Celebrowanie wspólnoty, przełamywanie wszelakich barier - od językowych, narodowych przez pokoleniowe, a na stylistycznych skończywszy - to bodaj najważniejsza nauka, jaka płynie z pakietu najnowszych płyt, wydanych przez oficynę For Tune. Mamy tu twórców o międzynarodowej sławie i artystów rozpoznawalnych tylko (póki co?) przez krąg wiernych fanów współczesnego jazzu; mamy muzyków pretendujących do wielkiej kariery i takich, którzy zjeździli już prestiżowe sceny w całym świecie; mamy wreszcie kameralne, liryczne, refleksyjne nagrania i takie, które są wykwitem dzikiej ekspresji. Wszystkie razem, ale i każda z nich osobno, są wyrazem niesłabnącej siły jazzowej narracji.
Znaki jakości
Jedną z najznakomitszych płyt wśród jazzowych nowości z For Tune jest "Introduction" kwartetu Pawła Niewiadomskiego. Rzecz tym bardziej godna uwagi i tym bardziej ciesząca, że z istotnymi poznańskimi wątkami. Fundamentalne znaczenie dla całości ma tu bowiem brzmienie saksofonu tenorowego, na którym gra tutejszy muzyk - Jakub Skowroński. Jazzowa publiczność zapewne pamięta jeszcze jego znakomity występ podczas tegorocznej Ery Jazzu. Tutaj realizuje koncepcje Niewiadomskiego - lidera i kompozytora całości repertuaru, grającego, co ciekawe, na puzonie. Skowroński jednak, jeśli można tak powiedzieć, w lot chwyta idee lidera i wspólnie z nim prowadzi fascynującą opowieść. Dobrze słychać, że artyści mają świetnie opanowaną historię jazzu - i jego współczesność: od głównego nurtu po ideę free improve. Próbują gdzieś pośrodku, meandrując, wydeptać własną ścieżkę - i czynią to w sposób więcej niż interesujący.
Poszukiwaczom poznańskich wątków warto podpowiedzieć, że rytmiczną warstwę całości współtworzy świetnie tutaj znany kontrabasista Ksawery Wójciński, którego nazwisko jest już swego rodzaju znakiem jakości. Nie pierwsza to płyta z jego udziałem, z jego ważną rolą w katalogu For Tune, a każdorazowo są to albumy świetne.
Nawet Nirvana
Przed kilkoma tygodniami w Blue Note grali perkusista Kasper Tom Christiansen i słynny klarnecista basowy Rudi Mahal. Spotkali się wówczas w zespole tego pierwszego. Tym razem możemy ich posłuchać na wizjonerskiej płycie formacji Marek Kądziela Adhd. Nazwa grupy określa wiele. Zatem: tak, na jej czele stoi gitarzysta Marek Kądziela, artysta nie tylko obdarzony doskonałą techniką, ale też potrafiący doskonale zapanować nad zespołem złożonym z wielkich indywidualności. Struktura całości - zarówno kompozycje, jak i pomysł na ich interpretację - służy temu, by wyeksponować wszystkie możliwe zalety grania zespołowego. Dopiero na tle fenomenalnie funkcjonującego teamu wyraziście i - by się tak wyrazić - godnie lśnią talenty poszczególnych instrumentalistów. A poza grającymi sporo świetnych partii liderem i, wspomnianymi na początku, zagranicznymi artystami są tu jeszcze - w charakterze gości - dodający smaku i żywiołowości wybitny saksofonista Maciej Obara i trębacz Piotr Damasiewicz.
Dodajmy, że swój tytuł płyta "In Bloom" zawdzięcza inspiracji twórczością Kurta Cobaina (wszak Nirvana grała utwór o tym samym tytule), do czego Kądziela na okładce się przyznaje. Gitarzysta potrafi jednak różnorodne wpływy, jakie słychać na tej płycie, przetrawić, przepracować i opowiedzieć tę muzykę swoim językiem. A partnerów ma do tej wypowiedzi wybornych.
Uniesienie
Wspomniany przed chwilą Maciej Obara, jedno z objawień polskiej sceny jazzowej ostatnich kilku lat, również przedstawia swój nowy album. Przepięknie brzmiący "Live in Mińsk Mazowiecki", sygnowany przez formację Obara International, wydany został wraz z dodatkowym dyskiem DVD.
W porównaniu do poprzedniej płyty, zrealizowanej w centrum Manggha, skład uległ istotnemu rozszerzeniu. Obok grającego na saksofonie altowym lidera mamy w zespole trębacza Toma Arthursa. Poza tym bez zmian: pianista Dominik Wania, którego z Obarą łączy niemal intuicyjne porozumienie i który grywa u boku saksofonisty zawsze fantastyczne partie, a do tego kontrabasista Ole Morten Vagan i perkusista Gard Nilssen.
W repertuarze nowe kompozycje Obary, a także po jednym utworze Vagana i Arthursa. Całość nagrano, mam wrażenie, w stanie jakiegoś szczególnego uniesienia. Odnajduję tu momentami niemal ducha nagrań Alberta Aylera: hymniczną, pobudzającą, ekstatyczną, ale i wzniosłą frazę, przełamywaną raz po raz - dla równowagi - zwalnianiem tempa, zadumą nad istotą dźwięku, niemal mistycyzującą nutą. Całość balansuje gdzieś między refleksją a lewitacją, między poszukiwaniami formalnymi a wzlotami ducha. I wszystko to w niezwykłej harmonii, prawdziwym porozumieniu między wykonawcami.
Rozmowa
Szczególnego typu nić porozumienia między artystami znajdziemy też na innej płycie. Rzecz jest jednak o tyle szczególna, że Adam Pierończyk na swym nowym krążku spotkał się z legendarnym kontrabasistą Miroslavem Vitousem - i tylko z nim. Granie w duecie to trudne zadanie, ale i wielka szansa. Szansa na wykreowanie jakiejś intymnej, "prawdziwej" atmosfery spotkania, dialogu, rozmowy, przekazania czegoś więcej poza odegraniem dźwięków zapisanych w nutach. I obu artystom się to naprawdę udaje. Ta płyta jest owocem nie tylko muzykowania, ale też słuchania. Słuchania siebie nawzajem, wzajemnego szacunku, ciekawości tego, co ma do zaproponowania partner - i gotowości do improwizowanej rozmowy z nim.
Przypomniały się, jako daleki kontekst, dalekie wspomnienie, słynne nagrania, choć już sprzed bodaj 18 lat, duetu Pierończyk - Leszek Możdżer. Ta sama intensywność emocji we wspólnym podążaniu muzycznym szlakiem ku nieznanemu. Odkrywanie świeżych perspektyw, nie po to by kogokolwiek szokować lub w tani sposób zachwycać, ale aby opowiedzieć o sobie coś istotnego, może intymnego. Vitous, który od ponad pół wieku praktykuje granie jazzu, który grał "ze wszystkimi" - od Johna McLaughlina, przez Weather Report i Chicka Coreę po Jana Garbarka - jest w tej podróży parterem wymarzonym. Decyduje o tym zarówno jego niezwykłe doświadczenie i niebagatelne umiejętności, ale też charakter, wrażliwość, gotowość do dialogu.
Kolory jazzu
Zestaw nowych tytułów z For Tune uzupełniają jeszcze dwa fascynujące albumy. Autorem pierwszego jest jeden z najbardziej interesujących dziś pianistów Sebastian Zawadzki (jedną z jego poprzednich płyt wydało poznańskie Multikulti). Tym razem ten świetny pianista i niemiej interesujący kompozytor przedstawia nagrania odwołujące się również do estetyki muzyki klasycznej, kameralnej muzyki współczesnej. Trochę tu zgoła romantycznych fraz, sporo fascynująco granego jazzu w opracowaniach na fortepian, sekcję rytmiczną i zmieniającą się z utworu na utwór sekcję instrumentów smyczkowych. Subtelna, wyrafinowana, finezyjna muzyka, pełna ciepłych, jasnych barw.
Niezwykłą różnorodność nastrojów proponuje za to formacja Janczarski & McCraven Quintet. Obok polskich muzyków znajdziemy w składzie dwóch amerykańskich instrumentalistów: perkusistę Stephena McCravena i trębacza, flecistę Rasula Siddika. Ten drugi to członek słynnego (jakże bliskiego w ostatnich latach poznańskim fanom jazzu) chicagowskiego środowiska AACM, choć od trzech dekad mieszkający w Europie. Muzyka kwintetu to dynamiczny, akustyczny, współczesny jazz. To twórczość przyjazna dla słuchacza, a zarazem mieniąca się wieloma barwami, z pięknymi partiami granymi unisono przez instrumenty dęte, z ciekawymi improwizacjami, a przede wszystkim raz jeszcze płynącą z nagrań wielką apoteozą wspólnotowego, ponadgatunkowego i ponadpokoleniowego świętowania muzyki.
Tomasz Janas
- Paweł Niewiadomski Quartet - "Introduction"
- Marek Kądziela Adhd - "In Bloom"
- Obara International - "Live In Mińsk Mazowiecki"
- Adam Pierończyk & Miroslav Vitous - "Wings"
- Sebastian Zawadzki Trio & Strings - "Euphony"
- Janczarski & McCraven Quintet - "Traveling East West"
- For Tune Records