Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Przytulnie, bo kameralnie

Zdawać by się mogło, że nazywanie występów zespołu kameralnego "kameralnymi" to tautologia. Istnieje jednak duża muzyczna przestrzeń, która takie określenie usprawiedliwia - już po raz czwarty zespół zaprosił na Festiwal Wieczory Kameralne z Amadeusem.

. - grafika artykułu
fot. Wojciech Kabata

W trakcie tych koncertów muzycy orkiestry eksplorują repertuar kameralny przeznaczony na dwóch, trzech, czy czterech muzyków. Nie słuchamy całej orkiestry naraz, jak zazwyczaj, a w małych zespołach, w których możemy poznać muzyków z innej strony: nie jako członków orkiestry, ale jako solistów i kameralistów. To inny rodzaj repertuaru i uprawiania muzyki, odmienny także w odbiorze. Kameralne wieczory z Amadeusem to intymna przestrzeń pełna dźwiękowej i międzyludzkiej bliskości. Koncerty odbyły się w sali prób orkiestry, na co dzień niedostępnej dla niemuzycznych śmiertelników. W niewielkiej przestrzeni relacja odbiorcy z wykonawcą jest dużo bliższa niż w dużych salach. Do uszu dobiegają ekspresyjne oddechy i stukot palców o podstrunnicę - naturalne i fascynujące elementy wykonywania muzyki, które giną w większych przestrzeniach i orkiestrowych składach. Co więcej, muzycy Amadeusa nie idą na łatwiznę w repertuarowych wyborach.

Na pierwszym koncercie z serii, 3.02, usłyszeliśmy "Suitę na altówkę i kontrabas" Reinholda Gliere'a. Tworzące ją nastrojowe duety zabrzmiały kojąco, a taneczny "Gavotte" wyróżnił się sporą dawką energii. Anna Kubiak (altówka) i Damian Sobkowiak (kontrabas) pokazali znakomite panowanie nad muzycznym czasem oraz wzorową muzyczną współpracę. Swobodnie wymieniali się w rolach solisty i akompaniamentu, a w dominujących w kompozycji Gliere'a instrumentalnych dialogach pokazali partnerstwo i wzajemne zrozumienie. Wiolonczelistki Maria Bielewicz-Pietraszek i Anna Papierz stworzyły duet funkcjonujący jak jeden organizm. Najpierw zabrały słuchaczy w odległą przeszłość w "Sonacie na dwie wiolonczele G-dur" Jeana Baptiste'a Barriere'a, a później, z towarzyszeniem Doroty Frąckowiak-Kapały przy fortepianie, w pełną melancholii i rzewności muzykę filmową Dymitra Szostakowicza pod postacią "Preludium" z filmu "Szerszeń". Wieczór zwieńczył pełen rozmachu i pogody "Kwartet smyczkowy B-dur" KV 458 Wolfganga Amadeusza Mozarta. Kolejny tego wieczoru dowód solistycznej swobody i umiejętności dialogowania dali Jarosław Żołnierczyk (I skrzypce), Mirosław Bocek (II skrzypce), Lech Bałaban (altówka) i Maciej Mazurek (wiolonczela).

Tydzień później, na trzecim koncercie Festiwalu, od Mozarta rozpoczęto. Jego "Kwartet d-moll" KV421 zagrano z silnym romantycznym zacięciem (Waldemar Abucewicz i Janusz Dąbrowski - skrzypce, Beata Żołnierczyk - altówka, Maciej Mazurek - wiolonczela). W wykonaniu pojawiały się nerwowe momenty, które wynagrodziło jednak dowcipne i lekkie trio w części trzeciej. Jarosław Żołnierczyk i Dorian Pawełczak z powodzeniem zmierzyli się z niezwykle trudną "Sonatą na dwoje skrzypiec a-moll" op. 27 Eugène'a Ysaÿe'a. Usłyszeliśmy pierwszą część "Sonaty", która stawia przed solistami ogromne wyzwania: zarówno indywidualnie, jeśli chodzi o poziom trudności partii, jak i te dotyczące współwykonania. Z licznymi rytmicznymi i konstrukcyjnymi pułapkami Żołnierczyk i Pawełczak poradzili sobie bardzo dobrze, dzięki czemu usłyszeliśmy fragment "Sonaty" w ognistym wykonaniu.

Najciekawszym wyborem repertuarowym okazały się "Marin Marais wariacje na cztery altówki" Gartha Knoxa. Sławny wirtuoz altówki skomponował je w 2007 roku. Za podstawę obrał temat z utworu barokowego kompozytora i gambisty Marina Maraisa. Elegancki i nostalgiczny motyw muzyczny podlega przemianom, z których każda ukazuje inną technikę gry na altówce: od granego palcami pizzicato, przez kosmicznie brzmiące wysokie flażolety, po nowoczesne, eksperymentujące z techniką gry na instrumencie brzmienia. Czworo altowiolistów Amadeusa (Lech Bałaban, Michał Kot, Beata Żołnierczyk, Anna Kubiak) z dużą dozą polotu i ekspresji wciągnęli słuchaczy w świat brzmienia altówki, pozwalając sobie także na dawkę humoru. 

Humor stał się też jednym z elementów finału koncertu, na który złożyły się nietypowe jak na Amadeusa utwory: wybór z muzyki filmowej Ennio Morricone w wersji na kwartet smyczkowy. Słynne tematy ze spaghetti westernów i klasyków Tornatore, czy Agostiego nie tracą w takim opracowaniu nic ze swojej siły oddziaływania na wyobraźnię i natychmiastowego określania nastroju filmu. Właśnie te elementy silnie wybrzmiały w wykonaniu skrzypków Mateusza Gidaszewskiego i Dominika Żmijewskiego, Anny Kubiak (altówka) i Marii Bielewicz-Pietraszek (wiolonczela). 

Kameralny Festiwal Amadeusa łączy w sobie dwie ważne wartości. Odnajdziemy na nim muzyczną jakość, znaną nam z występów orkiestry w pełnym składzie. Druga z nich to kameralność: tak w wymiarze repertuaru, jak i atmosfery bliskości oraz intymnego doświadczania muzyki. To cenna przestrzeń na muzycznej mapie Poznania, którą warto rozwijać i z niej korzystać.

Paweł Binek

  • Wieczory Kameralne z Amadeusem
  • Filharmonia Poznańska
  • recenzje z 3.02 i 10.02

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026