Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Most międzykulturowy

Wybijka, tradycyjna ukraińska metoda zdobienia tkanin, stała się symbolem ostatniego weekendu. Choć za oknem słoneczny - ale jednak - październik, w ostatnich dniach w Poznaniu rozkwitła niczym maj Ukraińska Wiosna. Była to XIX edycja festiwalu budującego mosty między naszymi kulturami, bez względu na działania rosyjskiej propagandy, która chce nas wszystkich skłócić.

. - grafika artykułu
Ukraińska Wiosna - Lwowska Orkiestra Kameralna, fot. materiały organizatorów

Udział w festiwalu - nie licząc pokazu filmowego - zacząłem od piątku. Zaraz po zakończeniu wernisażu współczesnej rzeźby ukraińskiej na Polityce Poznańskiej organizatorzy zaprosili wszystkich do klubu "My pod sceną".. Tam miał odbyć się międzykulturowy slam poetycki. Pierwsze zaskoczenie: w materiałach promocyjnych slam był przedstawiany jako wydarzenie skierowane do młodzieży obojga narodów, hasło "młodzież" pojawiało się w narracji wielokrotnie. Tymczasem (na oko) połowa zawodników mogłaby być już rodzicami młodzieży. I bardzo dobrze! Nie lubię ograniczania oferty kulturalnej wyłącznie do najmłodszych lub najstarszych, udział weteranów wniósł do przepełnionego do granic klubu wiele dobrego.

Od samego początku jasno na scenie świecił gwiazdor wydarzenia, charyzmatyczny prowadzący - Ilya Tandur, mistrz Polski w slamie z roku 2025. Nie tylko brylował i zdradzał kulisy sceny slamerskiej, ale też prezentował swoje teksty, czym zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko. Zupełnie szczerze - tym razem była ona poza zasięg uczestników. - "Dziękuję, że jest was tak wielu" - mówił Tandur. - "Przypomina mi to wszystko czasy, których nie pamiętam, bo jeszcze wtedy nie żyłem, kiedy Ginsberg i Kerouac prezentowali swoje wiersze, później wychodzili z nimi na ulice i robili rewolucję. Nie wiemy, czym się skończy dzisiejszy wieczór!" - dodał.

Slam pozbawiony był aspektu sportowego, to było spotkanie towarzyskie promujące sztukę scenicznej recytacji - trudno mówić o zaciętej rywalizacji, kiedy jury zdradza, że nie chce oceniać. W obu kategoriach - ukraińskiej i polskiej, wzięły udział po cztery osoby poetyckie. W kategorii ukraińskojęzycznej wygrała Jaryna Burban. W polskojęzycznej - Jolanta Urban. Polska poetka, podobnie jak wcześniej Ilya Tandur, zaprezentowała swoją wariację na temat rozmowy z Bogiem. Zawodnik który zajął drugie miejsce, Migotanie Komór, niestety spalił drugi występ. Po tym, jak w pierwszej rundzie zaprezentował się jako bardzo ciekawy zawodnik, który nie czyta z kartki, ale "leci z głowy" z charakterystyczną dezynwolturą, w rundzie drugiej w pełni improwizował, co nie skończyło się zbyt dobrze. Miejsce trzecie przypadło Joannie Popowskiej, która przedstawiła intymny, nieco oniryczny tekst o miłości. Ostatnie miejsce, decyzją jury, przypadło Tomaszowi Walczakowi, który odczytał patetyczny, niemniej poruszający, wiersz o wojnie i poecie, który zginął w okopie wraz ze swoim kotem, Maksymie Krywcowie. Warto nadmienić, że slam uświetnił odtworzony na ekranie wiersz konsula honorowego Peru w Poznaniu, a przy tym poety, Kajetana Przyńskiego.

Kluczowym punktem programu soboty był koncert Lwowskiej Orkiestry Kameralnej (smyczkowej) pod przewodnictwem Ihora Pyłatiuka. Jej historia sięga czasów głębokiego ZSRR - została założona w 1959 roku przy Lwowskiej Narodowej Akademii Muzycznej im. M. Łysenki. Trzonem orkiestry jest kwartet smyczkowy wspierany przez ambitnych studentów i absolwentów uczelni. Zanim jednak rozpoczął się uroczysty koncert, na Scenie Wielkiej CK Zamek miało miejsce wręczenie nagrody imienia Łukasza Horowskiego, dla działaczy, którzy szczególnie przyczynili się do zbliżenia Polski i Ukrainy. W tym roku nagrodę otrzymał profesor Rafał Witkowski, historyk i prorektor UAM ds. współpracy międzynarodowej. Witkowski nie krył wzruszenia: - "Nigdy nie usłyszałem tylu dobrych słów o sobie" - mówił po laudacji - "choć połowa z nich była przesadzona" - dodał. - "Jestem wzruszony, dlatego tak reaguje. Ukraina jest bohaterska" - mówił po ukraińsku. - "Szcze ne wmerła Ukrajina! - zakończył. 

W tej podniosłej atmosferze zaczął się koncert. W pierwszej części mogliśmy usłyszeć muzykę ukraińską, m.in. renesansową "Fantazję na lutnię" z tabulatury lwowskiej z XVI wieku, kompozycję cenionego twórcy Valentyna Silvestrova i Myrosława Skoryka. Na scenie pojawiła się też lwowska sopranistka, Sofia Soloviy która wyśpiewała "Do muzy" autorstwa Ihora Antonycza. W części polskiej programu mogliśmy usłyszeć z kolei góralskie kompozycje Ignacego Jana Paderewskiego, znana nam już śpiewaczka wyśpiewała "Znasz li ten kraj" Stanisława Moniuszki. Publiczność bardzo długo oklaskiwała gości z Lwowa.

Ostatni dzień festiwalu również zamknął występ muzyków z Lwowa, tym razem był to zespół JOSYFOVYCH LIVE - wokal, perkusja, dwie gitary klasyczne, tradycyjna XX-wieczna ukraińska poezja śpiewana i nieco nowsze kompozycje. Już na wstępie zapanowała bardzo luźna, przyjacielska atmosfera, na co wpływ miał uroczy wokalista Jurij Josyfovych, który choć świetnie mówił po polsku, co chwilę się krygował i powtarzał, że nie umie mówić po polsku. Doświadczony muzyk sięgał po muzykę estrady i nastrój wieczorów poetyckich, zakres miał bardzo szeroki - od Tarasa Szewczenki po Serhija Żadana. Wokaliście udało się zaangażować znaczną część publiczności nie tylko do rytmicznego klaskania, ale i do śpiewu ukraińskich piosenek. Żywiołowa reakcja zebranych krzyczących "brawo" sprawiła, że Jurij Josyfovych, już po oficjalnym pożegnaniu, musiał zagrać jeszcze jeden utwór ze swojej najnowszej płyty - interpretację nostalgicznego wiersza Bohdana Stelmacha. - "Z całą płytą przyjedziemy na XX edycję" - przekonywał wokalista. Warto dodać, że na oko połowa zebranych na sali osób była z Kijowa (o podniesienie ręki poprosił wokalista) - znane miejskie ballady z regionu tym celnie trafiały w serca tęskniących za pokojem melomanów.

- "Kultura w dzisiejszych czasach jest przestrzenią budowania relacji. To właśnie od spotkania zaczyna się wspólne poznawanie. Kultura w czasach dezinformacji może budować mosty ponad wszystkim" - przekonywała tego wieczora prowadząca wydarzenie dziennikarka Marianna Kril - "Zachęcamy do tego, żeby wyjść z festiwalu z tymi hasłami: spotkajmy się z kulturą, kultura łączy jak nigdy".

Wszystko to, co opisałem, to zaledwie kilka z atrakcji czterodniowego festiwalu - na uczestników czekały warsztaty teatralne i manualne, dyskoteka czy konferencja poświęcona roli legendarnego Jerzego Giedroycia z "Paryskiej Kultury" w ukraińskiej kulturze. Last but not least festiwalowi towarzyszyły też pokazy filmów, w tym "Do zwycięstwa" w reżyserii Wasianowycza czy "Ziemii obiecanej" Wajdy z ukraińskimi napisami. Ja jednak widziałem dokument "Kuba i Alaska" Trojanowskiego opowiadający o dwóch sanitariuszkach bojowych, Kubie, w dawnym życiu projektantce mody, i Alasce, lekarce pediatrce, które od roku 2022 ściągają rannych żołnierzy z pierwszej linii frontu. Kuba straciła na początku wojny (pełnoskalowej) partnera, ciężko ranna Alaska z kolei przez miesiące toczyła prywatną walkę o powrót do sprawności O czym warto pomyśleć podczas lub po seansie - większość terenów, na którym rozgrywała się akcja filmu, obecnie zajmują Rosjanie. Kręcony "niespokojną" kamerą film, w którym wiele ujęć pochodzi z urządzeń GoPromontowanych na hełmach żołnierek, pokazuje mniej znane, kobiece oblicze wojny, równie brutalne jak męskie. FIlm można w pełni legalnie i za darmo obejrzeć w serwisie VOD TVP, do czego zachęcam.

Gdy w Poznaniu na festiwalu tyle mówiło się o mostach, Putin zbombardował most w Kijowie, który przecinały sznury samochodów osobowych. Rosyjscy trolle i boty bombardują też polski internet, wołyniowym resentymentem i ksenofobią szczując polaków na imigrantów. Trudno mi podsumować tekst inaczej niż tak, że w sytuacji, gdy w Polsce jest coraz więcej Ukraińców i Ukrainek (i będzie ich jeszcze więcej), a jednocześnie coraz więcej Polaków pała do nich niechęcią, a w skrajnych przypadkach nienawiścią, takie festiwale pozwalają zyskać nadzieję, że między nami ostatecznie będzie więcej dobra niż zła. Przez kilka dni mogłem poczuć się jak w roku 2022, kiedy cały kraj potrafił zjednoczyć się w pomocy sąsiadom, a wszelkie spory odeszły na bardzo daleki plan.

Jacek Adamiec

  • XIX Ukraińska Wiosna
  • 1-4.10

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026

Odwiedź także: