W badaniu pod tytułem "Potrzeby i potencjały kulturalne mieszkańców poznańskich osiedli" wzięło udział blisko 700 osób z sześciu peryferyjnych dzielnic: Górczyna, Antoninka - Zielińca - Kobylepola, Fabianowa - Kotowa, Moraska - Radojewa, osiedla Jana III Sobieskiego i Marysieńki oraz Piątkowa. Badacze przez pół roku zbierali opinie mieszkańców na temat obecności oferty kulturalnej w ich miejscu zamieszkania zarówno w wywiadach telefonicznych, jak i osobistych rozmowach. Co ważne, ankiety nie ograniczyły się wyłącznie do osób biorących aktywny udział w kulturze, ale objęły również te osoby, które na co dzień w kulturze w ogóle nie biorą udziału. Co z tego wyniknęło?
Marcin Poprawski: - Zauważyliśmy, że wszystkie badane osiedla mają podobne oczekiwania i potrzeby, a także potencjał. Nie znajdziemy między nimi różnic takich jak choćby między Bronxem a Manhattanem w latach 80-tych. Kolejnym interesującym wątkiem jest to, że mieszkańcy tych obszarów nie dzielą kultury na wysoką i niską, ambitną i popularną, a co za tym idzie wcale nie oceniają kultury dziejącej się w centrum miasta jako lepszej od tej lokalnej, a jedynie jako bardziej aktywną i lepiej zorganizowaną.
Z badania wynika również, że poznaniacy chętnie przemieszczają się po mieście w poszukiwaniu interesujących ich wydarzeń, i to zarówno jeśli chodzi o ofertę kulturalną dla dorosłych, jak i ofertę edukacyjną dla dzieci. Jednocześnie doceniają inicjatywy lokalnych domów kultury czy stowarzyszeń, pozwalające im cieszyć się atrakcyjną możliwością spędzania czasu wolnego tuż pod ich oknami. Tym bardziej, że peryferyjne osiedla mają często niezłą bazę lokalową w postaci szkół i przedszkoli czy właśnie wspomnianych domów kultury. Wniosek? Dzisiejsza kultura ma już nieco inny charakter niż kiedyś - jest bardziej społeczna i partycypacyjna. To już nie tylko opera czy filharmonia, ale przede wszystkim budowanie poczucia własnej kulturalnej tożsamości w miejscu zamieszkania.
Z tym ostatnim wnioskiem zgadza się Małgorzata Kempa, dyrektor Estrady Poznańskiej, która od ubiegłego roku koncentruje swoje działania właśnie na poznańskich osiedlach. - Chcemy działać kompleksowo i mądrze, czyli z jednej strony nie silić się na przysłowiowe niesienie kaganka oświaty i pokazywanie że "my wiemy lepiej", z drugiej - proponować coś więcej niż tradycyjne imprezy festynowe.
Przykładem właśnie takiego myślenia mogą być dwie imprezy, które w zeszłym roku okazały się ogromnym sukcesem: Blok Integracji na Piątkowie i animacyjne wydarzenia łączące trzy pokolenia: dzieci, dorosłych i seniorów na osiedlu Antoninek - Zieliniec - Kobylepole. W efekcie w tym roku na dotacje dla działań Estrady Poznańskiej, obejmujących właśnie peryferia Poznania, miasto zarezerwowało dodatkowe 600 tys. złotych w budżecie.
- Chodzi nam przede wszystkim o to, by grupa ludzi dotychczas nie biorących udziału w kulturze, zaczęła w niej uczestniczyć. Dzięki temu badaniu wiemy na przykład, że mieszkańcy oczekują większej liczby wydarzeń rodzinnych czy bliskiej odległości pomiędzy nimi - mówi Justyna Makowska, dyrektor Wydziału Kultury. A wiceprezydent Jędrzej Solarski dodaje: - To mieszkańcy, a nie urzędnicy, sami wiedzą najlepiej czego oczekują. Nareszcie jesteśmy gotowi, by odpowiedzieć na te potrzeby.
Anna Solak
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018