Kultura w Poznaniu

Opinie

opublikowano:

PROSTO Z EKRANU. Psy lepsze od ludzi

Czy psy można kochać bardziej od własnej rodziny? Można. Wie o tym najlepiej główny bohater najnowszego filmu Luca Bessona. Tytułowy Dogman to człowiek, który miłości i współczucia zaznał tylko od psów, ludzie okazali się znacznie bardziej rozczarowujący. To propozycja idealna dla wszystkich fanów mema "Nie oglądam filmów, w których krzywda dzieje się psom". Tu krzywda spotyka tylko ludzi, i to tych najgorszych.

. - grafika artykułu
fot. materiały dystrybutora

Już samo nazwisko najsłynniejszego francuskiego reżysera, twórcy wielkich kinowych hitów, takich jak Taxi czy Wielki błękit, może przyciągać tłumy do kin. Jeśli dodać do tego niezwykle utalentowanego odtwórcę głównej roli i kilkanaście psiaków różnych ras w obsadzie, sukces murowany. Dogman to jednak nie tylko obowiązkowa kinowa propozycja dla zapalonych psiarzy. Usatysfakcjonowani będą również fani dramatów psychologicznych, kina akcji, a nawet burleski.

Douglas Munrow zostaje zatrzymany przez policję kiedy ucharakteryzowany na Marylin Monroe prowadzi ciężarówkę. Od razu wzbudza podejrzenia funkcjonariuszy, tym bardziej, że jest widocznie ranny, a w samochodzie przewozi... stado psów. Od tej sceny rozpoczyna się stopniowa retrospekcja, w której sięgamy do dzieciństwa głównego bohatera, naznaczonego przemocą psychiczną i fizyczną ze strony ojca i starszego brata, a także biernością matki, która ostatecznie porzuca rodzinę. Młody Douglas porzucenia doświadcza zresztą jeszcze wielokrotnie, aż w końcu znajduje spokojną przystań w nocnym klubie, w którym artystki drag śpiewają dla publiczności największe przeboje Marlene Dietrich, Annie Lennox czy Édith Piaf.

Wybór Caleba Landry Jonesa do wcielenia się w tę postać był strzałem w dziesiątkę. Jones, polskiej publiczności znany m.in. z filmów Nitram czy głośnego Trzy billboardy za Ebbing, Missouri i tym razem nie zawodzi. To urodzony interpretator, jakby stworzony do roli niejednoznacznych bohaterów zmagających się z wewnętrznymi demonami. Jego bogaty warsztat aktorski, oscylujący między dramatem a komedią, idealnie wpasował się w założenia scenarzystów Dogmana. Ekranowy Douglas to postać tragiczna, jednak niepozbawiona głębokiej refleksji nad światem i ironicznego poczucia humoru. Jego mimika i ekspresyjność, a także upodobanie do charakteryzacji i wcielania się w kogoś innego automatycznie przywodzą na myśl postać Jokera z uniwersum DC. Z tą jednak różnicą, że Douglas nie jest psychopatycznym superprzestępcą, a raczej poszerzonym alter ego innego ekranowego bohatera, Dextera Morgana. Jeśli kradnie, to pod szyldem "redystrybucji dóbr", a jeśli krzywdzi, to tylko tych, którzy sami krzywdzą słabszych. Słowem - da się lubić. Besson już nie raz udowadniał, że potrafi przeplatać kino akcji wątkami społeczno-psychologicznymi. Fani Leona zawodowca powinni być więc usatysfakcjonowani jego kolejnym niejednoznacznym bohaterem, który na długo zapada w pamięć.

Jest tu o wiele więcej rozwiązań i zabiegów wartych odnotowania, jak choćby umiejętne wplatanie w kadry symboli chrześcijańskich (główny bohater jest katolikiem), queerowych  (motyw burleski i drag) czy popkulturowych (nawiązania do kultowych filmów, estetyki Tarantino czy Coppoli). Osią fabularną tej historii są rozmowy głównego bohatera z policyjną psycholog, Evelyn (w tej roli Jojo T. Gibbs ). Evelyn jest jedną z niewielu osób w życiu Douglasa, o której mógłby powiedzieć, że traktuje go dobrze. Ten zabieg scenarzystów może i nie należy do najbardziej oryginalnych, jednak w Dogmanie się sprawdza. Pozwala uporządkować ekranową narrację, a jednocześnie dać głównym postaciom przestrzeń na wyrażanie własnych myśli i uczuć. Dzięki temu w warstwie dialogowej pada wiele zdań wartych zapamiętania. Jak choćby to, że psy mają wiele zalet i tylko jedną wadę - ufają ludziom.

Anna Solak

  • Dogman
  • reż. Luc Besson

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2023