Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Skąd jesteś?

- Polacy są bardzo zainteresowani swoimi korzeniami i pochodzeniem - mówi Pieter van Os*, autor książki Już nie chcę być człowiekiem. Opowieść o przetrwaniu Zagłady, której polski przekład ukazał się we wrześniu nakładem Wydawnictwa Poznańskiego.

. - grafika artykułu
Dawna synagoga w Czyżewie przy ul. Piwnej - sztetlu, z którego pochodziła matka Mali, bohaterki książki, fot. archiwum prywatne autora

Myślę, że wiele wydarzeń z polskiej historii opisanych w Twojej nowej książce polscy czytelnicy dość dobrze znają. Ale zapewne nie wszystkie - a na pewno nie w ich najnowszych interpretacjach, podważających utrwalone i fałszywe klisze na temat przeszłości.

To ciekawe. Tę książkę napisałem z myślą o holenderskich odbiorcach. Dla Polaków jest bardzo dziwne choćby to, że Holendrzy nie wiedzą, iż w czasie II wojny światowej Polska po szesnastu dniach niemieckiej inwazji została najechana przez Związek Radziecki. Dla Polaków takie fakty są rzecz jasna oczywiste, ale w Holandii wiele osób o nich nie wie. Bardzo wielu rzeczy nie wiemy o Polsce.

Czy wyjątkowość losów Żydówki Mali Rywki Kizel, która aby przeżyć II wojnę światową udawała Polkę o niemieckich korzeniach i została przygarnięta przez rodzinę nazistów sprawiła, że dałeś Polsce szansę? Mimo tego, że z perspektywy zachodniej jest ona postrzegana raczej jako nudny, smutny, szary, depresyjny i biedny kraj położony gdzieś na wschodzie Europy?

Mam kolegę, który pracuje w redakcji mojej gazety. Gdy powiedziałem mu, że wybieram się do Polski, bo tam wyjeżdża moja żona i będę z nią w tym kraju mieszkać przez co najmniej cztery lata, stwierdził: "Wiem, jakiego rodzaj książkę musisz napisać, powinna mieć tytuł Polska w kolorze". Spytałem go, dlaczego. Wyjaśnił, że gdy myślimy o Polsce, to mamy w głowie czarno-białe obrazy. Nie chodzi mi o dobro i zło, ale właśnie o biel i czerń. Polski film, który wygrał Oscara dla najlepszego filmu zagranicznego - Ida - też jest czarno-biały! Zupełnie tak, jakby wszystko poświęcone Polsce było właśnie takie, czarno-białe.

Zrozumiałem, co miał na myśli. "Daj nam szczęśliwe historie o Polsce, zabawne opowieści" - dodał. Więc gdy przyjechałem do Polski, napisałem dla mojej gazety kilka rozrywkowych historyjek o tym kraju. Jedna z nich dotyczyła Wilamowic - małego miasteczka w południowo-zachodniej części kraju, gdzie część ludności mówi po holendersku. Napisałem też o wsi na wschodzie - Niecieczy, w której mieszka właściciel klubu piłkarskiego Termalica. Grają w ekstraklasie, podczas gdy liczba ludności to raptem 700 mieszkańców!

Ale po roku pisania zabawnych historii z Polski zrozumiałem, że to nieprawda. Polska nie jest tak naprawdę zabawnym krajem. To tak nie działa. Mogę udawać, że jest inaczej i być oryginalny, ale ciężka, traumatyczna przeszłość, straszne rzeczy, które zdarzyły się w Polsce, są wciąż bardzo żywe i ma wpływ na to, kim są Polacy. Przynajmniej ja tak postrzegam ten kraj jako obcokrajowiec. Dlatego uznałem, że powinienem znaleźć temat, który pasuje do tego miejsca i dotyczy waszej fascynacji historią.

Fascynacji?

Generalnie rzecz biorąc, Polacy są bardzo zafascynowani historią - o wiele bardziej, niż Holendrzy. U nas ludzie niezbyt się interesują przeszłością i często nie wiedzą nawet, czym zajmowali się ich dziadkowie. W Polsce jeśli tego się nie wie, to z bardzo konkretnych przyczyn - bo zostali oni zabici, zaginęli, bądź są ku temu inne, bardzo traumatyczne powody.

Jeśli w Polsce wejdzie się do księgarni, to można w niej znaleźć z tuzin magazynów historycznych, co najmniej więcej niż dziesięć. W Holandii wychodzi raptem jeden magazyn historyczny, a jest on subwencjonowany przez państwo i sam nie przetrwałby na rynku. W waszym kraju takie wydawnictwa są komercyjne. Macie pisma wydawane na lśniącym papierze - wychodzą w takiej formie choćby gazety o tematyce militarnej. Uwielbiam to, bo kocham historię. Ale jest to również trochę dziwne - że kraj jest aż tak bardzo zainteresowany historią. Bo nie chodzi tylko o intelektualistów, ale i o wielu innych ludzi. Wciąż mnie to fascynuje. Był to jeden z powodów, dla których napisałem książkę dotyczącą polskiej historii.

Dlaczego Twoja żona wyjechała do Polski?

Jest holenderską dyplomatką i została wysłana do Polski. Nie miała wyboru - Polska sprawiała wrażenie miejsca, w którym jest zimno. Nie wiedziałem wtedy wiele o tym kraju, nigdy dotąd tu nie byłem. Są obcokrajowcy, którzy wypowiadają się na temat waszego kraju, bo są nim zainteresowani. Z nami jest podobnie. O Holandii piszą na przykład Amerykanie czy Niemcy. O Polsce wypowiada się wielu Anglików - jednym z nich jest historyk Norman Davies, który napisał opasłe książki i nawet ożenił się z Polką.

Ci wszyscy ludzie wybrali ten temat. Ale ja nie. Więc naprawdę byłem obcym, w którym dopiero pojawiło się zainteresowanie tym krajem. Uważam, że pozwala to na przyjęcie trochę innej perspektywy. Nie próbuję Holendrów przekonywać do Polski - a tak zazwyczaj postąpiliby obcokrajowcy. Powtarzają wówczas, jakim to wspaniałym krajem jest Polska, że w Warszawie są świetne bary i miasto się bardzo rozwija. Mnie to nie obchodzi. Bardzo za to zafascynowała mnie historia Polski.

Jak wyglądało Twoje życie jako męża kobiety pracującej w dyplomacji, przebywającej w polskiej placówce?

Jako że moja żona jest dyplomatką, musiałem z nią chodzić na przyjęcia dyplomatyczne. Najczęściej są bardzo nudne. Ludzie nie mówią na nich tego, co myślą, bo są dyplomatami. Rozmawiają więc na takie tematy jak kluby czy jedzenie. Jako że byłem tym nieznośnie znudzony, znalazłem na  to sposób. Po kilku tygodniach zacząłem pytać Polaków o to, gdzie się urodzili, skąd pochodzą ich dziadkowie. Rzucałem: "Opowiedz mi o wojnie w twojej rodzinie". I po tym, jak zadałem te pytania, spędzałem wspaniałe wieczory, bo każdy Polak ma do opowiedzenia fascynującą historię o swojej przeszłości.

Wtedy zrozumiałem, że Polacy żyją swoją przeszłością. To także kraj, w którym najwięcej ludzi na świecie lubi kopać, korzystając z wykrywaczy metalu, aby znaleźć coś w ziemi. Polacy kochają to zajęcie - jest ono u was bardzo popularne.

Rozmawiał Marek S. Bochniarz

*Pieter van Os - dziennikarz, pisze dla niderlandzkiej prasy. Autor kilku poczytnych książek, za Liever dier dan mens (pol. wydanie Już nie chcę być człowiekiem. Opowieść o przetrwaniu Zagłady) otrzymał szereg prestiżowych nagród. Obecnie mieszka w Tiranie w Albanii.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021