Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Dziś to wielkie osiedle mieszkaniowe, jeszcze kilkadziesiąt lat temu był tu kombinat Państwowych Gospodarstw Ogrodniczych. O pamięć fyrtla postanowili zadbać Joanna Pańczak i Mateusz Nowacki z Lotaryńska 6: Mikro Dom Kultury i przygotowali projekt "To była wielka rodzina - społeczna historia PGO Naramowice". 

Młody mężczyzna w białej koszulce siedzi na krześle w wyluzowanej pozycji i słucha siedzącej obok kobiety. - grafika artykułu
Mateusz Nowacki, fot. archiwum prywatne

Na czym polega idea stworzenia społecznej historii PGO Naramowice i skąd pomysł na nią?

Joanna Pańczak: Idea narodziła się z samej historii Naramowic - z tego, w jaki sposób ta dzielnica została ukształtowana przez Państwowe Gospodarstwo Ogrodnicze Naramowice czy kombinat Naramowice, bo różnie się tutaj tych nazw używa. Nowe osiedla, które są dosyć intensywnie budowane i zagęszczają mocno dzielnicę od lat 2000., powstały właśnie na terenach byłego PGO. Badając historię Naramowic, a lubimy się tym zajmować, nie da się pominąć tego wątku. Od paru lat tworzymy Archiwum Społeczne Naramowic. Zwróciliśmy uwagę na rocznicę i stwierdziliśmy, że to będzie fajna okazja, by temat wzmocnić i poszerzyć wiedzę o historii. Bo przecież nie wszystkie obecne mieszkanki i mieszkańcy Naramowic ją znają.

Mateusz Nowacki: Warto dodać, że Naramowice mają długą tradycję ogrodniczą, bo przed powstaniem kombinatu na terenie osiedla działał folwark, a tegoroczna 75. rocznica założenia PGR-u jest dobrą okazją na przypomnienie i poznanie tej karty historii naramowickiego fyrtla.

Na Lotaryńskiej 6 spotykacie się z różnorodną grupą mieszkanek i mieszkańców. Na ile są oni świadomi, że na terenie ich fyrtla działał kombinat, że były tu ogrody i szklarnie?

J.P.: Ta świadomość jest tak różnorodna jak osoby, z którymi się spotykamy. Wiele z nich słyszało lub doczytało coś o historii Naramowic. Sporo osób kojarzy "Kronikę Miasta Poznania" poświęconą Naramowicom. W tym wydawnictwie pojawił się dosyć duży artykuł o PGO. Jednocześnie wciąż spotykamy wiele osób, które mieszkają na Naramowicach krócej i są zaskoczone "na czym wyrosły ich bloki". Lubimy posługiwać się tą metaforą. Zresztą nie tylko my. Niejeden kolaż wokół historii Naramowic, tworzony podczas organizowanych przez nas warsztatów, pokazuje, jak z korzeni warzyw wyrastają bloki. Z mojej perspektywy z tą historyczną wiedzą jest jednak bardzo różnie i wciąż czujemy potrzebę, by się nią dzielić i oddawać głos tym, którzy w PGO przez lata pracowali.

M.N.: Wiedza o historii miejsca jest na pewno większa wśród osób, które mogą jeszcze pamiętać niektóre budynki należące do PGR-u (między ul. Rubież a Nową Mleczarską - przyp. red.). Natomiast wśród osób, które wprowadziły się na Naramowice w ostatnich latach, historia PGR-u nie jest szczególnie znana. Nierzadko zdarza się, że podczas warsztatów opowiadamy osobom uczestniczącym o naszych działaniach dotyczących PGR-u i dość często spotykamy się z reakcjami zaskoczenia lub niedowierzania, że przez wiele funkcjonowało tu przedsiębiorstwo zatrudniające blisko 1000 osób. Jednakże trochę nas to nie dziwi, skoro w ostatnich latach cała infrastruktura PGR-u została "wymazana" z przestrzeni publicznej. Poza mikrośladami, jak betonowy słupek - pozostałość po bramie prowadzącej do folwarku, a później kombinatu - czy izbie pamięci, którą można uznać za obiekt wybudowany przez dewelopera, w przestrzeni publicznej nie ma wielu obiektów, które przypominałyby o tym ważnym etapie w historii osiedla. Stąd też nasz pomysł, aby to zmienić.

J.P.: A swoją drogą izba pamięci to bardzo ciekawy konstrukcyjnie budynek, drewniana rotunda, wokół której jest fosa, ale znajduje się teraz na terenie prywatnym, kiedyś przynależącym do PGO, więc dostęp do niego ma niewielka wspólnota kilku bloków...

Jakie są więc Wasze zadania?

M.N.: Myślę, że jest dużo rzeczy do zrobienia w kontekście przywracania pamięci i pokazywania, w jakim miejscu się dziś mieszka. Wielkim atutem tego projektu jest obecność dosyć licznej grupy byłych pracowników i pracowniczek mieszkających w blokach, które zostały zbudowane przez kombinat. Chcemy zaproponować coś, co pozwoli połączyć przeszłość z teraźniejszością, i zaprosić wszystkich mieszkańców do poznawania tej historii w atrakcyjnej formie.

J.P.: Kombinat był nie tylko miejscem pracy, ale też po prostu przedsiębiorstwem, w tamtych czasach opisywanym jako ważny punkt na warzywno-owocowej mapie Polski. Wiele osób do dziś pamięta również produkty mleczarskie PGO Naramowice. Maślankę i naramowickie masło do niedawna można było kupić w sklepach. To jest kolejny interesujący wątek, któremu chcemy się przyjrzeć poprzez opowieści ludzi. Było tam sporo rozwiązań wzmacniających więzi społeczne, za którymi ludzie tęsknią i które chwalą do dziś. Zakład pracy budował dla ludzi mieszkania, tworzył przychodnie, przedszkola. Wokół niego organizowano czas wolny, zakładowe kluby. Wszyscy, z którymi rozmawialiśmy, bardzo dobrze wspominają dyrektora Mariana Mikołajczyka. Usłyszałam od jednego z pracowników, że dyrektor Mikołajczyk mówił, że to nie Naramowice leżą koło Poznania, tylko Poznań leży koło Naramowic, że to było takie centrum wszechświata. To kolejny powód, dla którego zdecydowaliśmy się zajmować tą historią.

PGO to było centrum pracy i życia społeczno-kulturalnego. Wy, jako Lotaryńska 6: Mikro Dom Kultury też stajecie się takim centrum społeczno-kulturalnym Naramowic...

J.P.: Jak sama nazwa wskazuje, w mikroskali... (śmiech)

Ale chcecie przeprowadzić ekspansję i ustawić rzeźby w okolicy...

M.N.: Zgadza się! Do naszego pomysłu warzywno-owocowej ekspansji zaprosiliśmy dwójkę fantastycznych artystów - Iwo Borkowicza i Miłosza Flisa. Razem z mieszkańcami i mieszkankami wymyślą propozycje rzeźb, które staną w przestrzeni publicznej, w miejscach silnie związanych z historią działalności PGR-u.

Kiedy odbędą się takie warsztaty i kto może w nich wziąć udział?

J.P.: Warsztaty odbędą się w sierpniu i we wrześniu, ponieważ będą podzielone na dwa etapy. Pierwszy - projektowo-kreatywny, podczas którego będziemy wymyślać, co to będą za rzeźby. Myślę, że możemy coś zdradzić - planujemy, by kształty nawiązywały do historii PGO, więc marzą się nam przeskalowane warzywa i owoce... Jakie one będą, wybierzemy wspólnie z uczestnikami. Potem zaprosimy na warsztaty ponownie, już do wspólnego działania artystycznego - kończenia tych rzeźb, bo konstrukcję przygotują artyści. Współpracujemy z Technikum Zespołu Szkół im. J. i W. Zamoyskich w Rokietnicy, działającym na ul. Rubież w Poznaniu. Chcielibyśmy więc zaprosić uczniów, żeby zrobili jedną rzeźbę, która najprawdopodobniej pojawi się na terenie szkoły. Natomiast pracę nad dwoma pozostałymi formami chcemy zaproponować mieszkańcom dzielnicy, ze szczególnym uwzględnieniem członków Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej Naramowice, z którą współpracujemy, która mocno wspiera ten projekt i jest naszą skarbnicą wiedzy o PGO.

Odsłonięcie czy pokaz rzeźb będą dostępne dla szerszej publiczności?

M.N.: Tak, we wrześniu odbędzie się spacer śladami działalności PGR-u, a ważnymi punktami na trasie będą miejsca, w których zostaną umieszczone rzeźby. Zaprosimy do niego osoby, które współtworzyły z nami te formy, a także osoby, które pracowały w PGR-ze. Poza podziwianiem obiektów w przestrzeni publicznej będzie można więcej się dowiedzieć na temat historii działalności PGO i poznać "smaczki", których nie ma w opracowaniach naukowych.

Wy również pracujecie nad archiwalną publikacją...

J.P.: Tak jest. To jest właśnie druga część projektu, czyli warsztaty literacko-redaktorskie. Planujemy przygotować publikację z grupą warsztatowiczek i warsztatowiczów oraz z Lucyną Marzec, znaną w poznańskim środowisku redaktorką, badaczką i biografką. Podczas wspólnych spotkań uczestnicy mają napisać teksty, przygotować i zredagować publikację, pomyśleć, jak w najciekawszej formie opowiedzieć historię PGO z bardzo różnych perspektyw. Materiałem do pracy będą wspomniane już rozmowy z byłymi pracownikami i pracowniczkami. Interesują nas tematy zarówno pracy, jak i życia społecznego, a także momentu przełomu po zamknięciu Kombinatu i przemiany dzielnicy między latami 90. a 2000. Myślę, że splatają się tu elementy mikro- i makrohistorii, bo wiadomo, że to, co się wydarzyło z PGO [gospodarstwo zlikwidowano w 1992 roku - przyp. red.], jest odpryskiem przemian społeczno-politycznych w Polsce. Mamy nadzieję, że ta publikacja będzie interesującym zapisem dla nowszych mieszkańców, a dla starszych przypomnieniem lub może nowym spojrzeniem na to, co pamiętają.

Kiedy i jak będziemy się mogli temu wydawnictwu przyjrzeć?

J.P.: Warsztaty już wystartowały. Najpierw będziemy zbierać materiały, a potem tworzyć z nich teksty, więc publikacja będzie pewnie gotowa na przełomie września i października. Będzie dostępna zarówno w wersji papierowej, jak i cyfrowej. Jeśli ktoś się nie załapie na drukowaną, to znajdzie pdf na naszym profilu na FB, albo może po prostu napisać do nas maila z prośbą o jego wysłanie.

Rozmawiała Agnieszka Nawrocka 

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026