Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Według danych WHO na świecie żyje około 280 mln ludzi z depresją - to jakieś 4 procent populacji. W samej Polsce jest to mniej więcej 1,5 miliona osób. Zmagają się z nią przede wszystkim dorośli. Z chorującymi dorosłymi z kolei ich bliscy, wśród nich oczywiście dzieci. Jak wytłumaczyć najmłodszym czym jest depresja? "Tamtego lata" Sary Stridsberg może w tym pomóc...

Okładka książki. Rysunkowe kobieta i dziewczynka leżą obok siebie. Dziewczynka bawi się niebieskimi koralami. - grafika artykułu
Sara Stridsberg, "Tamtego lata", fot. materiały prasowe

"Pewnego dnia mój tata nagle znika" - to pierwsze zdanie "Tamtego lata", które nie jest kryminałem. I szczerze mówiąc książka ta zasługuje na to, żeby stworzyć specjalnie dla niej nowy gatunek. Taki, który łączy w sobie poezję z bildungsroman, pamiętnikiem i poradnikiem typu self-care. Sara Stridsberg zaprasza czytelnika i czytelniczkę do świata Zoe, która jest córką chorującego na depresję ojca. Choroba wymagała od niego hospitalizacji, więc w domu, w miejscu, gdzie zawsze siedział, pozostała po nim "dziura".  Fizycznie jest nieobecny, jednak "w albumie ze zdjęciami wciąż jest". I na dodatek jeszcze się śmieje. Jego córka pamięta, że lubił przyjęcia.

Zoe odwiedza tatę w szpitalu psychiatrycznym. Moment ten wspomina jak spotkanie z aniołami, które krążą wokół mężczyzny i się nim opiekują. Zupełnie naturalne jest wówczas pytanie, które zadaje ojcu. Nie ukrywam, że sama też byłam ciekawa. Ten jednak nie zna odpowiedzi, nie wie czy wyzdrowieje. Dziewczynka rozbawia go wtedy mówiąc, że w szpitalu, gdzie przebywa, są same "dziwolągi". "Dobrze, że się śmieje. Bo tak naprawdę jest taki smutny, że nie chce mu się żyć". I dziwi się takiemu stanowi rzeczy, bo przecież są "psy, motyle i niebo", w końcu też "Jak można nie chcieć żyć, skoro jestem ja?". To zdanie nokautuje dorosłego czytelnika. A ten, który sam się zmaga albo zmagał lub zna kogoś, kto choruje, jeszcze długo nie wstanie... z łóżka albo kanapy, gdzie najczęściej czytamy albo towarzyszmy w lekturze najmłodszym.

Wśród "dziwolągów" jest Sabina, która towarzyszy Zoe, kiedy ta odwiedza tatę. Nawet wtedy, kiedy on sobie tego nie życzy. "Do widzenia" ojca, które dociera do dziewczynki przez szparę w drzwiach, jest kluczem do wolności kilkulatki, która wsiada do autobusu nikogo nie pytając o zdanie i podróżuje do szpitala, gdzie czeka na "powrót" swojego taty. Czas spędza z pacjentką Sabiną, która startowała kiedyś w mistrzostwach świata w Toronto, a w planach ma przepłynięcie Oceanu Spokojnego. Razem trenują pływanie pod drzewami, na trawie. Kąpią się we wszystkich odcieniach zieleni. Zanim tata wyjdzie ze szpitala, choć już później "nigdy nie czuł się w pełni szczęśliwy" (myślę, że z takiego obrotu sprawy każdy się cieszy i nikt nie się nie pogniewa, że to zdradzam), Sabina, która tamtego lata była przyjaciółką Zoe, opływa z nią Ziemię kilka razy...

Na czym polega wyjątkowość tej książki? Na tym, że jej poetyckość pełni funkcję nadrzędną wobec roli edukacyjnej. Na tym, że o ciężkiej chorobie opowiada dziecko. Jego perspektywa wykreśliła z publikacji wszystkie terminy medyczne. Stridsberg mówi do dziecka językiem dziecka. Nie liczy się logika, tylko emocje. Próbę zrozumienia i odnalezienia się w tej nowej sytuacji Stridsberg i Lundberg kolejno - rozpisała i rozrysowała - na zaledwie czterdziestu stronach. Zoe, którą wymyśliła ta pierwsza, jest opanowaną (co nie wyklucza oczywiście smutku) dziewczynką. Spokoju, cierpliwości i pogody ducha można jej tylko zazdrościć. Przejmujący smutek widać dopiero w jej oczach. Lundberg zdecydowała, że będą niebieskie, podobnie jak korale, która dziewczynka dostała od Sabiny. Obok depresji, jeśli nawet nie przed nią, tematem "Tamtego lata" są relacje: między tatą a córką - pełna miłości, ale też zmartwień, Sabiną i Zoe  - przyjaźń daje dziecku (a potem oczywiście dorosłemu) oparcie w trudnej sytuacji, oraz z samym sobą, sobą kilkuletnim (ale przecież dzieje się to też później), który chce zrozumieć swoje uczucia, poradzić sobie ze smutkiem czy strachem.

Ilustracje Sary Lundberg opowiadają historię podążając nie za, ale z tekstem. Przypominają obrazy malowane farbami. Są miękkie. Kolory? Nie krzyczą podobnie jak bohaterka/-i, które to z kolei ilustratorka ubrała w żywo czerwone kostiumy kąpielowe. Z ilustracjami Lundberg na pewno czytelnikowi i czytelniczce łatwiej zbliżyć się do Zoe, może nawet z nią zaprzyjaźnić, zrozumieć co czuje. Jest w nich to, czego Stridsberg nie chciała napisać wprost. Czytajmy "Tamtego lata" nie tylko w Światowy Dzień Walki z Depresją (który przypada 22 lutego). Czytajmy powoli, bo tytuł ten na to zasługuje. A potem rozmawiajmy. Jest o czym, jest z kim.

Monika Nawrocka-Leśnik

  • "Tamtego lata"
  • tekst: Sara Stridsberg
  • ilustracje: Sara Lundberg
  • tłumaczenie: Agnieszka Stróżyk-Dembińska
  • Wydawnictwo Zakamarki

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026