Kultura Poznań.pl

Książki

opublikowano:

Medyczna perełka

Nadszedł już nieunikniony czas ukazywania  się pandemicznych lektur. Wspomnień, dywagacji, pamiętników, reportaży o walce z wirusem. Trudno przebrnąć przez te wszystkie lektury, dodatkowo czytelnik zmęczony rzeczywistością życia w pandemii niechętnie przecież będzie czytał banalne, słabe literacko zapisy z ostrych dyżurów czy covidowych izb przyjęć. A jednak po Niewidzialny front Tomasza Rezydenta sięgnąć naprawdę warto.

. - grafika artykułu
Tomasz Rezydent, "Niewidzialny front", fot. materiały prasowe

Książki będące medycznymi relacjami są moją pasją. Namiętnie kupuję i oddaję się lekturze wszystkiego, co tylko dostępne. Czytam o pielęgniarkach, lekarzach, oddziałach ratunkowych, karetkach. Najczęściej z rozczarowaniem. Trudno niestety w przestrzeniach tej niefikcjonalnej literatury znaleźć coś naprawdę dobrego. A jednak poznański Dom Wydawniczy Rebis wydał ostatnio perełkę w oceanie tych pozycji. Nie można przejść obok niej obojętnie, bo rzadko zdarza się w dziedzinie pamiętników coś aż tak dobrego. To pamiętnik Niewidzialny front notującego swoje wspomnienia pod pseudonimem Tomasza Rezydenta.

Przede wszystkim jest to książka o czymś, udało się znaleźć temat, dramaturgiczny pomysł, to "coś", co jest pomysłem na książkę, a nie na zbiór notatek i egzaltowanych opisów własnych przeżyć. Nie chcąc wymieniać tytułów medycznych reportaży które zasługują raczej na zapomnienie, najczęściej jest w tym pisaniu tak, że autorzy uważają samo umiejscowienie akcji na jakimś szpitalnym oddziale za wystarczająco ciekawe. Ponadto oferują opis tego co uważają za sensacyjne, a właściwie to sami opowiadają historie na bieżąco interpretując je za czytelnika jako "straszne i szokujące". I  - na domiar złego - obdarzają je długimi, męczącymi akapitami rozmyślań o własnej kondycji etycznej. O wiele tam nie idzie, notują siebie i już - produkt książkowy gotowy. U Rezydenta jest inaczej.

W całym tomie autor zdecydował się na opisywanie rzeczywistości szpitalnej z punktu widzenia tego, co poza medyczną stroną decyduje o funkcjonowaniu ochrony zdrowia w Polsce. Poświęca więc uwagę systemowości, procedurom, sposobom traktowania pacjenta w obrębie systemu. Tworzonego naprędce, z epidemicznym zaskoczeniem, w stanie niepewności i obawy. Tło epidemii służy w Niewidzialnym froncie opisywaniu jak człowiek w obliczu ogólnokrajowego zagrożenia  zarazą traktowany jest przez  pryzmat procedury. Bada, w jaki sposób "państwo" , niewidzialna ręka stanowienia regulaminów, traktuje jednostkę - pacjenta, gdzie niekiedy gubi się pacjent- człowiek, a pojawia pacjent - osobogodzina systemu ochrony zdrowia. To bardzo ważny dramaturgiczny element, do tego tak pieczołowicie poprowadzony w reportażu, że czytelnik otrzymuje nawet bibliograficzne odniesienia do kolejnych pospiesznie wydawanych aktów prawnych.

I nie chodzi tu jedynie o to by narzekać i wyszukiwać absurdy, by oddawać w ręce czytelnika wykrzywiony obraz złożony z tego, co najdziwniejsze i najbardziej medialne. To epidemiczne zaplecze zbudowane jest w sposób bliższy tworzeniu przypadku klinicznego, bardziej ironicznych egzemplifikacji filozoficznych z Nadzorować i karać Foucaulta niż gotowego newsa dla czasopisma czy tabloidu.  Zresztą zbyt dobre to literacko, zbyt skrupulatnie napisane, by nadawało się na sensację. Rzeczowość pozbawia te zapiski nachalnego języka reklamy i sensacji. Napięcie budowane jest zupełnie inaczej - dzięki umiejętnemu prowadzeniu narracji pierwszoosobowej a nie gromadzeniu "atrakcyjnych trupów".

W całym Niewidzialnym froncie prawdziwą gratką dla miłośników gatunku są doskonale zredagowane opisy przypadków klinicznych. Wnikliwe, poparte wiedzą medyczną, niekiedy ilustracją wyników badań. Doskonale Rezydent wprowadza fakty, naukowe stwierdzenia. Nie przytłaczają, a wręcz budują nastrój medycznego thrillera. Naprawdę niezwykłe, że na rynku wydawniczym pojawia się tak dobra pozycja. Zanurzona w szpitalnym świecie opowiada nie tylko  o życiu lekarza, o kolejnych dniach funkcjonowania ramię w ramię z epidemią. Zwraca uwagę na to, w jaki szybki sposób człowiek w spotkaniu z systemem może stracić swoją podmiotowość. Niewidzialny front czyta się idealnie, refleksje autora nie są domorosłą filozofią, ale inteligentnym prowadzeniem czytelnika. Dobrze napisane, mądrze zaplanowane, atrakcyjnie opowiedziane. Warte wyróżnienia spośród podobnych pozycji na rynku wydawniczym. I konieczne do przeczytania przez miłośników gatunku ale i tych, którzy szukają dobrego, pierwszoosobowo zaangażowanego reportażu.

Michał Pabian

  • Tomasz Rezydent, Niewidzialny front
  • Dom Wydawniczy Rebis

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021