Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Finał Malty z Nymanem, pod parasolami

W strugach deszczu zakończył się w sobotnią noc 25. festiwal Malta. Mimo trudnej aury plenerowego koncertu zespołu Michaela Nymana nad brzegiem Jeziora Maltańskiego wysłuchał tłum, głęboko schowany pod parasolami.

. - grafika artykułu
Fot. Tomasz Nowak

- Po raz pierwszy Michael Nyman był na Malcie przed 20 laty. Wtedy koncertował w Auli UAM, a nocował w Hotelu Park nad Jeziorem Maltańskim - wspominał w przerwie finałowego koncertu dyrektor festiwalu Michał Merczyński. - Był pod takim urokiem tego miejsca, że zapowiedział swój powrót na Maltę, by dać tu koncert w plenerze - opowiadał.

Marzenie Nymana spełniło się, a wraz z nim festiwal Malta na chwilę powrócił do podtrzymywanej przez lata tradycji otwartych koncertów nad jeziorem, zamykających każdy festiwal. Tłum widzów, który mimo trudnych warunków atmosferycznych, dotarł na metę toru regatowego, wyraźnie zamanifestował swoje przywiązanie do maltańskiej tradycji. Większość towarzyszyła Nymanowi do ostatniego dźwięku.

Brytyjski kompozytor, wybitny autor muzyki filmowej (m.in. do Fortepianu Jane Campion i filmów Petera Greenawaya) podzielił swój poznański koncert na dwie części. W pierwszej wraz z zespołem zaprezentował projekt, z którym od kilku miesięcy podróżuje po świecie: War Work: 8 Songs with Film. To osiem pieśni układających się w jedną narracje, które napisał z okazji 100 rocznicy wybuchu I wojny światowej. Inspirację dla niego stanowiły dokumenty filmowe z czasów wielkiej wojny (wyświetlane podczas koncertu na telebimie) i fragmenty wierszy poetów m.in. z Niemiec i Anglii, którzy zginęli w czasie jej trwania. Pieśni skomponowane przez Nymana do ich poezji wykonała na żywo Hilary Summers - kontralt o imponującej skali głosu.  

Muzyka Nymana nadała wojennym archiwaliom pewne ramy, namalowała tło, zbudowała klimat. Czasem dopowiadała, czasem komentowała to, co pojawiało się na ekranie, czasem tylko lekko "rysowała kontur" zmieniającym się obrazom. Wyrazista, zdecydowana, charakterna. Z jednej strony wyjątkowo precyzyjna, wręcz matematyczna - Nyman dba o wybrzmienie każdego dźwięku, każde uderzenie w klawiaturę jest ważne, nic nie może umknąć, nic pozostać niezauważone. Z drugiej - otwarta na emocje i improwizację.

To nie pierwszy projekt, w którym Nyman muzycznie mierzy się z przełomowymi wydarzeniami z historii świata. W 1989 r. skomponował symfonię poświęconą tragedii na Hillsborough podczas meczu Liverpoolu z Nottingham. W wywiadach tłumaczył, że "chciał mieć swój wkład w pomoc rodzinom prawie stu ofiar, które nie mogły sobie psychicznie z tym poradzić". Swoje zaangażowanie w historię wyraził także pisząc utwór po upadku reżimu Ceausescu w Rumunii. Zapytany w jednym z wywiadów czy muzyka ma moc zmienienia historii odpowiedział: - Czy jakiś kompozytor ma moc, by napisać utwór, po którym Władimir Putin pomyśli: "Kurczę, może nie powinienem robić tego, co robię", a Sepp Blatter stwierdzi: "Dość już tych kłamstw"? No nie, niestety...

Na program drugiej części maltańskiego koncertu złożyły się kompozycje przez publiczność zdecydowanie lepiej rozpoznane - muzyka do filmów - przede wszystkim Petera Greenawaya, z którym Nyman współpracował wiele lat.

W przerwie organizatorzy festiwalu zapowiedzieli trzy najbliższe edycje Malty: w 2016 r. tematem będą relacje między widzem a performerem. W 2017 r. pod lupę kuratorzy i zaproszeni przez nich twórcy wezmą Bałkany. A w 2018 r. idiom będzie dotyczył wiary (niekoniecznie w znaczeniu religii).

Z okazji jubileuszu 25-lecia festiwalu Malta przyznała także nagrody swoim przyjaciołom i wiernym "kibicom": neonowe litery ze słowa "Malta" otrzymali m.in. dyrektor CK Zamek Anna Hryniewiecka, dziennikarz Jacek Żakowski i architekci Generatora Malta.

Sylwia Klimek