Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Sołacka perełka

Niemiecki plan z początku XX wieku na Sołacz był taki: zabudować luksusowymi willami cały teren, spiętrzyć wody Bogdanki, utworzyć staw, puścić łódki i będzie pięknie. Plany mają to do siebie, że albo się uda je zrealizować, albo nie. Ten się udał. Było pięknie i co ciekawe - ponad sto lat później nadal jest.

Zdjęcie z parku Sołackiego było świetną pamiątką z Poznania (pocztówka z 1913 r.), fot. ze zbiorów Marcina Nowakowskiego/cyryl.pl
Zdjęcie z parku Sołackiego było świetną pamiątką z Poznania (pocztówka z 1913 r.), fot. ze zbiorów Marcina Nowakowskiego / cyryl.pl

Autorów tego wyjątkowego założenia było dwóch: Hermann Kube, ówczesny dyrektor Ogrodów Miejskich, opracował projekt parku, a Joseph Stübben, przewodniczący Królewskiej Komisji Rozbudowy Miasta Poznania - projekt kolonii willowej. Park zrealizowano w latach 1908-1911. Dzisiaj ma powierzchnię około 14 ha i kształt mocno wydłużonej i nieco skrzywionej elipsy. Leży w dolinie rzeczki Bogdanki, której spiętrzone wody utworzyły duży staw, przewężony pośrodku i przecięty urokliwym mostkiem. Na stawie utworzono dwie zadrzewione wysepki, a na jego południowym brzegu w 1912 roku otwarto dużą restaurację z plenerowym ogrodem. Budynek restauracyjny powstał z zaadaptowanego do tego celu pawilonu przeniesionego z Wystawy Wschodnioniemieckiej, która rok wcześniej odbyła się na terenie dzisiejszych Targów, gdzie pełniła funkcję winiarni. Obiekt miał dwie charakterystyczne wieże wentylacyjne zlikwidowane w czasie niemieckiej przebudowy dokonanej w czasie II wojny światowej.

Od 1910 roku wokół parku zaczęły powstawać pierwsze wille, bardzo zróżnicowane i charakteryzujące się bogactwem detalu architektonicznego. Wyrastały wśród zieleni alejowych uliczek i urokliwych placyków. Zamieszkali w nich wyżsi urzędnicy niemieccy. Po odzyskaniu niepodległości ich miejsce zajęła profesorska kadra nowo powstałego Uniwersytetu Poznańskiego, a park stał się jednym z ulubionych miejsc wypoczynku poznaniaków, głównie robotniczych rodzin z pobliskich Jeżyc. Prócz spacerów wśród cennego drzewostanu ogród oferował liczne atrakcje - zabawy, dancingi, koncerty i festyny, a przede wszystkim przejażdżki łódkami, które cieszyły się niesłabnącym zainteresowaniem aż do lat 70. XX wieku. Zdjęcie na łódce dla setek mieszkańców miasta było świetną pamiątką radosnego czasu spędzonego w pięknym otoczeniu przyrody. To właśnie pamiątkowe pocztówki z parkowymi łódkami stanowią pokaźną część znakomitej sołackiej kolekcji publikowanej w Cyrylu. Równie liczne są pocztówki pokazujące restaurację Parkową (Sołacką, po wojnie Piracka, a potem Meridian), a na pozostałych widać otaczające staw alejki i sąsiadujące z parkiem uliczki z ich willową zabudową. Wszystkie doskonale oddają piękno tego wyjątkowego ogrodu będącego sercem Sołacza, starannie przemyślanego i zrealizowanego założenia urbanistycznego z początku XX wieku. Trudno dzisiaj uwierzyć, że ten malowniczy park ze wspaniałym starodrzewem i stawem jest tworem całkowicie sztucznym i że wcześniej były tu jedynie podmokłe łąki.

Na początku lat 90. XX wieku na mostku w przewężeniu parkowego stawu spotkało się dwóch bardzo już starszych panów. Z pewnością pamiętali czasy przedwojenne. W środku parku zamiast stawu ziała czarna dziura, z której potężnymi rurami odprowadzano z dna akwenu nagromadzony tam muł. - Panie, te ich roboty ciągną się już kilka miesięcy i końca nie widać - zagadnął pierwszy. - Patałachy, panie, Niemcy by to zrobili w tydzień - odpowiedział drugi. Popatrzyli na siebie, pokiwali głowami. Wśród starszego pokolenia ufność w niemiecką precyzję i ordnung nie wygasła mimo tragicznych doświadczeń II wojny światowej...

Danuta Bartkowiak

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020