Przed dwoma laty, gdy promowała swój poprzedni, świetny album, "The Escapist", zaśpiewała w Poznaniu nie tylko piosenki z niego pochodzące, ale też piękne własne wersje utworów "No self control" Petera Gabriela oraz "Isn't it a pity" George'a Harrisona. Nie od dziś bowiem wiadomo, że Kulka potrafi wynaleźć niebanalne piosenki rockowych klasyków i nadać im własny charakter. Nawet jednak jeśli tym razem podczas poznańskiego koncertu wykona wyłącznie utwory ze swojej najnowszej płyty, wolno spodziewać się pięknych przeżyć. Artystka ma bowiem umiejętność pisania świetnych tematów, a do tego - obok siebie - naprawdę znakomitych i kreatywnych instrumentalistów.
Empatia
- Gdyby o muzyce nie trzeba było rozmawiać, to wielu artystów byłoby zachwyconych. Ja byłabym bardzo zadowolona. Choć z drugiej strony miło mi porozmawiać o płycie, którą lubię. I to niekoniecznie swojej - mówiła ze śmiechem kilka tygodni temu w wywiadzie z Piotrem Metzem na antenie radiowej Trójki. I jakby na potwierdzenie tych słów z ochotą podejmuje rozmowy na temat własnej twórczości.
Czasami potrafi naszkicować całkiem poważny, zgoła filozoficzny kontekst dla swoich nagrań. Jak wówczas, gdy mówiła we wrześniu tego roku dla portalu Onet: "O podziały jest teraz bardzo łatwo. Najtrudniej być po prostu człowiekiem, zrezygnować z całego pozostałego sztafażu, plemiennych przynależności. Trzeba zawsze widzieć drugiego człowieka. Będąc w jakimś obozie, najtrudniej jest spojrzeć z empatią na innych, dlatego celowo odczłowieczamy całe grupy ludzi, traktujemy ich przedmiotowo. To jest machina, która bardzo wiele potrafi załatwić. Przeciwstawienie się temu jest naszym głównym zadaniem, któremu musimy sprostać". Zyskując tę dodatkową perspektywę trudno byłoby zlekceważyć twórczość Gaby Kulki. Zwłaszcza, że jej najnowszy album - "Kruche" - w kontekście którego udzielała wspomnianych wywiadów, to również, a może przede wszystkim, rzecz znakomita w sensie muzycznym. To kolejny ważny wyrazisty krok na jej artystycznej drodze, płyta jeszcze dojrzalsza i chyba jeszcze ciekawsza niż poprzedni krążek "The Escapist".
Proces
"Kruche" to bowiem kolejny rozdział jej fascynującej muzycznej opowieści, jakże oryginalnej i jakże osobnej na polskim rynku muzycznym. Nie odżegnując się od inspiracji dokonaniami klasyków rocka czy pop artystka tworzy własną, w pełni autonomiczną historię. Znakomita produkcja (Marcin Bors), dbałość o najdrobniejsze detale brzmieniowe, a nade wszystko świetne kompozycje potwierdzają, że jest ona w tej chwili w bodaj najwyższej artystycznej formie. Poza wspomnianymi autorskimi kompozycjami na płycie znajdziemy również interesujące covery: "I sat by the ocean" z repertuaru Queens of the Stone Age oraz "Lonely house" Kurta Weilla.
Uwagę zwracają świetnie pomyślane partie wokalne, także subtelnie rozgrywane chórki, śpiewane przez Gabę, ale i fantastyczna warstwa instrumentalna - dość paradoksalna bo skromna i powściągliwa, a jednak sprawiająca wrażenie niezwykłego bogactwa. Zasługa to zarówno samej liderki, obsługującej instrumenty klawiszowe, jak i towarzyszącego jej ponownie fantastycznego i imponującego zespołu, który tworzą Wacław Zimpel, Wojciech Traczyk i Robert Rasz. Muzycy niezwykle wrażliwi i mądrzy równie naturalnie poruszają się po świecie improwizowanego jazzu, jak i avant popu, proponowanego przez Kulkę. Jak twierdziła Gaba we wspomnianym wywiadzie dla radiowej Trójki: "Tworzenie to intymny proces. Muszę mieć świadomość, że otaczają mnie ludzie, którzy mnie rozumieją i są po mojej stronie. Mogę wtedy robić rzeczy odważne i niebezpieczne".
Wersje
Po raz pierwszy na płycie artyści spotkali się, gdy Kulka wydawała świetny dwupłytowy album "Wersje", na którym prezentowała odświeżone aranżacje swoich starszych piosenek oraz autorskie interpretacje kilku cudzych utworów, m.in. z repertuaru Beastie Boys, Republiki i Hanki Ordonówny.
Kulka była już wówczas artystką o ustalonej pozycji, o czym decydowały przede wszystkim płyty "Out" z 2007 roku i o dwa lata późniejsza, głośna "Hat, Rabbit". Pierwsza z wymienionych przyniosła artystce m.in. nominację do trójkowej nagrody Mateusza, druga ze wspomnianych - nagrodę Mateusza i Fryderyka oraz nominację do Paszportu "Polityki". A pamiętać warto, że solowe płyty wokalistka nagrywa już od 2003 roku.
Bogata, przebogata!, jest jej pozostała artystyczna twórczość. Spośród wielu przedsięwzięć, w realizacji których brała udział, przypomnijmy przynajmniej jej artystyczne kolaboracje: z Olem Walickim, z którym współtworzyła projekt The Saintbox; z muzykami zespołu Baaba, z którymi przedstawiała pastisze nagrań Iron Maiden (jako Baaba Kulka) i polskich lat sześćdziesiątych (Piastelsi); wreszcie z Janem Młynarskim, z którym przedstawiła własne interpretacje piosenek jego ojca - Wojciecha ("Młynarski plays Młynarski") i z Konradem Kuczem, z którym eksplorowała obszary współczesnej elektroniki.
Tomasz Janas
- Gaba Kulka
- Sala Wielka CK Zamek
- 3.11, g. 20
- bilety: 35 zł przedsprzedaż / 45 zł w dniu koncertu (miejsca siedzące)