Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Jaka piękna katastrofa!

Niewiele brakowało, by kolejna premiera śremskiej Amatorskiej Kompanii Teatralnej AKT zakończyła się katastrofą. Kiedy Jolanta Andrzejewska wzięła na warsztat sztukę Roberta Thomasa 8 kobiet, w teatrze zawrzało. Po 13 latach wspólnych działań grupy teatralnych zapaleńców miał powstać spektakl, w którym zabrakło miejsca dla połowy z nich - mężczyzn.

. - grafika artykułu
Fot. D. Bartkowiak

Scenografia zaproponowana przez reżyserkę jest nadzwyczaj oszczędna - biel ścian scenicznego salonu przełamuje jedynie wiszący pośrodku pokaźnych rozmiarów Syn człowieczy Belga Rene Magritte"a (prawie tak samo słynny jak Marilyn Monroe Andy Warhola) i jaskrawo czerwona kanapa. W tym ascetycznym wnętrzu rozgrywa się dramat ośmiu kobiet, które łączy jeden mężczyzna. Jak sądzą - trup. Mimo bardzo silnych związków wszystkich ośmiu z domniemanym denatem (żona, dwie córki, siostra, niania, kochanka, teściowa i szwagierka) i powagi sytuacji (każda z nich jest podejrzana o dokonanie morderstwa) są tak zajęte sobą, że zdają się nie pamiętać o dokonanej przed chwilą zbrodni. Wkrótce zapomni o niej widz, wciągnięty w wir zagmatwanych życiorysów i intryg.

Andrzejewska prowadzi spektakl emocjami i kolorem. Niewielka przestrzeń strychu Ewy i Marka Nowaków, na którym od początku odbywają się premiery śremskiej kompanii teatralnej, powoduje niesamowitą kumulację energii. Wszystkie osoby dramatu niemal ocierają się o siebie, tworząc wybuchową mieszankę charakterów i temperamentów. Reżyserka umiejętnie podsyca te rozbudzone kobiece jaźnie, wyraźnie "kolorując" swoje bohaterki - ognista Pierreta (siostra, w tej roli Małgorzata Bukowy) jest czerwona, wyuzdana Luiza (pokojówka i kochanka, Beata Nowak/Beata Włodarczak) różowa jak króliczek Playboya, ekscentryczna stara panna Augustyna (Ela Piasecka/Natalia Lisek) - fioletowa itd. A one stają się paletą rozedrganych historii wzlotów i upadków serc, dusz i ciał.

Francis Ozon, który w 2002 roku zrobił na podstawie sztuki Thomasa bijący rekordy popularności film z gwiazdorską obsadą największych kobiecych indywidualności kina francuskiego, powiedział, że jednym z jego założeń było pokazanie kulis aktorskiego świata. Niepodobna sądzić, że takie założenie przyświecało Andrzejewskiej, kiedy realizowała swój reżyserski zamysł, ale szczególna aura ścierania się postaw i poglądów względem zaproponowanej sztuki, w której powstawał dziewiąty spektakl śremskiej kompanii, spowodowała, że jej elementy mimochodem (a może umiejętnie wykorzystane przez Andrzejewską) zza kulis przedostały się na scenę, zagęszczając atmosferę i z każdą minutą trwania sztuki podkręcając jej tempo. Być może dlatego tak silnie uwypukliły się w spektaklu elementy komediowe. Śremskie aktorki pewnie nawet do końca nie zdawały sobie sprawy, jak prawdziwie wybrzmiały ich emocje, bo nie zagrały, a po prostu były.

Andrzejewska znalazła miejsce dla mężczyzn. Posadziła ich wśród publiczności i w antraktach pozwoliła im na dyskusję o kondycji kobiety z wykorzystaniem fragmentów z Płci mózgu Moir i Jessela. Dzięki temu zabiegowi nie tylko załatwiła coś, co na początku wydawało się niewykonalne - umożliwiła wzięcie udziału w sztuce całej grupie, ale zapewniła przedstawieniu niegasnącą dynamikę. A na koniec spięła klamrą cały spektakl - na scenę z obrazem Magritte"a wpuściła wszystkich męskich członków śremskiej kompanii ubranych w czarne meloniki i czerwone krawaty. "To są mężczyźni", powiedziałby zapewne belgijski surrealista.

Paradoksalnie ferment towarzyszący powstawaniu sztuki na śremskiej scenie okazał się twórczy i przysłużył się spektaklowi. Nagromadzenie emocji poskutkowało niesamowitym skupieniem i intensywnością scenicznego wyrazu. Wygrała i reżyserka, i cała kompania. Pierwsza potrafiła te emocje skanalizować i wykorzystać dla dobra spektaklu, pozostali pokazali, że jedność grupy wyraża się w sztuce, a ta jest ponad podziałami. W kolejne produkcje będą wchodzili silniejsi, artystycznie dojrzalsi, ale - należy mieć nadzieję - wciąż amatorsko entuzjastyczni i niepokorni.

Danuta Bartkowiak

Amatorska Kompania Teatralna AKT powstała w Śremie w 2001 roku. W jej skład wchodzą aktorzy amatorzy, mieszkańcy miasta, choć niekoniecznie urodzeni śremianie, ludzie różnych zawodów i profesji (nauczyciele, pielęgniarki, stolarze, etnolodzy, przedsiębiorcy, restauratorzy, księgarze), których łączy wspólna teatralna pasja. Do tej pory pokazali dziewięć spektakli, m.in. Igraszki z diabłem Drdy, Morderstwo na plebanii Agathy Christie, Sen nocy letniej Szekspira i rewelacyjny Lot nad kukułczym gniazdem.

  • "8 kobiet" Amatorskiej Kompanii Teatralnej AKT
  • Scena Na Strychu u Ewy i Marka Nowaków, ul. Dąbrowskiego 4, Śrem
  • premiera: 10.10
  • kolejne spektakle: 17, 18 i 19.10, g. 20