Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Dwa oblicza muzyki austriackiej

Na muzyczną wyprawę do Austrii zaprosiła słuchaczy Filharmonia Poznańska. Przewodnikami podróży zostali znawca symfoniki Antona Brucknera i doświadczony dyrygent Christoph Campestrini oraz ceniony interpretator muzyki Mozarta - pianista Christian Zacharias.

Dyrygent podczas koncertu. - grafika artykułu
fot. Kuba Cichocki

"XVII Koncert fortepianowy G-dur" KV 453 Wolfganga Amadeusza Mozarta w wykonaniu Zachariasa stał się popisem wykonawczej lekkości, uroku i zniuansowania muzycznych nastrojów. "Koncert" został napisany wiosną 1784 roku, a prawykonała go uczennica Mozarta, uzdolniona pianistka i kompozytorka Barbara Ployer. Dedykacji tej przypisuje się zwiększenie roli orkiestry względem partii fortepianu oraz intymną atmosferę utworu. To jednak nie jedyne wyznaczniki "Koncertu". Stwarza on wykonawcy możliwość rozwinięcia zróżnicowanej opowieści, w której znaczącą rolę odgrywają zmiany nastrojów. Bywają one nieznaczne, co wymaga od wykonawców uważności i wrażliwości na najmniejsze zmiany. Ponadto w wykonywaniu "Koncertu" przydaje się poczucie humoru. W pierwszej części dowcip Mozarta jest lekki, rodem z arystokratycznego salonu, a w trzeciej teatralny, prosto z opery komicznej. Główny temat tej części brzmi jak lekka aria bez słów, a późniejsze przekomarzania się orkiestry z fortepianem są żywcem wyjęte ze skrzynki muzycznych narzędzi używanych w teatrze operowym.

Zacharias posiada wyczucie i głębokie zrozumienie wszystkich tych elementów. W "Allegro", pierwszej części utworu, grał bardzo klarownie i selektywnie (zwłaszcza w akompaniamencie), z elegancją i zrozumieniem stylu. Wykorzystał w pełni dramaturgiczny potencjał następującego potem "Adagia". Subtelna i zróżnicowana emocjonalnie część w jego ujęciu była pełna żalu rozpraszanego przez chwilowe rozchmurzenia aż do pełnej jasności kończącej "Adagio" kadencji. Finał skrzył się energią i humorem. Interpretacja Zachariasa była przykładem ogromnego doświadczenia i zrozumienia utworu połączonych z pełną pomysłów muzykalnością.

Orkiestra Filharmonii Poznańskiej prowadzona przez Christopha Campestriniego wyczuła humorystyczną koncepcję Zachariasa. Zaowocowało to szczególnie udaną częścią trzecią. W środkowym "Adagio" uwagę najbardziej przykuł początkowy duet fletu i oboju, zagrany z dużą delikatnością, wrażliwym przeplataniem się głosów i ładnie stopionym brzmieniem. W części pierwszej orkiestra przykrywała nadmiernie fortepian, udało się jednak tę dysproporcję szybko wyrównać. O ile Mozart w wykonaniu orkiestry był satysfakcjonujący, to popisem miała stać się "II Symfonia c-moll" Antona Brucknera.

Muzycy zaprezentowali soczyste, pełne dramatyzmu brzmienie i dyscyplinę w podążaniu za interpretacyjnymi koncepcjami dyrygenta. Znakomicie zaprezentowała się sekcja waltorni na czele z solistą, który podołał wyzwaniom licznych i niełatwych solowych wejść. Z równie dobrej strony pokazały się instrumenty dęte drewniane, zarówno zespołowo, jak i indywidualnie. Porywające wykonanie zawdzięczamy spójnej i dojrzałej koncepcji wybranej przez Christopha Campestriniego. "II Symfonia" pod jego batutą przemieniła się w burzliwą, pełną głębokich emocji i kontrastów historię. Campestrini mocno podkreślił ekspresyjną rolę rytmu, podobnie jak warstwę dynamiczną. Muzyczna masa swobodnie przepływała od prawie całkowitej ciszy do nawały dźwięku, budując kolejne wstrząsające kulminacje. Co bardzo ważne, żaden z tych elementów nie był wypadkową przypadku. Campestrini metodycznie zbudował i utrzymał narrację, co w przypadku symfonii Brucknera stanowi nie lada wyzwanie: ich muzyczna forma, jak i długość (w przypadku "Drugiej" to prawie godzina) wymagają od dyrygentów umiejętności dokładnego zaplanowania wykonania i żelaznej konsekwencji. Po silnych porywach pierwszej części, maestro wraz z orkiestrą zabrali słuchaczy w świat łagodności, a nawet marzycielstwa w części drugiej. To w niej orkiestra pokazała plastyczność swojego brzmienia, gdy grała miękko i delikatnie. Trzecie w kolejności "Scherzo" miało porywy wręcz bohaterskie, a finał okazał się triumfalny, choć nie było to łatwo odniesione zwycięstwo. Artyści ukazali wszelkie trudności, które muzyczna opowieść musi pokonać, by na końcu oddać się aurze triumfu.

Wieczór z muzyką Mozarta i Brucknera pokazał to, czym historia muzyki austriackiej (obaj kompozytorzy pochodzili właśnie stamtąd) słusznie się szczyci: różnorodność i kompozytorski kunszt. Ukazały to klasyczna elegancja i humor Mozarta zestawione z mrokami i surowością partytury Brucknera. Nie zobaczylibyśmy tego jednak tak wyraźnie, gdyby nie świetna dyspozycja orkiestry Filharmonii i jej dwóch znakomitych gości.

Paweł Binek

  • Koncert "Mozart i... Bruckner"
  • Filharmonia Poznańska
  • 6.02

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026

Odwiedź także: