Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Budynek jako manifest

Gmach Muzeum Narodowego jest dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych w Poznaniu. W chwili powstania miał być nie tylko miejscem prezentacji sztuki. Prusacy traktowali architekturę jak narzędzie polityki symbolicznej - a zbudowane przez nich muzeum miało być jej manifestem, wyraźnym znakiem niemieckiej dominacji w prowincji zamieszkanej w większości przez Polaków.

. - grafika artykułu
fot. ze zbiorów MKZ/cyryl.poznan.pl

Już sama lokalizacja nie była przypadkowa. Gmach wzniesiono na rogu ulic Wilhelmowskiej i Nowej (dzisiejszych Al. Marcinkowskiego i ul. Paderewskiego), w miejscu dawnego budynku dowództwa generalnego armii pruskiej w Poznaniu. Zanim ruszyła budowa, zlikwidowano pozostałości średniowiecznych murów miejskich, wytyczono nową ulicę - Muzealną (dzisiejszą ul. Ludgardy) - tak aby budynek był bardziej wyeksponowany. Główne wejście zaprojektowano od strony Pl. Wilhelmowskiego (dzisiaj Plac Wolności), nadając całości reprezentacyjny charakter.

Projekt gmachu opracował Karl Hinckeldeyn, architekt, którego dziełem jest m.in. Biblioteka Cesarza Wilhelma przy ul. Rycerskiej (dzisiaj Biblioteka Uniwersytecka UAM przy ul. Ratajczaka). Wspierali go m.in. Hans Koberstein, autor mozaik, oraz Stefan Walter, twórca dekoracji rzeźbiarskiej. Budowę w latach 1900-1903 prowadzono pod nadzorem pruskiej administracji budowlanej. Całość przedsięwzięcia miała rangę państwową i była realizowana z rozmachem właściwym dla obiektu o znaczeniu symbolicznym. 

Choć instytucja nosiła początkowo nazwę Muzeum Prowincjonalnego, to zastosowane rozwiązania architektoniczne i budowlane trudno uznać za prowincjonalne. Monumentalny gmach miał mieć nowoczesne wnętrza: wysokie, ponadpięciometrowe sale wystawowe, świetliki z matowego szkła trawionego oraz przemyślany układ funkcjonalny. W suterenach umieszczono magazyny i zaplecze techniczne, na parterze - administrację i czytelnię, wyżej zaś ekspozycje malarstwa i rzemiosła artystycznego, do których prowadziły reprezentacyjne schody z piaskowca i granitu. Budynek wyposażono w ogrzewanie parowe, wentylację mechaniczną oraz oświetlenie elektryczne, co sytuowało go w awangardzie ówczesnej architektury muzealnej.

Jeszcze w trakcie prac, w 1902 roku, muzeum przemianowano na Muzeum im. Cesarza Fryderyka III (Kaiser Friedrich Museum), co jednoznacznie podkreślało jego propagandową rolę. Potwierdzał ją także koszt inwestycji - niemal 929 tysięcy marek. Dla porównania - otwarta kilka lat później potężna Nowa Synagoga kosztowała "tylko" około 600 tysięcy marek. Muzeum miało imponować nie tylko treścią, lecz także rozmachem finansowym.

Otwarcie obiektu, które odbyło się 5 października 1904 roku, było swoistym festiwalem triumfu pruskiej kultury i niemieckich elit miasta. Przemówienia urzędników pełne były deklaracji o cywilizacyjnej misji muzeum i kulturotwórczej roli państwa niemieckiego. Zapewne niewielu  przypuszczało wówczas, że już kilkanaście lat później z elewacji zniknie pruska symbolika, a budynek zacznie funkcjonować w zupełnie innym, polskim kontekście politycznym i kulturowym.

Dziś gmach przy Al. Marcinkowskiego jest jednym z najważniejszych elementów kulturalnego pejzażu Poznania. Odnowiona niedawno elewacja znów przyciąga wzrok przechodniów, a za tą fasadą kryje się fascynująca historia. Dzięki opublikowanej na portalu CYRYL kolekcji ponad 20 oryginalnych planów, projektów i rysunków technicznych z lat 1894-1904 można prześledzić proces projektowy i zobaczyć muzeum takim, jakim miało być od początku - nie tylko domem sztuki, lecz starannie zaprojektowanym narzędziem architektury i ideologii. Paradoks polega na tym, że właśnie ta materialna forma przetrwała dłużej niż sens, dla którego ją wzniesiono: manifest niemieckiej dominacji z czasem stał się integralną częścią tożsamości polskiego Poznania.

Paweł Michalak 

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026