W centrum tego świata od początku stoi Jarosław "Doktor" Janiszewski - autor tekstów, wokalista, narrator, a dla wielu również jeden z najbardziej wyrazistych poetów polskiego rocka. Po szesnastu latach od ostatniej studyjnej płyty "Obrazki z wystawki" (2009) zespół powrócił z nowym albumem. I co z tego wyszło? "Bagno" (2025) natychmiast przywołało wszystko to, co przez dekady stanowiło o wyjątkowości tego zespołu - surrealistyczny język, kąśliwy humor i tę niezwykłą umiejętność opowiadania o świecie poprzez obrazy, które bardziej rozszczepiają rzeczywistość, niż ją porządkują.
Ale zacznijmy od początku... Historia Bielizny splata się z historią Gdańskiej Sceny Alternatywnej (słusznie pisanej z dużych liter) - jednej z najbardziej twórczych przestrzeni polskiej muzyki drugiej połowy lat osiemdziesiątych. To w tamtym środowisku rodziły się najciekawsze projekty, które traktowały rock jako pole eksperymentu - zderzały punk z absurdem, postpunk z teatralnością, a kabaret z surrealizmem. W tym kontekście Bielizna zawsze funkcjonowała jako zespół szczególny. Jej utwory sprawiały wrażenie krótkich, groteskowych opowiadań - pełnych dziwnych bohaterów, zaskakujących sytuacji i skojarzeń, które układały się w osobliwą kronikę codzienności. Właśnie z tego świata pochodzą piosenki, które weszły do historii zespołu - choćby "Stefan" czy "Prywatne życie kasjerki PKP".
Przez kolejne dekady Bielizna nagrała osiem płyt, co zapoczątkował "Taniec lekkich goryli" (1988), zagrała setki koncertów i pojawiała się na najważniejszych scenach alternatywy - od Jarocina po OFF Festival, od Rocka na Bagnie po Inne Brzmienia czy Sea You. Zespół pozostawał jednocześnie projektem działającym w swoim tempie - z długimi przerwami między wydawnictwami i ogromnym dystansem wobec mechaniki przemysłu muzycznego. W tym kontekście warto przypomnieć, że przerwa między "Obrazkami z wystawki" a "Bagnem" trwała aż szesnaście lat. W świecie muzyki popularnej taki okres potrafi zamienić zespół we wspomnienie, jednak w przypadku Bielizny czas zadziałał inaczej.
Choć pojawił się również moment trudny - najbardziej dotkliwym wydarzeniem okazało się odejście Jarosława Furmana, gitarzysty i jednego z głównych kompozytorów zespołu w latach 1991-2017. Jego wkład w brzmienie Bielizny pozostaje ogromny, ale na szczęście kilka kompozycji Furmana znalazło się również na najnowszym "Bagnie". Ostatecznie w 2018 roku udało się zbudować skład, który przywołuje ducha pierwszych lat zespołu. Do nagrań stanęli: Jarosław Figura (gitara), Krzysztof Stachura (gitara), Radovan Jacuniak (bas), Andrzej "Mały" Jarmakowicz (perkusja) i oczywiście stojący za mikrofonem Jarosław Janiszewski. Efekt tej konfiguracji słychać od pierwszych sekund "Bagna".
Na płycie bardzo wiele się dzieje. Pojawiają się kompozycje oparte na bałkańsko-bliskowschodnich, połamanych rytmach - w utworach "Chamy", "Daleko stąd" czy "Pomóż mi" puls perkusji i basu prowadzi muzykę w stronę rytmicznych labiryntów. Gitary Figury i Stachury splatają się w nerwowych figurach, które momentami przypominają psychodeliczne ornamenty. Inne piosenki operują równie nietypowym podejściem do metrum. "Nie wolno" buduje napięcie dzięki riffowi przywołującemu skojarzenia z "Perfect Strangers" Deep Purple, a odświeżona "Ja, szara mysz" oddycha szerzej dzięki basowi Jacuniaka. Bielizna potrafi również przyspieszyć i wejść w bardziej klasyczne rockowe tempo.
Tytułowe "Bagno" czy "Starsza kobieta" wciąż rozwijają energię, a hiszpańskie inspiracje pojawiają się w "Torreadorze". Na drugim biegunie znajduje się "Plac Pigalle" - subtelny walczyk o eleganckiej, lekko kabaretowej atmosferze. Centralnym punktem albumu pozostaje jednak "Epitafium dla Piotra Szczęsnego" - kompozycja trwająca ponad dwanaście minut (!). To rozbudowana, trzyczęściowa forma, która czerpie z tradycji brytyjskiego art-rocka początku lat siedemdziesiątych. Brzmienie klawiszy Piotra Sztajdla i Grzegorza Kusio przywołuje skojarzenia z Emerson, Lake & Palmer, a saksofonowa improwizacja Irka Wojtczaka otwiera przestrzeń bliższą estetyce King Crimson czy Colosseum.
W przypadku Bielizny muzyka zawsze funkcjonowała w ścisłym dialogu z tekstami Janiszewskiego. I na szczęście na "Bagnie" autor pozostaje w znakomitej formie. Teksty dotykają tematów, które w ostatnich latach wypełniają przestrzeń publiczną. "Bądź przeklęty" przynosi przejmujący obraz wojny w Ukrainie, a "Mahsa Amini" przywołuje historię kurdyjskiej dziewczyny zamordowanej w irańskim areszcie. Utwory "Daleko stąd" i "Pomóż mi" opowiadają tymczasem o dramacie uchodźców na granicy polsko-białoruskiej. Polityczny wymiar pojawia się także w "Nie wolno", które przestrzega przed zbyt łatwym zaufaniem wobec władzy, oraz w tytułowym "Bagnie" - metaforze polskiego piekiełka. W tej galerii tematów mocno wybrzmiewa również "Epitafium dla Piotra Szczęsnego", poświęcone pamięci człowieka, który 19 października 2017 roku dokonał aktu samospalenia na Placu Defilad w Warszawie. Równolegle Janiszewski zachowuje charakterystyczny dla siebie humor. "Torreador", "Starsza kobieta" czy "Plac Pigalle" tworzą groteskowy portret relacji damsko-męskich. Z kolei "Ja, szara mysz" rozwija wzruszającą historię niespełnionej miłości.
Po ponad czterech dekadach działalności Bielizna wciąż funkcjonuje jako zespół osobny. "Bagno" pokazuje formację, która z ogromną swobodą porusza się pomiędzy stylistykami i nastrojami. W bieżącej trasie koncertowej pojawiła się jednak duża zmiana - z powodu choroby Jarosława Janiszewskiego rolę wokalisty podczas koncertów przejął Waldek "Waldi" Kasperkowiak. Ważne pozostaje jednak to, że "Bagno" pokazuje Bieliznę w znakomitej formie. W tej historii pojawia się wszystko, co przez cztery dekady tworzyło legendę trójmiejskiej alternatywy - energia, wyobraźnia, humor i odwaga opowiadania o świecie w sposób całkowicie osobny. Warto będzie poczuć to na żywo.
Sebastian Gabryel
- Bielizna
- 20.03, g. 19
- Miasto
- bilety: 70-80 zł
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026