Filmy dokumentalne na świecie zyskują coraz większą popularność. W Jihlavie, Amsterdamie czy Toronto odbywają się festiwale pokazujące tylko dokumenty. W Polsce mamy Krakowski Festiwal Filmowy, Planet Doc Review, Watch Docs - Prawa Człowieka w Filmie czy poznański Tranzyt. W kinach, poza festiwalami, filmy dokumentalne wyświetlane są rzadko.
Indiana Jones na tropie Osamy Bin L adena?
W ostatnich latach coraz większą popularność zdobywają dokumenty przekraczające granice swojej kategorii. Morgan Spurlock w Where in the world is Osama Bin Laden tak skonstruował fabułę, że na ekranie oglądamy raczej karykaturalne przygody Indiany Jonesa niż próbę odnalezienia islamskiego fundamentalisty. Armadillo Janusa Metza Pedersena, opowiadający o misji duńskich wojsk w Afganistanie, przypomina katastroficzny film wojenny. Reżyser w jednym z wywiadów wspomina, że to, co zobaczył, przypominało mu Jądro Ciemności, jednak wizja, jaką przedstawił na ekranie, nawiązuje raczej do filmowej interpretacji książki Conrada w Czasie Apokalipsy. Ujęcie lądującego helikoptera na tle zachodzącego słońca mogłoby pochodzić z filmu Coppoli. Ludzie w Armadillo giną jednak naprawdę. Michael Haslund, producent filmu, zauważył, że Duńczycy byli przekonani, iż żołnierze pojechali na misję, żeby rozdawać afgańskim dzieciom cukierki. Gdy zobaczyli rzeczywistość na ekranie, zaczęli nad nią dyskutować. Te same informacje przekazywane rzeczowo w telewizyjnych dziennikach nie spowodowały tak szerokiego odzewu.
Anarchiści na planie dreszczowca
O wydarzeniach związanych z protestami antyglobalistów podczas szczytu G8 w Genui w 2001 r. nakręcono kilka niskobudżetowych dokumentów (już w 2002 r. - niemiecki Gipfelstürmer - Die blutigen Tage von Genua). Żaden nie zyskał takiego rozgłosu, jak tegoroczny paradokument Diaz, don't clean up this blood Daniele'a Vicariego. Reżyser skupia uwagę widza na wydarzeniach, które bezpośrednio poprzedziły wtargnięcie policyjnych oddziałów do Szkoły Diaz, w której rzekomo przebywali anarchiści. Powoli buduje napięcie, które staje się nie do zniesienia podczas kilkunastominutowej sceny, w której policja brutalnie bije aktywistów. Scenariusz powstał na podstawie dokładnych zeznań osób, które brały udział w zdarzeniu. Ujęcia przypominają zapis dokumentalny, ale Vicari, rysując znany z filmów akcji czy thrillerów podział na dobrych aktywistów i złych policjantów, odwołuje się nie do wiedzy, tylko do emocji widza, skutecznie przez to wznawiając we Włoszech publiczną debatę o tym, kto jest winien.
Dokąd prowadzi fikcja?
Agnieszka Ogonowska zauważyła, że w dokumencie nastąpiło zatarcie granicy między światem kreacji a prawdziwą rzeczywistością. Wrażliwość kinowego widza ukształtowana została w znacznej mierze przez filmy fabularne. Przyzwyczajony do określonych schematów sterujących akcją, skłonny jest uwierzyć raczej w dobrze zmontowaną fikcję niż w dokumentalną rzeczywistość. Dostaje zatem to, czego chce. Drogę do realnego świata musi znaleźć sam.
Aleksandra Glinka
Michał Słomka, współtwórca Festiwalu Filmów Dokumentalnych Tranzyt: - Ludzie nie chodzą na dokumenty po to, żeby oglądać rzeczywistość, ale żeby znaleźć alternatywę dla informacji telewizyjnych. Dokumenty nie muszą być smutne czy śmiertelnie poważne i opowiadać o problemach świata, ale mogą być jednym ze sposobów spojrzenia na rzeczywistość. Fabularyzowany dokument to jedna z dróg rozwoju tego gatunku. We współczesnym kinie dokumentalnym można jednak odnaleźć różne nurty. W tym roku po raz czwarty zaprezentujemy je na festiwalu Tranzyt.
- Festiwal Filmów Dokumentalnych Tranzyt
- 13-21.10