Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Historia uczy pokory

- Historia miast to żywy obecnie nurt światowych badań historycznych, w pełni zresztą zrozumiały. To w miastach żyje dziś większość rozwiniętych społeczeństw, one wyznaczają rytm współczesności i zmiany cywilizacyjne - mówi prof. Przemysław Matusik*, historyk, autor czterotomowej Historii Poznania, która ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Miejskiego Posnania.

. - grafika artykułu
Wnętrze "Historii Poznania", fot. Wydawnictwo Miejskie Posnania

Zastanawiam się, jak to możliwe, że człowiek tak obarczony obowiązkami: pracą naukową, funkcją prodziekana Wydziału Historii UAM, wiceprezesa Poznańskiego Towarzystwa Nauk, szefa "Kroniki Miasta Poznania" napisał czterotomową historię miasta w pojedynkę! Poprzednie Dzieje Poznania, opublikowane w latach 1988-1998, miały 70 autorów. I jeszcze jedno: znawca XIX wieku ogarnia całą historię miasta...

Nie wiem, czy podjąłbym się tego zadania, gdyby nie Jan Kaczmarek, prezes Fundacji Rozwoju Poznania, historyk z pasji o szerokich horyzontach, nie przekonał mnie do tego projektu. Nie było to proste, ale postanowiłem zmierzyć się z zadaniem i wyjść poza swój naukowy rewir. Historia miast to żywy obecnie nurt światowych badań historycznych, w pełni zresztą zrozumiały. To w miastach żyje dziś większość rozwiniętych społeczeństw, one wyznaczają rytm współczesności i zmiany cywilizacyjne, a więc ich droga - przez wieki - do tego statusu jest po prostu bardzo ciekawa i zrozumiałą rzeczą jest zainteresowanie nią.

U nas oczywiście wszystko zaczyna się od Ostrowa Tumskiego?

Ta najstarsza przeszłość sprawiła mi chyba najwięcej problemów, bo najnowsze odkrycia archeologiczne rozpoczęły w ostatnich latach niezwykle ożywiony  dialog archeologów i historyków, który zmienia nasze rozumienie tamtych czasów. Jesteśmy pod wrażeniem odkryć prof. Hanny Kóčki-Krenz, fascynuje nas palatium, kaplica, fragmenty mozaik świadczące o szerokich kontaktach ze światem i roli Poznania w tworzeniu państwa piastowskiego. A i później nie możemy abstrahować od wzajemnych powiązań i zależności miasto-państwo. W ogóle historia uczy pokory... Po okresie świetnego rozwoju Poznań w XVII i XVIII wieku upada pod ciężarem klęsk żywiołowych, wojen, po których zaczyna stopniowo się podnosić, uczestnicząc w dziele reformy miejskiej czasów Sejmu Wielkiego.

Pierwszy tom kończy się na roku 1793, kiedy to Prusacy wkraczają do Poznania i na długie lata decydują o kierunku jego rozwoju. Przede wszystkim budują nowe miasto obok starego Poznania. Ćwierć wieku później budowa twierdzy w znaczący sposób ograniczy jego rozwój. Dopiero na początku XX wieku Niemcy wyzwalają miasto z gorsetu murów i znów, tak jak sto lat wcześniej, decydują się na zaznaczenie swego symbolicznego prymatu w miejskiej przestrzeni. Powstaje monumentalna Dzielnica Zamkowa, widoczny znak niemieckiej dominacji nad coraz silniejszym polskim żywiołem. Jeśli w latach 40. liczba polskich mieszkańców Poznania spada poniżej połowy ogółu mieszkańców, to koniec wieku XIX odwraca te proporcje. Polacy w mieście nie tylko przeważają, ale są coraz śmielsi, lepiej zorganizowani, miasto jest ponadto najsilniejszym ośrodkiem polskości w państwie pruskim. I nie na wiele zdają się wspaniałe niemieckie budowle - zamek, biblioteka, akademia, muzeum, a także przeprowadzona na szeroką skalę modernizacja miasta. Mimo to ludność niemiecka topnieje i nie wzmacniają jej przybysze ze starych pruskich prowincji kuszeni dobrymi warunkami życia w nowoczesnym Poznaniu...

Ten okres kończy Wielka Wojna, potem jest powstanie wielkopolskie i krótkie, ale znaczące dla miasta dwudziestolecie zakończone tragedią II wojny światowej. To zawartość tomu III.

To bardzo ciekawy i ważny okres. Zmieniają się diametralnie stosunki narodowościowe - niewielu Niemców i Żydów pozostaje w mieście, sprzedają swoje domy i majątki i wyjeżdżają do Niemiec. Natomiast Polacy, uniesieni takimi dokonaniami, jak powstanie uniwersytetu, targi międzynarodowe, Pewuka, zderzają się z wielkim kryzysem, który w znacznej mierze kładzie kres trochę zbyt wybujałym  wyobrażeniom i aspiracjom poznańskich elit. Jednak przystępujemy do odbudowy pozycji miasta, a temu kładzie kres II wojna światowa. I tu zwracam uwagę na rzecz bardzo istotną: jeśli w tej chwili powstanie wielkopolskie jest już dość dobrze znane, to do świadomości mieszkańców innych regionów kraju nie przebiła się prawda o koszmarze okupacji w Poznaniu, o warunkach życia we wcielonym do Rzeszy Kraju Warty. Krańcowo różnych i bardzo ciężkich.

To zadanie czeka i historyków, i publicystów... A potem przychodzi rok 1945 i trudne powojenne lata.

Chyba nie doceniamy skali trudności, jakie stanęły przed poznaniakami po zakończeniu wojny. Zdruzgotane historyczne centrum miasta, zdekomponowane wywózkami i prześladowaniami elity, wreszcie niszcząca silne poznańskie mieszczaństwo polityka komunistów. Tracimy rangę stolicy Ziem Zachodnich, w siłę rosną Wrocław, Gdańsk, Szczecin. Nie ma u nas takich przedstawicieli nowej władzy jak  np. wojewoda Ziętek na Śląsku, którzy potrafiliby bronić lokalnych interesów. Nie ulega jednak najmniejszej wątpliwości, że o postrzeganiu Poznania w  kraju - i nie tylko zresztą - decyduje Czerwiec 56, jedno z najważniejszych wydarzeń w poznańskich dziejach.

Doprowadza Pan historię Poznania aż do roku 2016, kiedy to uroczyście obchodziliśmy 1050. rocznicę Chrztu Polski, lecz do dziś nie wiadomo, czy rzeczywiście odbył się w Poznaniu...

I nie wiadomo, czy kiedykolwiek uda się rozwiązać tę zagadkę. W każdym razie badania trwają, dyskusje też, i to jest właśnie niezwykle ciekawe w pracy naukowej.

Nie zostawia Pan jednak bez swoich ocen i analiz dalszych lat, po roku 2016, i ten końcowy fragment czwartego tomu świadczy o pilnej i wszechstronnej obserwacji życia miasta przez autora. Nie mogłam się oderwać od lektury. Świetny styl, sposób pisania nieodstraszający czytelnika, ale niespłycający wiedzy, to jeden z wielkich atutów Pana książek. Kto był dla Pana mistrzem?

Przede wszystkim prof. Lech Trzeciakowski. Pod jego skrzydłami rozpoczynałem swoją naukową drogę, on także wprowadzał mnie w arkana poznańskiej historii. Mówiąc jednak o badaniach dziejów naszego miasta, wspomnieć trzeba koniecznie prof. Jacka Wiesiołowskiego. To dzięki "Kronice Miasta Poznania", której szefował od czasu transformacji, ukazało się mnóstwo ważnych publikacji. Takiego wydawnictwa, na takim poziomie, nie ma żadne inne miasto w Polsce! "Kronika" ma swoje grono oddanych i stałych czytelników.

Teraz będą mieli jeszcze do dyspozycji cztery tomy Historii Poznania Matusika! Pięknie je Pan zadedykował: "Moim poznaniankom - żonie Ewie i córce Marcie". Są też podziękowania dla wszystkich, którzy pracowali nad książką. I dla Pana Ojca. Czy dzięki niemu został Pan historykiem? 

Niekoniecznie, planowano chyba coś innego, choć istotna była dla mnie bardzo obficie zaopatrzona domowa biblioteka z książkami historycznymi dotyczącymi jednak przede wszystkim dziejów starożytnych. Już w liceum przekonałem się, że jestem zdeklarowanym humanistą, pociągała mnie i historia, i filologia. O wyborze tej pierwszej zadecydował "duch czasu", zdawałem maturę w roku 1981, gdy historia nabrała niebywałego znaczenia, wszyscy chcieli się dowiedzieć, "jak to naprawdę było". Studiowanie historii wydawało się więc niezwykle ważne i potrzebne. To było podstawą mojego wyboru.

Rozmawiała Grażyna Wrońska

*Przemysław Matusik - historyk, profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Zajmuje się dziejami XIX wieku, zwłaszcza historią miejską, procesami modernizacyjnymi i przemianami religijnymi. Od 2007 r. jest członkiem kolegium redakcyjnego "Kroniki Miasta Poznania", a od 2015 r. jej redaktorem naczelnym. Autor czterotomowej Historii Poznania, która właśnie się ukazała.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021