Pierwszym gościem Festiwalu Fabuły był Darek Foks, dla jednych "ekscentryczny prozaik", a dla innych "realistyczny poeta". - Wpadł mi kiedyś w oko taki plakat reklamujący szkoły językowe, na którym jest napisane - drugi język gratis. To bardzo fajne hasło. Uczymy się języka polskiego, żeby normalnie funkcjonować w państwie, a potem przy pomocy tego języka zaczynamy pisać dziwne rzeczy - żartował poeta podczas spotkania. Darek Foks jest laureatem tegorocznej Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius za całokształt twórczości, do tej pory wydał m.in. tomiki: "Film i inne wiersze" czy "Rozmowy z głuchym psem", oraz książki: "Orcio", "Co robi łączniczka" i "Kebab Meister".
W rozmowie z Krzysztofem Hoffmanem Darek Foks opowiedział także o swojej pracy redaktora działu prozy w "Twórczości", a także o początkach pisania, pierwszym dramacie i debiucie, za który uważa "Wiersze o fryzjerach". Ponadto wyznał także, jakie miejsce w Poznaniu są dla niego inspirujące. - W latach 80 studiowałem w Poznaniu. Jednym z naszych ulubionych zajęć było oglądanie na koszmarnych kasetach VHS spektakli m.in. Teatru Ósmego Dnia. Na poetyce przerabialiśmy wtedy Nową Falę i bardzo mnie to kręciło. W związku z tym chętnie chodziliśmy z innymi studentami polonistyki do Studium Wojskowego. Braliśmy koce, materace i żądaliśmy jego zamknięcia - wspominał poeta.