Duet reżyserski z Argentyny, Mariana Cohna i Gastóna Duprata, poznaliśmy w Polsce dzięki dwóm filmom - "Honorowemu obywatelowi" (2016) i "Boskim" (2021). Oba te dzieła były gorzkimi komediami, w których twórcy zderzali tzw. wysoką sztukę z niekoniecznie równie "wysokimi" realiami. W "Homo Sapiens?" też kpią sobie z kina artystycznego, rzekomo wrażliwego społecznie i politycznie, a tak naprawdę zapatrzonego we własny pępek.
Fragment z pretensjonalnym i rasistowskim reżyserem arthouse'u to jednak tylko jedna z szesnastu krótkich opowieści, z których składa się ten film. Jest on szyderczą komedią, stawiającą sobie za cel nakreślenie obrazu współczesnej Argentyny. Kraju o wybujałym mniemaniu na własny temat, a jednocześnie pogrążonego w głębokim kryzysie ekonomicznym i społecznym. Oryginalny tytuł brzmi zresztą "Homo Argentum", co jest grą słów, którą można przetłumaczyć jako "Człowiek argentyński" albo "Człowiek ze srebra".
Głównych bohaterów wszystkich epizodów gra znany aktor Guillermo Francella (możemy go pamiętać z filmów "Sekret jej oczu" i "El Clan"), który wciela się w przedstawicieli kolejnych grup mocno rozwarstwionego społeczeństwa. Jest intelektualistą, księdzem, szemranym biznesmenem, strażnikiem, cinkciarzem, dziadkiem pracującym w USA, a nawet prezydentem. Natomiast ostatni rozdział przenosi nas do Włoch, na Sycylię, gdzie pewien Argentyńczyk szuka swoich korzeni.
Cohn i Duprat szydzą z najrozmaitszych zjawisk charakteryzujących ich kraj i przywar swoich rodaków. Biorą na cel hipokryzję elit, chciwość i nieuczciwość, chełpliwość, nuworyszostwo, filantropię, która nie rozwiązuje żadnych problemów, a jedynie je zaognia... Niektóre części są czystą satyrą, inne raczej kilkuminutowymi przypowiastkami. Nie wszystkie wydały mi się równie zabawne i pouczające, ale ich szybka rotacja sprawia, że ogląda się ten film bez chwili znużenia.
Bartosz Żurawiecki
- "Homo sapiens?"
- reż. Mariano Cohn, Gastón Duprat
- premiera: 7.08
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026