Matthiessen zadebiutował cztery lata temu na podziemnej scenie Kopenhagi, szybko zdobywając zainteresowanie słuchaczy albumem "Dead man waltz". Zawarł na nim jedenaście piosenek, które nie uszły uwadze tamtejszych miłośników klasycznej muzyki folkowej. Największą inspiracją do ich powstania były dla Duńczyka lata 60. W swojej kolekcji posiadał wiele płyt Boba Dylana z tamtych czasów, takich jak "Blonde on blonde", "Highway 61 revisited" czy "Nashville skyline". Kto ceni folk rockowy klimat tych albumów, ten powinien zapoznać się z utworami Lassego - śpiewającego chłopaka z gitarą, który jak na tworzoną przez siebie muzykę, urodził się stanowczo za późno.
Przekonuje o tym również jego drugi album pt. "Carry me down" - gdyby nie popowe naleciałości, niemal po brzegi wypełniony muzyką określaną jako "folk, world & country". Matthiessen przypomina w niej nie tylko wczesnego Dylana czy tragicznie zmarłego Nicka Drake'a, ale innych, podobnych do nich pieśniarzy - Jacksona C. Franka, Berta Janscha, Tima Buckleya... Na kolejnej płycie zatytułowanej "Wildfires" wciąż fascynował się ich twórczością - pełną mroku, tajemnicy, ale i prostoty. Na swoje koncerty przyciągnął nią słuchaczy z całej Europy, dla których zagrał już kilkaset razy. Zwykle występuje w małych klubach, bo to właśnie tam czuje się najlepiej, śpiewając przy skromnej oprawie scenicznej - takiej jak on sam. Dlatego dobrze, że będziemy mogli posłuchać go właśnie w takim miejscu jak kameralna Meskalina.
Sebastian Gabryel
- koncert Lassego Matthiessena
- Meskalina (Stary Rynek 6)
- 18.05, g. 19
- bilety: 10/15 zł (do kupienia w CIM-ie)