Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Fantastyczne światy Maleszki

- Magiczne Drzewo fascynuje dzieci od ponad dziesięciu lat. Najbardziej się cieszę z tego, że przychodzą nowe generacje odbiorców - mówi Andrzej Maleszka*, którego książka Magiczne drzewo. Pióro T-rexa wygrała w plebiscycie Bestsellery Empiku 2019 w kategorii literatura dla dzieci.

Andrzej Maleszka, fot. Fotografia Bosiacki - grafika artykułu
Andrzej Maleszka, fot. Fotografia Bosiacki

Poznaniacy mają opinię ludzi zasadniczych, rzeczowych, bez poczucia humoru, fantazji, a tu wyrasta autor bijącego wszystkie rekordy Magicznego Drzewa... Książką i filmem dzieci (i dorośli także!) cieszą się już wiele lat i nic nie wskazuje na to, żeby ta dobra passa została przerwana...

Nie zgadzam się z tezą, że poznaniacy nie mają fantazji, ani w ogóle, że istnieją zbiorowości, gdzie wszyscy mają takie same cechy. Znam w Poznaniu wielu twórczych ludzi, obdarzonych wielkim poczuciem humoru. Ja też urodziłem się w Poznaniu i chyba mocno zaprzeczam tezie, że poznaniakom brakuje wyobraźni...

Podobnie cykl Magiczne Drzewo zaprzecza tezie, że dzieci nie chcą czytać. Te powieści mają wielką rzeszę czytelników. Na spotkania autorskie przychodzi czasem tysiąc dzieci. To bardzo mądrzy czytelnicy, obdarzeni niesamowitą wyobraźnią. Dzieci czytają inaczej niż dorośli, wchodzą do środka opisywanego świata, wędrują z bohaterami. Dzieci nie czytają słów, tylko są uczestnikami opowieści. Dlatego dobra książka przeczytana w dzieciństwie zostaje w człowieku na zawsze. Tworząc dla młodego odbiorcy, mam poczucie, że nie piszę tylko zdań, ale trochę współtworzę czyjeś życie. Otwieram drzwi, którymi dzieci wyruszają na własne wędrówki.

Magiczne Drzewo fascynuje dzieci od ponad dziesięciu lat. Najbardziej się cieszę z tego, że przychodzą nowe generacje odbiorców. Czytelnicy, którzy zaczynali przygodę z Magicznym drzewem, mają teraz dwadzieścia lat. Ale wciąż przybywają nowi. Na spotkania, obok nastolatków, przychodzą siedmio- czy ośmiolatkowie. I mówią, że "połknęli" nowy tom w tydzień. Powieść, która ma 500 stron! Dziennikarze często mnie pytają, gdzie tkwi tajemnica fenomenu Magicznego Drzewa. Ale ja nie chcę tego analizować. Po prostu tworzę powieści tak, jak to czuję, z autentyczną energią. Staram się pisać tak, jakbym dawał czytelnikowi prezent. A najlepszy prezent to taki, który łączy spełnienie tęsknot z zaskoczeniem.

Dzieci uwielbiają Maleszkę, a Pan jako dziecko kim był zafascynowany? Jakim autorem, reżyserem? Czy jako dziecko opowiadał Pan niestworzone historie, jak to się niektórym dzieciom przydarza?

Moja mama była nauczycielką, polonistką, więc nasz dom był pełen książek. Pierwsze, które czytałem samodzielnie, to Pinokio i chyba Ferdynand Wspaniały Kerna. Potem zafascynowały mnie Mity greckie Parandowskiego. Znałem na pamięć przygody Herkulesa... Lubiłem też komiksy. A przede wszystkim książki podróżnicze. Była taka seria, gdzie ukazywały się historie z całego świata, w tym powieści Arkadego Fiedlera. W czasach PRL-u te książki rodziły tęsknotę do odległych, kolorowych światów i złość, że nie można tam pojechać. Wcześnie odkryłem też Lema, jego książki były dla mnie ważne. Łączyłem czytanie z oglądaniem filmów. Kino to był nałóg. W tamtych czasach rodzice nie wozili dzieciaków do kina samochodem. Miałem dziesięć lat, kiedy mama pozwoliła mi iść z kolegami do kina Wilda, które było blisko domu. Potem chodziłem tam na każdy nowy film. Wciąż pamiętam te wszystkie Godzille i Fantomasy, setki filmów... I fascynacje Siedmioma samurajami Kurosawy, których obejrzałem, jak miałem 11 lat!

Czy w dzieciństwie opowiadałem historie? Bez przerwy. Koledzy w szkole wynajmowali mnie, żebym pisał za nich wypracowania. Byłem też ekspertem od opowiadania wieczornych historii w czasie kolonii czy wycieczek szkolnych. Bohaterami byli kumple albo nauczyciele. Do dzisiaj lubię opowiadać. Mam dar improwizowania. W czasie tworzenia Magicznego Drzewa czasem używam dyktafonu i zamiast pisać, dyktuję jakąś scenę. Dopiero później przepisuję ją do komputera. To pomaga znaleźć dobry rytm, zwłaszcza przy pisaniu dialogów. 

Czytelnicy, widzowie, dziennikarze pytają Pana od wielu lat o Poznań jako miejsce akcji Magicznego drzewa.

Swoje pierwsze filmy realizowałem w Poznaniu. Tu powstała Mechaniczna Magdalena (na Sołaczu) czy Mama nic będąca debiutem ekranowym Danki Stenki. Kolejne filmy produkowane były w Warszawie, bo tam był sprzęt i ekipy filmowe. Ale młodzi aktorzy grający w moich filmach byli z Poznania. Także powieść Magiczne Drzewo ma akcenty wielkopolskie. Przecież tytułowe drzewo rośnie w dolinie Warty, obok Rogalina.

Ma Pan na swym koncie mnóstwo nagród, także międzynarodowych z przyznaną w Nowym Jorku nagrodą Emmy, odpowiednikiem Oscara, a warunki, w jakich powstają pańskie filmy, są bardzo skromne. Marzył Pan już wiele lat temu o profesjonalnej wytwórni filmów dla dziecięcej widowni. Czy są widoki na spełnienie tego marzenia?

Jak na nasze warunki moje filmy miały rozbudowaną inscenizację i skomplikowane efekty. Pokazywano je w wielu krajach, więc nie były to "skromne produkcje". Obecnie formuła produkcji filmów bardzo się zmieniła. Internet zrobił totalną rewolucję. Inaczej się filmy produkuje i gdzie indziej się je ogląda. Wielkimi producentami stały się firmy, które z filmem się nie kojarzą, np. Amazon. Ja teraz skupiam się na tworzeniu powieści, ale uważnie śledzę tę rewolucję. Bo wciąż myślę o zrobieniu kolejnego filmu z cyklu Magiczne Drzewo.

Potrafi Pan doskonale dobrać do ról młodych artystów, a i gwiazdy świetnie się czują na planie, połykają bakcyla cudowności. Może wszyscy jej potrzebujemy, bez względu na wiek?

To dotyczy nie tylko filmu ale też powieści. Magiczne Drzewo jest jedyną książką na świecie, do której trzeba robić casting! Bo ilustracje bazują na fotografiach. Każda z postaci jest na ilustracjach grana przez aktora. Tych młodych aktorów muszę znaleźć. Potem zapraszam ich do studia fotograficznego. Grają tam sceny z powieści, a fotograf Maciej Mańkowski robi im tysiące zdjęć. Ja te zdjęcia przetwarzam, kreując fantastyczne światy, gdzie dzieci spotykają niesamowite stworzenia czy roboty. Moje ilustracje przypominają kadry z filmów, bo tworząc je, łączę dwa zawody: pisarza i reżysera.

Muszę zadać pytanie, którego nie uniknie się na początku roku: jakie plany ma autor, filmowiec, scenarzysta, reżyser? Czy jest może już konkretny termin spotkania w Poznaniu z Andrzejem Maleszką?

Spotkałem się niedawno z czytelnikami w Starym Browarze. Kolejne spotkanie będzie chyba w czasie Poznańskich Targów Książki w marcu. Pracuję teraz nad nowym tomem Magicznego Drzewa, ale też nad scenariuszem gry planszowej. I nad pewnym nowym projektem, o którym nie mogę jeszcze opowiadać, bo to wielka tajemnica...

rozmawiała Grażyna Wrońska

*Andrzej Maleszka - reżyser i scenarzysta filmowy, autor powieści, w tym znanego cyklu powieściowego Magiczne Drzewo. Laureat Emmy Award i kilkudziesięciu nagród na festiwalach filmowych. Otrzymał nagrodę IBBY za najlepszą powieść roku dla młodych czytelników. Jest także wyróżniony Orderem Uśmiechu. Jego twórczość łączy motywy fantastyczne i realistyczne. Rozgrywa się wśród współczesnych realiów, w które wkraczają niesamowite, magiczne zdarzenia. Dynamiczną akcję i fantastyczne przygody autor łączy z mówieniem o ważnych problemach młodych czytelników. Filmy Andrzeja Maleszki są pokazywane na całym świecie, a cykl powieści Magiczne Drzewo przetłumaczono na kilkanaście języków. Jesienią ub. r. ukazał się tom 11 serii pt. Magiczne Drzewo. Pióro T-rexa.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020