Zupełnie przypadkiem umówiliśmy się na rozmowę w rocznicę zamachu na redakcję "Charlie Hebdo" w Paryżu. Wspominam o tym nie bez powodu, bo Kinga Wyrzykowska właśnie po tej tragedii - 11 lat temu - zaczęła pisać "Porządnych ludzi", których w Pana reżyserii zobaczymy na scenie. O czym dla Pana jest to opowieść? Bo zamach jest raczej "tylko" tłem.
Zamachy terrorystyczne w Paryżu były dla Francuzów, ale i dla całej Europy, doświadczeniem ekstremalnym, podobnie jak 11 września dla Ameryki i całego świata. Trudno je więc pomijać, interpretując powieść Kingi Wyrzykowskiej. Atak na "Charlie Hebdo", a potem listopadowe strzelaniny w dzielnicy Saint Denis to kilkaset niewinnych ofiar. W naszej scenicznej historii zdarzenia te będą miały duży wpływ na wybory dokonywane przez bohaterów. Nie jest to jednak historia dokumentalna. Odnajduję w niej fascynującą intrygę, która pozwala niebanalnie zmierzyć się z problemem ksenofobii, ale też wpływu mediów na nasze postrzeganie świata.
Dlaczego zdecydował się Pan na ten tekst? Czy Polska ma podobne problemy jak Francja? W "Porządnych ludziach" poruszonych jest ich naprawdę sporo: klasizm, rasizm, elitaryzm, zagrożenie terrorystyczne...
Widzę w tekście przede wszystkim szansę na bardzo indywidualne zmierzenie się widzów z własnymi demonami, na zastanowienie się nad łatwością naciskania znaczka podniesionego kciuka, nad zanikiem zdrowej refleksji w ocenianiu, nad powielaniem niesprawdzonych informacji. Nie sądzę, żeby francuskie społeczeństwo znacząco różniło się od naszego w łatwości ferowania wyroków. Wszędzie media odgrywają podobną rolę w kształtowaniu opinii, w tym też media społecznościowe. Jeśli opowiem teraz pani jakąś kompromitującą historię, nasza rozmowa z pewnością zyska dużo więcej czytelników. Wyobraźmy sobie nagłówek: "Nareszcie. Dyrektor powierza swój intymny sekret". Albo tytuł: "To horror, co się dzieje w Nowym". Na szczęście powieść Wyrzykowskiej sama w sobie niesie sporo sensacyjno-kryminalnej treści. Nie musimy jej przekrzykiwać.
"Porządni ludzie" to thriller rodzinny? Czy może lepiej go nie szufladkować? Nie chcę zdradzać za wiele, bo może jednak nie wszyscy są po lekturze. Powiem tylko, że rodzina się powiększy...
Na pewno rodzina jest głównym środowiskiem, w którym toczy się gra. Nie zdradzajmy jednak kluczowej intrygi.
Książka Wyrzykowskiej zdobyła we Francji prestiżową nagrodę. A powody jej wyróżnienia można wyliczać - dla mnie są to: brak narratora wszechwiedzącego, interpretacja zdarzeń przez same postaci, praca, jaką wykonała Wyrzykowska na archetypach, oraz sam tytuł książki, który... no właśnie - prowokuje czy sugeruje? Dodam tylko, że jego dalsza część brzmi: "wszystkie szaleństwa naszych czasów".
Niewątpliwie dużym walorem powieści jest kluczenie pomiędzy wieloma subiektywnymi narracjami. To pozwala stworzyć w teatrze równoważne i interesujące postaci, skonfrontowane ze wspomnianym "szaleństwem epoki".
Dla mnie polski tytuł "Porządni ludzie" to majstersztyk. Książka oryginalnie została napisana po francusku i jej tytuł w dosłownym tłumaczeniu brzmi "biała łapa". To nawiązanie do bajki La Fontaine'a i używanego przez Francuzów zwrotu. Pokazanie "białej łapy" umożliwia wejście do konkretnych środowisk lub miejsc. Jedna z bohaterek, Monika, to piękna, chłodna i bogata Polka, która wychodzi za mąż za jeszcze bogatszego Francuza, ale wciąż musi udowadniać, że ma tę "przepustkę" do nowego świata.
Tak, mamy wśród bohaterów przedstawicielkę naszego narodu. Zdradzę, że przewrotnie i nie bez powodu zagra ją aktorka pochodzenia ukraińskiego. Ale są też w tym rodzinnym gronie osoby pochodzenia włoskiego, latynoskiego, arabskiego. Oni wszyscy w mniejszym lub większym stopniu zmagają się z odtrąceniem lub przyswojeniem nowej narodowej tożsamości. Asymilacja to takie słowo, po którym często stawia się dziś znak zapytania.
A wracając do narracji - czyje emocje Pan wybrał, czyją wersję wydarzeń poznamy?
Zabijcie mnie, a nie powiem. O, to też dobry tytuł naszej rozmowy.
Powiem prowokacyjnie, że wydaje się, że taka historia nie potrzebuje scenografii ani muzyki...
Zaskoczę panią: będzie i scenografia, i muzyka. Są też kostiumy, a w nich wspaniałe osoby aktorskie: Gabriela Frycz, Maria Bruni, Łukasz Chrzuszcz, Jan Romanowski, Sylwester Piechura i debiutujący w Nowym: Sara Kociołek i Anas Al-Khateeb.
Czy prapremiery reżyseruje się tak jak premiery?
To obojętne. Za to żyjąca autorka - to jest zawsze poważne reżyserskie wyzwanie!
Rozmawiała Monika Nawrocka-Leśnik
- "Porządni ludzie"
- reż. Piotr Kruszczyński
- prapremiera: 27.02, g. 20
- Teatr Nowy
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026