W ostatnich latach o Sinéad O'Connor było głośno z kilku powodów: w kontekście ujawnienia skandali pedofilskich w Kościele, kiedy opinia publiczna uznała, że może przyznać O'Connor rację, za sprawą filmu dokumentalnego z 2022 roku, a także przez wspominanie artystki po jej śmierci w 2023 roku. W marcu jej historia i postawa zostanie przeniesiona na deski teatru. - To będzie opowieść o tradycji, o wychowaniu i o tym, jak państwo jest zdeterminowane przez bliską relację z Kościołem - mówi reżyser Marcin Liber.
O'Connor wychowywała się w katolickiej Irlandii. Była kilkakrotnie przenoszona do innych szkół, a także umieszczona w ośrodku prowadzonym przez siostry zakonne, gdzie spotkała się z przemocą. Przez wiele lat mieszkała z agresywną matką, z której pokoju pochodziło podarte na wizji zdjęcie papieża. To właśnie wpływ tej trudnej relacji na gest O'Connor analizują twórcy spektaklu.
Chociaż Sinéad O'Connor nigdy nie żałowała tego, co zrobiła, z pewnością nie przewidziała, jak bardzo ten gest wpłynie na jej muzyczną karierę, zdrowie psychiczne i na jak szeroki ostracyzm ją skaże. - Ten moment był dla niej przełomowy. Tworzymy opowieść o konsekwencjach, jakie ponosi za ten akt, i zastanawiamy się, co ją do niego skłoniło. Czy był to tylko i wyłącznie gest społeczny, czy krył się za nim też indywidualny dramat - zastanawia się Marcin Liber.
W celu lepszego zrozumienia O'Connor na próbach do spektaklu wyświetlono film dokumentalny "Nothing Compares" w reż. Kathryn Ferguson, w którym artystka potwierdza hipotezę, że w jej "życiu prywatnym dużo się wtedy działo". "Odkrywałam pewne rzeczy o tym, co robiła moja matka. Później trafiłam na artykuł o rodzinach, które usiłowały zaskarżyć Kościół o wykorzystywanie seksualne, ale zostały uciszone" - mówiła na ekranie.
Narratorem spektaklu "Diabeł i dziewczyna" został Bruno, reprezentujący dzieci wychowywane w irlandzkich sierocińcach prowadzonych przez Kościół katolicki, za których murami przez kilkadziesiąt lat rozgrywały się tragedie matek i ich dzieci. - Bruno to postać, która wiąże się z miejską legendą. Odnaleziono go zamarzniętego przy budynku sierocińca prowadzonego przez Kościół. Nazywamy go w spektaklu "blue boy". Przypomina nam o tym, co się działo w Irlandii - opowiada Marcin Liber.
Gest Sinéad O'Connor jest pretekstem do opowiedzenia indywidualnego dramatu artystki oraz mrocznej historii wpływu Kościoła katolickiego na społeczeństwo w Irlandii, ale autorzy spektaklu chcą pochylić się również nad postawami innych rewolucjonistek oraz przyjrzeć się relacji Kościoła i państwa w Polsce. - "Diabeł i dziewczyna" to też opowieść o osobach, które są mniej rozpoznawalne, o cichych bohaterkach zmian, które usiłują wprowadzić w naszą obyczajowość i życie społeczne - tłumaczy reżyser. Przywołuje rok 2021, w którym premier Irlandii Micheál Martin przeprosił za to, co pod nadzorem państwa działo się w ośrodkach dla matek i dzieci. - W ten sposób, na zasadzie przepracowania problemu, próbuje on napisać tę historię od nowa. W spektaklu zadajemy pytanie, czy udało się to też zrobić w Polsce - dodaje.
Chociaż spektakl "Diabeł i dziewczyna" nie będzie spektaklem muzycznym, ścieżka dźwiękowa stanie się jego ważną częścią. Poza utworami Sinéad O'Connor ze sceny usłyszymy piosenki, które kształtowały gusty słuchaczy i słuchaczek w latach 80. i 90. - Będziemy cytować świat show-biznesu wokół O'Connor i budować klimat muzyczny, na którym się wychowała i w którym dokonała gestu podarcia zdjęcia - precyzuje Liber.
Dramat, na podstawie którego powstaje spektakl, napisała Małgorzata Sikorska-Miszczuk, która już wielokrotnie pracowała z Marcinem Liberem. Wspólnie debiutowali spektaklem "Śmierć człowieka wiewiórki" w Warszawie, razem przygotowali m.in. "III furie" i "Popiół i diament - zagadka nieśmiertelności" w Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy. Za choreografię odpowiada duet Hashimotowiksa, który tworzą Paulina Jaksim i Katarzyna Kulmińska. Pracują one z Marcinem Liberem od czasu spektaklu "Wesele. Poprawiny" w Polskim Teatrze Tańca, który premierę miał w 2017 roku. Jak mówi reżyser, nie wyobraża sobie obecnie spektaklu bez współpracy z nimi.
Lokalnych wątków przy "Diable i dziewczynie" jest więcej. Poza reżyserem i choreografkami można w tym kontekście wspomnieć absolwenta poznańskiego ASP, Mirka Kaczmarka, również stałego współpracownika Libera, który razem z Marią Mordarską przygotowuje scenografię i kostiumy.
Marcin Liber nie pierwszy raz przywołuje postać Sinéad O'Connor na scenie. Utwór "War" i podarcie zdjęcia papieża były również częścią koncertu finałowego 40. Przeglądu Piosenki Aktorskiej "Out of the System, czyli Wielki Brat słucha" w jego reżyserii w 2019 roku. Program wydarzenia składał się z utworów o charakterze wywrotowym, które zapisały się we współczesnej historii muzyki. Wówczas Liber uznał, że gest wokalistki wart jest pogłębienia.
Magda Chomczyk
- "Diabeł i dziewczyna"
- reż. Marcin Liber
- premiera: 27.03, g. 19
- Teatr Nowy
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026