Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Jak długopis stał się patelnią

Jak zacząć karierę muzyczną? Przez nagranie płyty... we własnym pokoju. Taką strategię przyjął Patrick the Pan już kilka lat temu - i sprawdza się ona aż do teraz! Artysta wystąpi w najbliższy czwartek w KontenerArt nad Wartą.

. - grafika artykułu
fot. Paulina Wyszyńska/materiały prasowe

Krakowski artysta samouk pięć lat temu zaskoczył słuchaczy płytą nagraną... we własnym pokoju. Stworzona na kilkunastu metrach kwadratowych muzyka z debiutanckiej płyty "Something of an End" niosła ze sobą brzmienia świata: odnaleźć na niej można echa islandzkiej wrażliwości, sznyt alternatywnego country, jak i cytaty z brytyjskiego rocka. Nic dziwnego - muzyk wśród inspiracji wymienia m.in. Radiohead, Myslovitz oraz Lenny'ego Valentino, czyli konglomerat stylistyk i różnych, często oddalonych od siebie, wrażliwości.

Do debiutu artysta przygotowywał się wyjątkowo długo. Zanim nagrał swoją pierwszą płytę - jak zdradził w jednym z wywiadów - przez sześć lat mówił ludziom, że... jest w trakcie nagrywania debiutanckiego albumu. Po pewnym czasie nikt ze znajomych już w zapewnienia o powstającym albumie nie wierzył - łącznie z samym głównym zainteresowanym. Na szczęście płyta została ukończona i ujrzała światło dzienne w 2012 roku.

Doceniony przez publiczność i krytykę Patrick the Pan - a właściwie Piotr Madej - po trzech latach od debiutu wydał kolejną płytę, wyprodukowaną przez wytwórnię Kayax. Swoją obecność na "...niczym jak liśćmi" zaznaczył m.in. Dawid Podsiadło w utworze "Niedopowieści". Zilustrowana malowniczym teledyskiem piosenka to ujmująca ballada o... strachu. "Już nie wiem sam, ile potworów pod łóżkiem mam i czy największy z nich nie pod, a na łóżku śpi" - rozbrzmiewa emocjonalny refren utworu. W pamięć zapada także nawiązujący do estetyki zespołu Niwea i twórczości Wojciecha Bąkowskiego "Zdejmij. Wyłącz. Zobacz."

Patrick the Pan sam także udziela się na albumach innych artystów - również z poznańskiej sceny muzycznej. Tak było w przypadku współpracy z producentem muzyki elektronicznej Pepe. - czyli Piotrkiem Rajskim. Muzycy w 2015 roku stworzyli wspólnie "Yoko" - utrzymany w onirycznej atmosferze utwór nawiązujący brzmieniowo m.in. do twórczości zespołu Alt-J.

Muzyk działa aktywnie i często koncertuje. Zmęczenie właściwe aktywnemu trybowi życia dopadło go na samym początku kariery, kiedy w wyniku przeoczenia zapisał swój pseudonim... z błędem. Pierwotnie projekt miał nosić nazwę "Patrick the Pen" - czyli "długopis Patrick". Długopis stał się patelnią (z ang. "pan"), a cały pseudonim nawiązujący do Piotrusia Pana nabrał bajkowego charakteru - czyli takiego, jakim charakteryzuje się wiele utworów krakowskiego samouka. O tym, jak jego utwory brzmią na żywo, będzie można się przekonać w najbliższy czwartek podczas koncertu w KontenerArt.

Aleksandra Skowrońska

  • Patrick the Pan
  • KontenerArt
  • 6.07, g. 20
  • wstęp wolny