Buslav to człowiek-orkiestra. Komponuje piosenki, a później je śpiewa. Jedną ręką pisze teksty, drugą sięga po klawisze. Doskonale czuje się również w grze na instrumentach dętych, zwłaszcza na saksofonie tenorowym. I choć w środowisku muzycznym znany jest od wielu lat, i to nie tylko jako sceniczny towarzysz piosenkarki Mariki, to jednak na szersze wody wypływa dopiero teraz. Czyżby jak dotąd słuchacze nie poznali się na jego twórczości? Nic z tych rzeczy, to raczej Buslav dopiero teraz zdecydował się wyjść z cienia. Jako debiutant może pochwalić się doświadczeniem, jakiego lwia część polskich songwriterów może mu szczerze zazdrościć...
Pierwsze muzyczne szlify zdobywał w rodzimym Rogoźnie na Pojezierzu Wielkopolskim. Opuścił je, szybko trafiając na duże sceny, na których grał jako muzyk sesyjny renomowanych grup. Najpierw jazzowych, takich jak Kovalczyk Big Band Project, Retro Funk czy znany fanom zespołu Voo Voo projektu Goryl. To jednak przestało mu wystarczać. Z czasem dołączał więc do zespołów parających się muzyką gospel jak Trzecia Godzina Dnia czy brzmieniami dub i reggae jak wyrosła z pamiętnego bandu Transmisja kapela Sedativa. W końcu ruszył na podbój Ameryki, grając z nowojorskim bandem nowojorskiej wokalistki Cheryl Pepsii Riley.
To również nie zaspokoiło jego w pełni uzasadnionych ambicji. Buslav postanowił zrobić kilka kroków w przód. Dojrzewał do tego, by od teraz to jego było widać ze sceny. Wkrótce zaprzyjaźnieni muzycy zaczynali go widzieć jako tego, do którego ona należy, który nią zawiaduje. Zbiór dziesięciu własnoręcznie napisanych, może jeszcze nieco nieśmiałych piosenek pokazał, że realizacja tej obiecującej wizji jest tylko kwestią czasu. Tomasz Busławski - muzyk sesyjny z wieloletnim, międzynarodowym stażem, wreszcie zadebiutował solowym, całkowicie autorskim albumem.
Jak pisze o swojej płycie: "To opowieść o emocjach, ludzkiej ciekawości i doświadczeniach - ujętych w dźwięki". Dźwięki delikatne, liryczne, przypominające porcelanę, która przez jeden niesforny ruch może obrócić się w pył. Stanowiące "akwarelowe" tło dla tekstów przepełnionych poezją traktującą o przekraczaniu własnych, dawno wytyczonych granic. Razem tworzą nienachalnie przebojowe utwory, którym bardzo daleko do radiowego banału.
Warto podkreślić jak cenny dla słuchacza jest na nich udział nie tylko perkusisty Marcina Ułanowskiego i gitarzysty Macieja Mąki, ale muzyków z Fair Play Quartet - smyczkami utwory "Our way", "Hope" czy "Running on high" dopełniających nie gorzej niż Paweł "Bzim" Zarecki piosenkę "Eternity", w której jego fortepian to jedyny akompaniament dla sugestywnego głosu gospodarza. Głosu, który - mam sporą nadzieję - już niebawem poniesie się szerokim echem, docierając do tysięcy fanów niebanalnej muzyki pop.
Sebastian Gabryel
- Buslav
- Meskalina (Stary Rynek 6)
- 10.11, g. 19
- bilety: 20 zł (w przedsprzedaży), 30 zł (w dniu koncertu)