Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Dwa muzea, jedna opowieść

O tysiącletniej historii miasta i o tym, jak ją opowiedzieć opowiada Piotr Grzelczak, który 1 stycznia objął kierownictwo Muzeum Poznania.

. - grafika artykułu
Piotr Grzelczak, fot. Grzegorz Dembiński

Rozmawiamy w Ratuszu na Starym Rynku. Słychać dźwięki młotów udarowych, wiertarek. Idąc tu, widziałem zamknięte schody na wyższe piętra, na których trwa remont. Co tu się dzieje?

Prace konserwatorsko-remontowe, które trwają w ratuszu już od pewnego czasu, są elementem dużego projektu, który kryje się pod nazwą "Muzeum Poznania - rozbudowa, konserwacja i udostępnienie najcenniejszych zabytków renesansowych miasta". Na ten cel otrzymaliśmy dofinansowanie w ramach unijnego programu FEnIKS. Nie jest żadną tajemnicą, że nasz budżet wynosi nieco ponad 88 mln zł. Z tych pokaźnych środków finansujemy z jednej strony remont kolejnych pięter ratusza i jego elewacji, odnawianej ostatnio 25 lat temu, a także realizację nowej wystawy stałej w ratuszu. Z drugiej strony budujemy od podstaw zupełnie nowe muzeum. W dwóch kamienicach na Starym Rynku, pod numerami 42-43, będzie się mieścić Muzeum Mieszkańców. Wreszcie remontujemy kamienicę przy ul. Klasztornej 22/23, gdzie powstanie zaplecze biurowe Muzeum Poznania.

Zanim zapytam o przyszłe Muzeum Mieszkańców, zostańmy jeszcze w Ratuszu. Jest on, mimo trwającego remontu, nadal częściowo dostępny dla zwiedzających. Co można zobaczyć, a czego nie?

Ratusz jest cały czas otwarty dla naszych gości. Zapraszamy na wystawę "Poznań przed Quadro", która opowiada o przedkolacyjnym i gotyckim Poznaniu (od X wieku do połowy XVI wieku). To opowieść o tym, czym był Poznań przed przybyciem do Poznania słynnego architekta Jana Baptysty Quadro, który zbudował ten wspaniały gmach. W ratuszu opowiadamy o tym wszystkim, co wydarzyło się w grodzie na Ostrowie Tumskim, a następnie w Poznaniu po jego umiejscowieniu na lewym brzegu Warty, a zatem o lokacji dokonanej przez Przemysła I i Bolesława Pobożnego oraz o stopniowym wzrastaniu miasta w wiekach średnich. Wystawa, według scenariusza dr Magdaleny Mrugalskiej-Banaszak jest wyjątkowa z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze prezentujemy na niej wspaniałe obiekty ilustrujące początki polskiej państwowości i samego Poznania: mamy m.in. denar Bolesława Chrobrego, pióro pastorału z Limoges, elementy wyposażenia wczesnośredniowiecznych pochówków biskupich w Katedrze Poznańskiej, czy też fragment grobowca Bolesława Chrobrego, który wystawił dla pierwszego polskiego króla jego potomek Kazimierz Wielki. Są to muzealia, które w skali kraju, a niekiedy Europy, nie mają sobie równych. Po drugie, te piękne zbiory eksponujemy w gotyckich piwnicach, które w czasie budowy pierwszego ratusza stanowiły tak naprawdę jego parter.

W Ratuszu poznamy ciąg dalszy opowieści o dziejach Poznania, ponieważ trwa remont wyższych kondygnacji. Oddacie zwiedzającym dwa piętra w tym piękną Salę Renesansową. Co zobaczymy na tej części ekspozycji?

Trwają prace remontowe, choć w znacznym stopniu mają one charakter konserwatorski. Ten remont obejmuje bowiem nie tylko nowe przyłącza i instalacje na użytek nowoczesnej ekspozycji muzealnej, ale też konserwację budynku, co jest dla nas najważniejsze. Materia historyczna jest tutaj kluczowa i wszystko odbywa się pod pieczołowitym okiem konserwatorów. Bardzo zaawansowane prace trwają na piętrze pierwszym, drugim i trzecim, chociaż dla naszych gości najważniejsze będzie piętro pierwsze i drugie, ponieważ to tam powstanie ciąg dalszy ekspozycji stałej. Z jednej strony będzie ona opowiadać o architekturze ratusza, z drugiej o dziejach miasta aż do XX wieku. Na pierwszym piętrze skupiamy się na trzech najważniejszych salach, w tym tej najpiękniejszej, czyli Sali Renesansowej. To dzieło Jana Baptysty Quadro jest poddawane pracom konserwatorskim i otrzyma nowe oblicze. Gdy do niej wejdziemy w 2027 roku, będzie ona jaśnieć pełnią swego renesansowego blasku. Sklepienia są czyszczone laserowo przez co ich odbiór stanie się zupełnie nowym estetycznym przeżyciem. Kolejna sala to dawny gabinet Cyryla Ratajskiego, czyli Sala Królewska, która zdumiewa niedawno dokonanym odkryciem. W czasie remontu okazało się, że piękny kasetonowy strop, wykonany przez Prusaków i zniszczony w znaczniej mierze w czasie pierwszego powojennego remontu, został wtórnie ukryty pod metalową siatką podtynkową. Przypomnijmy, że pierwsze piętro nie spłonęło w czasie bitwy o miasto, tak jak stało się z wyższymi kondygnacjami. Te kasetonowe wnęki zostały właśnie odsłonięty, co dla historyków sztuki i konserwatorów jest sporym wydarzeniem. Trzecia sala na tym piętrze poddawana renowacji to Sala Sądowa z posągiem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Posiada piękne polichromie, którym staramy się przywrócić pierwotną formę. Trwają także prace na drugim piętrze, które właściwie zostało odbudowane w latach 50. XX wieku. Tam materii historycznej jest zdecydowanie mniej. To piętro także jest przygotowywane pod kątem przyszłej ekspozycji stałej. Trwa ponadto budowa windy, której w ratuszu do tej pory nie było.

Muszę o to zapytać, chociaż znam odpowiedź, bo już się pojawiała w przestrzeni publicznej. Czy po remoncie będzie możliwe wejście na wieżę zegarową i spojrzenie na Poznań z wieży ratusza albo na koziołki od wnętrza?

Niestety nie. Na wieżę zamkową nie będzie można wejść. To wynika z rozmaitych uwarunkowań i ograniczeń budowlanych, kwestii bezpieczeństwa, dostępności miejsca, na co nie mamy wpływu. Wszystko to nie pozwala nam wpuścić tam gości. Hejnalista i koziołki będą zatem jedynymi, którzy będą oglądać Poznań z ratuszowej wieży.

Chociaż trwa remont i przybędzie sal ekspozycyjnych, to jednak ratusz ma swoją ograniczoną kubaturę i ograniczone możliwości ekspozycyjne. Sam byłem trochę rozczarowany, gdy po długim remoncie piwnic i parteru, otwarto magazyn studyjny w którym jest mało miejsca i niewiele eksponatów, które miały opowiedzieć jednak bardzo długą historię Poznania. Liczę, że uzupełnieniem tej opowieści z ratusza będzie Muzeum Mieszkańców, o którym wspomniałeś, a które powstaje po drugiej stronie Starego Rynku.

Rzeczywiście w Ratuszu mamy magazyn studyjny, który jest ważną przestrzenią, sygnalizuje bowiem gościom bogactwo naszych zbiorów. A obiektów w naszych inwentarzach są tysiące. W magazynie studyjnym, który ma tworzyć wrażenie prawdziwego muzealnego zaplecza, pokazujemy wybrane przedmioty z życia codziennego, obiekty sztuki użytkowej, czy też wysokiej. Nie jest ich znowu tak niewiele. Ten magazynowy przegląd pola ma uzmysłowiać naszym gościom przekrój i rangę zbiorów Muzeum Poznania.

Pomysł, który jest już wcielany w życie, polega na tym, że po drugiej stronie Starego Rynku, w kamienicach nr 42-43 powstanie Muzeum Mieszkańców. Ma ono dopełniać historię oficjalną, w dużej mierze polityczną, pokazywaną w ratuszu. Uzupełniać tę opowieść historią życia codziennego, historią społeczną. To jest dla nas szansa, żeby w pięknych, historycznych wnętrzach kamienic, zachowując ich zabytkową substancję (a są tam absolutnie fantastyczne barokowe polichromie czy renesansowe stropy), pokazać to, co mamy w swoich magazynach i udostępnić publiczności.

Jaki jest pomysł na Muzeum Mieszkańców? Czy będzie to modne obecnie, narracyjne muzeum, zwiedzane ze słuchawkami na uszach, czy raczej tradycyjne, z eksponatami w gablotach?

To nie będzie muzeum narracyjne. Rozwiązań cyfrowych, ekranów dotykowych, tego wszystkiego, od czego się obecnie w muzealnictwie odchodzi, będzie raczej niewiele. Chcemy pokazywać prawdziwe obiekty i opowiadać historię, która się z nimi wiąże. Chcemy, żeby każdy pokazany przedmiot był pretekstem do budowania i rozwijania kolejnych opowieści. Musi więc za nim stać jakaś historia: konkretnego człowieka, rodziny, wydarzenia, okoliczności. I to będzie historia poznańska.

Zadbamy, żeby wszystkie nasze obiekty pochodziły z Poznania, z poznańskich domów, od poznańskich darczyńców, reprezentowały mniej lub bardziej znane rodziny. To będzie opowieść egalitarna: i o Cegielskim, Drwęskim i Ratajskim, ale także o Kaźmierczaku i Kaczmarku z Głogowskiej czy Lodowej. Scenariusz ekspozycji tworzą pracownicy muzeum. Gdy będzie gotowy, rozpiszemy konkurs na aranżację wystawy stałej. Nie oddajemy zatem zawartości przyszłej ekspozycji w ręce zewnętrznej firmy, a w konkursie wyłonimy jedynie tych, którzy tę wystawę zaprojektują: grafików, aranżerów, plastyków, artystów etc.

Niedawno zwiedzałem Muzeum Miasta Gdyni, położone pięknie nad Zatoką Gdańską, w pobliżu Gdyńskiego Centrum Filmowego. Muzeum w nowoczesnym, kilkupiętrowym budynku. Ekspozycja zajmuje trzy piętra, ale przecież Gdynia ma tylko 100 lat, powstała w 1926 roku! Czy uda się zmieścić opowieść o tysiącleciu Poznania w Muzeum Mieszkańców i w Ratuszu, gdy trzeba zacząć od Mieszka I i Chrobrego, wspomnieć o zaborach, powstaniu wielkopolskim i innych tematach, przy czym o wielu tych sprawach już opowiadają "osobne" poznańskie muzea. Jak to rozwiążecie?

Dzieje Poznania są przebogate. To jedno z najstarszych miast w Polsce i nie chodzi tylko o datę lokacji, bo osadnictwo w grodzie na Ostrowie Tumskim zaczęło się dużo wcześniej. Ratusz nie jest niestety z gumy, problem jego ograniczonej przestrzeni był skądinąd znany już przed wojną.

Na tym już wtedy cierpiał magistrat. Co ciekawe, były plany przeniesienia do Poznania i bardzo mocno o to zabiegał Cyryl Ratajski, zbiorów Muzeum Polskiego w Rapperswilu. Niewiele brakowało, żeby te zbiory trafiły do Poznania, ale pierwotną lokalizacją, którą Ratajski dla nich wskazywał, był Ratusz, który wówczas okazał się za mały. To był wyraz ambicji, polityki kulturalnej Cyryla Ratajskiego. Wymyślono wówczas, że dobrym miejscem na zbiory rapperswilskie mogłyby być zespół budynków wybudowanych przez Prusaków przy dzisiejszej ulicy Paderewskiego, wtedy ulicy Nowej. Gdyby te zbiory faktycznie trafiły wówczas do Poznania, to być może moglibyśmy się nimi cieszyć do dzisiaj. Przekazano je ostatecznie do Warszawy, do Muzeum Narodowego i do Biblioteki Narodowej, gdzie spłonęły w dobie powstania warszawskiego.

Nasze kamienice na Starym Rynku też nie są mimo wszystko zbyt duże. Wszystkiego i tak tam nie pokażemy. Poza tym mamy w Poznaniu inne muzea. Jest Muzeum Czerwca 1956, Muzeum Powstania Wielkopolskiego, Fort VII, Żabikowo, wszędzie tam istotna część historii Poznania jest opowiadana. Nie będziemy wchodzić w kompetencje tych instytucji. Nie jest to naszą ambicją. Chcemy się uzupełniać, a niekiedy sygnalizować pewne kwestie i odsyłać naszych gości do tych miejsc, by wspomnieć tylko nowe muzeum Powstania Wielkopolskiego, gdzie "za chwilę" (za dwa lata - przyp. red.) na trzech tysiącach metrów będą oni mogli budować własne wyobrażenia o wielkim triumfie naszych pradziadów.

Jakiś czas temu byłem w Muzeum Żydowskim w Wiedniu. To niewielkie, "kompaktowe" muzeum, ale z ciekawie poprowadzoną opowieścią. Dysponuje wprawdzie ograniczoną przestrzenią, ale wykorzystuje ją w sposób, który może być dla nas inspiracją w Muzeum Mieszkańców. Mamy tam np. gablotę, a w niej okulary rogowe i lampę. Na pierwszy rzut oka: zwykła lampa i okulary z lat 60-tych, wydawałoby się nic ciekawego, ale zaraz dowiadujemy się, że są to przedmioty należące do Szymona Wiesenthala. I nagle "wypływa" z tych dwóch obiektów wielka opowieść o najsłynniejszym łowcy nazistów. Zatem analogicznie, osobisty przedmiot, należący na przykład do Hipolita Cegielskiego, stanie się u nas pretekstem do opowiedzenia jego wielkiej poznańskiej biografii.

O inne muzea pytam nie bez powodu, bo wygląda na to, że w przyszłości coraz większą częścią ich budżetów będą musiały być dochody z biletów. Muzea siłą rzeczy będą musiały ze sobą rywalizować. Także muzea poznańskie będą coraz nowocześniejsze i coraz bardziej atrakcyjne.

Zdajemy sobie sprawę, że rywalizacja na rynku muzealnym istnieje. Nie jest jednak tak, że się jej obawiamy. Absolutnie nie. My chcemy naszą ofertę, i to jest moją ambicją jako szefa tego muzeum, skroić w sposób wyważony. Z jednej strony muzeum ma swoje obowiązki, bo musi gromadzić, chronić i udostępniać zbiory, ale z drugiej strony, bogactwo naszych kolekcji predestynuje nas do tego, aby się absolutnie żadnej rywalizacji nie bać. Zbiory, które są w naszych magazynach, a które chcemy pokazać poznaniakom i naszym gościom z innych regionów, są bardzo dużym bagażem kompetencyjnym, który pragniemy dobrze wykorzystać. To jest nasza mocna karta, którą trzeba położyć na stół, no i wiedzieć, jak tej karty bronić. Muzeum Mieszkańców to będzie nowa muzealna marka, więc musimy budować ją już, a także dobrze komunikować.

Natomiast Ratusz to budynek, który jest sam sobie "samograjem". Bo koziołki i Ratusz to symbole Poznania. My chcemy naszym gościom uświadomić, że to nie tylko piękna architektura, nie tylko koziołki, ale że w jego wnętrzach jest Sala Renesansowa, są fantastyczne zbiory dotykające początków państwa polskiego, budowy Katedry na Ostrowie Tumskim, a na kolejnych piętrach muzealia ilustrujące poznański Złoty Wiek, sytuujące wówczas Poznań jako drugie czy trzecie miasto w kraju. Jednak oryginalne obiekty to nie wszystko. Za tym musi iść opowieść. To będzie duży wysiłek i wyzwanie, w jaki sposób będziemy to komunikować w mediach społecznościowych, w przewodnikach w formie tradycyjnej, w audio-przewodnikach, w przestrzeni publicznej etc.

Przy tym nie chcemy się skupiać jedynie na odcinaniu muzealnych kuponów. Pragniemy przyciągać i zatrzymywać u nas nowych gości objaśniając im wielowymiarowe piękno poznańskich dziejów. Z racji naszego położenia na mapie miasta jest to rzeczywiście wyzwanie wynikające m.in. z faktu, że odwiedzają nas goście z całego świata, co widać i słychać zwłaszcza w sezonie letnim. Chcemy ponadto rozwijać badania naukowe wokół naszych kolekcji, czy szerzej wokół dziejów Poznania, kooperując z innymi instytucjami muzealnymi, czy też Wydziałem Historii UAM.

Niełatwe będzie także zachęcenie zwiedzających do przeniesienia się z Ratusza do Muzeum Mieszkańców i na odwrót. Nie ma przecież przejścia podziemnego pod Starym Rynkiem.

Oba adresy tworzyć będą jedno Muzeum Poznania. Chcemy, żeby to, co będzie opowiedziane w Ratuszu i Muzeum Mieszkańców wzajemnie się uzupełniało i dopełniało. Zakładam, że frekwencyjną zachętą mógłby być wspólny bilet, dzięki któremu ktoś, kto przyjdzie do Ratusza, będzie mógł pójść na drugą stronę Starego Rynku do Muzeum Mieszkańców i na odwrót. Będzie tam także kawiarenka lub restauracja, gdzie odwiedzający   nabierze sił przy kawie i poznańskim ciastku, wybierając np.  brzdąca lub marcińskiego rogala. Będzie sklepik, w którym mogłaby się pojawić linia pamiątek nawiązująca do naszych zbiorów i dziejów Poznania w ogóle. Zdradzę też, że w kamienicach, w których powstanie Muzeum Mieszkańców, mamy piękne gotyckie piwnice, a w zasadzie labirynt piwnic. Jest tam nawet podziemny korytarz wiodący z kamienic przy Starym Rynku do przyszłego centrum edukacyjnego przy ul. Klasztornej, przejście nim, np. dla dzieci będzie na pewno atrakcyjne. Wzorem innych muzeów chcielibyśmy także przygotować coś na wzór listy "top 10" najciekawszych eksponatów dla osób, które mają mało czasu i chcą zwiedzić muzeum "na szybko", zatrzymując się jedynie przy najważniejszych elementach ekspozycji. Wybór będzie trudny, bo obiektów, które u mnie jako historyka, wywołują szybsze bicie serca mamy naprawdę wiele. Będziemy się nieustannie starać o szybsze bicie serc także u naszych gości.

Rozmawiał Szymon Mazur 

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026