyczny
  • recenzja spektaklu z 17.01
  • kolejne przedstawienia: 19.01, g. 13 i 16 oraz 11.03, g. 10 i 12.30

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020