Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Jaaa!, czyli świetny debiut

Ta elektroniczno-gitarowa opowieść to jeden z najciekawszych muzycznych albumów ostatnich miesięcy w naszym kraju. Niniejszym zadebiutowała fonograficznie grupa Jaaa! W nagraniu płyty "Remik" brał udział m.in. znany w Poznaniu artysta Marek Karolczyk.

. - grafika artykułu
Płyta "Remik" zespołu Jaaa!, wyd. Sadki Rec.

Oto nowy, jakże interesujący głos na scenie polskiej muzyki niezależnej. Wydana właśnie debiutancka płyta formacji Jaaa! "Remik" to nie tylko jedno z najciekawszych wydawnictw jesieni, ale również jedno z najważniejszych w skali roku. Ta blisko godzinna płyta to - jak czytamy - "opowieść o chłopcu, który uciekając od realnego, ciemnego świata buduje własną, bezpieczniejszą rzeczywistość. W tym stwarzanym ciągle świecie wyalienowany Remik nie jest samotny, ma przyjaciela i obrońcę o imieniu Bujillo. Razem są nietykalni". Owa opowieść płynie w rytm fascynującej muzyki, która - choć rodzi się w okolicach eksperymentalnej elektroniki - jest jednocześnie bardzo przyjazna, momentami wręcz liryczna, melodyjna.

Ten wielce fascynujący zespół tworzą: poznaniak Marek Karolczyk (znany ze świetnej, nagradzanej m.in. w Jarocinie, avant hip-hopowej grupy Napszykłat), Kamil Pater - muzyk Contemporary Noise Quintet / Sextet (mający na koncie też wspólne nagrania z Rafałem Gorzyckim czy Irkiem Wojtczakiem) oraz Miron Grzegorkiewicz znany z zespołu Daktari. Gościnnie pojawiają się również, w pojedynczych utworach, wspomniany Irek Wojtczak na klarnecie basowym i Kuba Staruszkiewicz (znany m.in. z Kur, Pink Freud, Kaszebe 2) na perkusji.

Naturalność

Siłą ich wspólnego przekazu jest zarówno oryginalność, jak i naturalność. A zatem oryginalność nie polegająca na wydumanych rozwiązaniach, ale rozumiana jako umiejętność odnalezienia własnego głosu do opowiadania muzycznych historii. Ich twórczość jest zarazem - również pod względem brzmieniowym, aranżacyjnym - spójną, harmonijną opowieścią. Elektronicznym rozwiązaniom towarzyszą frapujące brzmienia gitary, wszak i Pater, i Grzegorkiewicz już w swych poprzednich grupach udowadniali, jak mądrze i niebanalnie potrafią wykorzystać brzmienie tego instrumentu. Jeśli natomiast jest jeszcze dzisiaj ktoś, kogo myśl o elektronicznym instrumentarium straszy wyobrażeniem o "zdehumanizowanej" twórczości, powinien posłuchać "Remika", by odkryć moc emocji i wzruszeń, by zachwycić się pomysłowością i subtelnością twórców albumu.

Trzy głowy

Sami artyści pracują ze sobą od ponad dwóch lat. Jak deklarowali, spotykają się chętnie "z dala od wielkomiejskiego zgiełku" - i to też w ich dokonaniach słychać. To, że ich twórczość nie jest neurotycznym, komercyjnym galopem, pogonią za modą, nie wdzięczy się do słuchacza, ma poważniejsze zadania. Bo też udaje się członkom tria z sukcesem zweryfikować swoje założenia. Jak czytamy, chodziło im od początku o "robienie jak najlepszej muzyki. Autentycznej i rozniecającej ogień. Takiej, której zawsze nam brakowało. Trzy różne głowy, z trzech różnych światów, z wolą przyjaźni i oddania". Taka właśnie - rozwichrzona, a zarazem bardzo romantyczna - jest ich twórczość. Z doświadczeń zebranych w innych zespołach / projektach przefiltrowanych przez własną wrażliwość i wyobraźnię złożyli piękną całość. Na płycie prowadzą narrację - i swego bohatera - przez rozmaite emocjonalne i energetyczne zakręty, doprowadzając rzecz do uspokojonego, harmonijnego, pełnego jasnych barw utworu "Bujillo", który zamyka opowieść i kończy wydawnictwo. Warto posłuchać - w spokoju i w całości. Polecam!

Tomasz Janas

  • Jaaa! "Remik"
  • wyd. Sadki Rec.