Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

KOLEBKA FANTASTYKI. Wieszcz fantastyki

"Kto to był Mickiewicz - nie ma potrzeby o tem mówić, bo nie ma u nas człowieka, co by o tem nie wiedział" - napisano w czterostronicowym druku okolicznościowym, zatytułowanym "Historya Wojen Przyszłych", który ukazał się w roku 1905 z okazji 50. rocznicy śmierci wieszcza. Ani redakcja pisma, ani miejsce wydania nie są znane, ale druk istnieje. Zawiera fragment "fantastyczno-humorystycznego romansu", pisanego przez autora w Dreźnie w 1832 roku, a także artykuł o okolicznościach śmierci poety oraz objaśnienie dotyczące natury, pochodzenia i wcześniejszych losów opublikowanego materiału.

. - grafika artykułu
Wykonana przez Józefa Petruka kopia pierwszego w Polsce pomnika Mickiewicza stoi na dziedzińcu PTPN od 1998 roku, fot. Poznan Film Commission

Poznaniacy nie tylko wiedzą, kim był Mickiewicz, ale od dawna podejmują wysiłki, by tę wiedzę utrwalić. To w Poznaniu stanął pierwszy pomnik poety, odsłonięty w 1859 roku przed kościołem św. Marcina, a jego losy - przenosiny na dziedziniec Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, zniszczenie w czasie wojny i kolejne powojenne upamiętnienia - dobrze oddają zmienne koleje historii. Dziś nazwisko wieszcza nosi plac, park, ulica i liceum, a jego obecność utrwalają zarówno monumentalne rzeźby, jak i skromne, lecz liczne znaki pamięci.

Co ciekawe, był taki moment, kiedy w Poznaniu można było spotkać także prawdziwego Mickiewicza z krwi i kości. Poeta przybył tutaj w połowie roku 1831, w drodze do Warszawy, do której wyruszył okrężną drogą, gdy przebywając w Rzymie dowiedział się o wybuchu Powstania Listopadowego. Na chwilę zatrzymał się w Hotelu Berlińskim, mieszczącym się przy ulicy Wilhelmowskiej, a więc na rogu dzisiejszych Alei Marcinkowskiego i ulicy 23 Lutego, co przypomina odpowiednia tablica na ścianie stojącego tam dzisiaj budynku. Szybko jednak wyjechał na prowincję w obawie przed panującą wówczas w mieście cholerą. Mimo to, podczas pobytu w Wielkopolsce, wielokrotnie zaglądał do Poznania, odwiedzając Bibliotekę Raczyńskich i księgarnię przy Starym Rynku oraz lokalne drukarnie, gdzie załatwiał sprawy związane z planem wydania na miejscu kolejnego tomu poezji, do którego podczas pobytu w regionie dopisał trzy wiersze.

Historia przyszłości

Na to, że Mickiewicz zechce wydać w Poznaniu kolejne wiekopomne, a zarazem patriotyczne dzieło liczył m.in. hrabia Edward Raczyński, który był wielkim miłośnikiem twórczości wieszcza. Jak ujawnili w swej książce "I haj vivat Poznańczanie" Marcin J. Januszkiewicz i Adam Pleskaczyński, już po klęsce powstania, kiedy Mickiewicz przebywał na emigracji w Paryżu, hrabia po każdym obiedzie nakazywał czytać 200 wersów "Pana Tadeusza", o czym informował autora w korespondencji. Przesłał też Mickiewiczowi 200 talarów, które stanowić miały wyraz wdzięczności za dotychczasowe dokonania, a być może także zaliczkę na poczet przyszłej twórczości.

Czy dzieło, którego pragnął Edward Raczyński, mogło być utworem science-fiction, co uzasadniałoby przywołanie nazwiska poety w naszym cyklu o fantastyce w Poznaniu? Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że tak, bo właśnie w tym czasie Mickiewicz nabywał doświadczeń w posługiwaniu się fantastyczną wizją przyszłości jako środkiem literackiej refleksji nad losem narodów. Naukowcy badający życie i twórczość poety ustalili, że w latach 1829-1844 absorbował go pomysł napisania utworu, w którym zamierzał przedstawić obraz przyszłych dziejów Europy wynikający z hipotetycznych, pomyślnych dla Polski rozwiązań politycznych.

Stefania Skwarczyńska w wydanej w roku 1964 (z zasiłku Polskiej Akademii Nauk) książce "Mickiewicza »Historia przyszłości« i jej realizacje literackie" wskazała sześć różnych utworów, które składają się na koncepcję tworzonej przez poetę wizji przyszłości. Są to dwa utwory (fragmenty) zachowane w autografie i znajdujące się w Muzeum Mickiewiczowskim w Paryżu, nigdy nie opublikowane z powodów politycznych, jeden zachowany w brulionie (fragmenty "Historii przyszłości" jako samodzielny utwór), dwa utwory, do których mamy dostęp jedynie na podstawie relacji, i jeden, który ogłoszono drukiem. Ten ostatni tekst napisany był po polsku, reszta w języku francuskim. Prawie wszystkie rękopisy spłonęły za sprawą autora, obawiającego się represji w przypadku ich odnalezienia przez policję.

Dzieło nie zostało nigdy ukończone, ale przez jakiś czas istniało w różnych niepełnych wersjach, stanowiąc pionierskie przedsięwzięcie na polu literatury i inaugurując zastosowanie nowatorskich form literackiej spekulacji: historii alternatywnej i fantastyki naukowej.

Przecudowna rzecz

Pierwsza wersja utworu powstała podczas pobytu poety w Petersburgu, w roku 1829. Jako jedyna zawiera liczne wzmianki na temat technicznego wyposażenia świata przyszłości i dlatego łatwo zaliczyć ją do domeny fantastyki. Kilka uwag natury technicznej, ale w bardzo ograniczonym zakresie, pojawiło się też w utworze, który został opublikowany w prasie. Pozostałe wersje eksplorowały wyłącznie zagadnienia związane z tematyką społeczną i polityczną, a prof. Antoni Smuszkiewicz określił je w swej pracy o historii fantastyki, "Zaczarowana gra", jako pierwsze próby nowego gatunku literackiego, nazwanego później historią fikcyjną.

Tekst pierwszej wersji przepadł niestety w nieustalonym czasie i nieznanych okolicznościach, a cała wiedza, którą posiadamy na jego temat pochodzi z listu napisanego przez Antoniego Edwarda Odyńca do Juliana Korsaka i opublikowanego w czasopiśmie "Kronika Rodzinna" w ramach cyklu "Listy z podróży". Cykl ten ukazywał się w latach 1867 - 1878, a list datowany jest na 9 maja 1829 r. wg obowiązującego ówcześnie w Rosji kalendarza juliańskiego.

Jak wynika z informacji przedstawionych w 1961 r. przez Marię Dernałowicz we wstępie do jednego ze zbiorczych wydań tych listów - Odyniec był niezłym tłumaczem, twórcą miernych wierszy i jeszcze słabszych dramatów. Mimo że znał wielu współczesnych sobie pisarzy i poetów, utonąłby zapewne w zapomnieniu, gdyby nie obudziła się w nim natura zajmującego gawędziarza. Przeszedł dzięki temu do historii, a za sprawą kilkuletniej podróży po Europie, którą odbył w towarzystwie Mickiewicza, pozostawił relację pozwalającą wierzyć, że narodowy wieszcz podejmował pionierskie próby w dziedzinie science fiction.

Odyniec miał okazję przejrzeć przelotnie, składające się wówczas z 30 arkuszy, dzieło Mickiewicza i wysłuchać kilku fragmentów odczytanych przez samego poetę. "Ale to przecudowna rzecz, powiadam Tobie! - pisał do Korsaka - I jeżeli dokończy, jak zaczął, będzie to może kiedyś "Don Kiszot" swojego czasu".

Według słów Odyńca poeta planował przedstawić w poważnym tonie przewidywane skutki materialnego egoizmu i egoistycznego racjonalizmu "którym świat obecny hołduje". Zarysował też wizję ustroju politycznego, w którym "emancypowane już całkiem" kobiety stanowią izbę niższą parlamentu i jako opozycja stawiają tamę temu, co męska izba wyższa zowie czystym rozumem oraz opisał wojnę toczoną przez Europę z Chinami. Omówiony fragment pełen jest elementów charakterystycznych dla fantastyki naukowej w postaci sporej liczby opisanych wynalazków, o których istnieniu można było wówczas jedynie marzyć, choć dziś wiele z nich - w dopracowanej formie - znajduje się w codziennym użyciu. Była tam więc mowa o flotach skrzydlatych balonów, latających jak żurawie lub gęsi, o miastach budowanych z żelaza na kołach, o zwierciadłach przekazujących na ogromne odległości ogniste litery i akustycznych przyrządach "za pomocą których, siedząc spokojnie przy kominku w hotelach, można słuchać dawanych w mieście koncertów, lub wykładów lekcji publicznych". Władysław Mickiewicz - syn Mistrza - podkreślał, że list Odyńca został opublikowany przed wynalezieniem telefonu w 1875 roku oraz fonografu w roku 1877 i wyrażał opinię, że relacja zdana przez niego wydaje się wiarygodna.

Szkatułkowa projekcja

Drugi utwór, który spełnia kryteria pozwalające na zaliczenie go do domeny SF nosi tytuł "Wyjątek z listu do jednego z redaktorów" i ukazał się w "Pielgrzymie Polskim" 28 czerwca 1833 r. Jest to kunsztowna konstrukcja o budowie szkatułkowej, nasycona fantastyką, groteską, ironią i sarkazmem, ale także nie pozbawiona realizmu i naturalizmu - a na dnie ostatniej szkatułki kryje się projekcja przyszłości, którą czytelnik może sobie sam wyłowić. Jest to fikcyjny list dziennikarza, zawierający m.in. przedruk z wydanej w przyszłości, czyli w roku 1899, gazety. Wśród futurystycznych wątków pojawia się wizja pociągu poruszającego się z nieosiągalną w czasach Mickiewicza prędkością 120 km/h, przewidywanej taktyce wojskowej używanej przez nowoczesne polskie oddziały oraz o nowej jednostce monetarnej niepodległej Polski - kościuszku.

Czy przebywając w Poznaniu w 1831 roku, Mickiewicz mógł snuć fantazje dotyczące fabuły pionierskiego dzieła SF? Skwarczyńska, wspominając o pobycie poety w Wielkopolsce, przywołuje fragmenty relacji prasowych, z których wynika, że mimo klęsk trwającego wówczas powstania kreślił obraz promiennej przyszłości Polski. Wydaje się więc całkiem prawdopodobne, że fakt ten miał miejsce. Historycy nie mogą tego potwierdzić bez wskazania wiarygodnych źródeł, ale żaden miłośnik fantastyki nie powinien mieć problemu z wyobrażeniem sobie, że tak było.

Jakub Turkiewicz

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026