Kultura Poznań.pl

Teatr

opublikowano:

Do baśni dociera się w różny sposób

- Cudowność baśni wynika z tego, że ich nie wolno czytać, a trzeba je opowiadać - mówi Janusz Stolarski. Z grupą Teatru Pod Fontanną tej jesieni wystawia spektakl "Grimm", w którym sięga po mniej znane z baśni zebranych przez braci.

.
Janusz Stolarski w spektaklu "Fioletowa krowa" Teatru Pod Fontanną, fot. Maciej Krajewski/Łazęga Poznańska

- Z Teatrem Pod Fontanną doświadczam różnych rzeczy. Tym razem postawiliśmy sobie następujące zadanie: musimy opowiadać. Specyfika osób w grupie jest różna. Niektórzy są bardzo zamknięci, więc takie opowiadanie może być dla nich sporym wyzwaniem, próbą wejścia w nową przestrzeń. Zawsze mi przy tym zależy, żeby ich nie kompromitować. Nie chcę prowokować sytuacji, w których widać na przykład ich niemoc. Dlatego szukam sytuacji dla nich bezpiecznych. Na tyle, na ile mogą opowiadać - na tyle będą opowiadać - wyjaśnia Stolarski.

Celem w spektaklu "Grimm" jest skonstruowanie formy godzinnej biesiady. Scenariusz powstawał w trakcie wspólnego czytania baśni. W zespole Teatru Pod Fontanną grają osoby, które Stolarski już zdążył trochę poznać. Stąd przy pracy nad selekcję baśni wybierał tematy mogące ich zainteresować. - Gdy czytałem wybrane baśnie, to kątem oka widziałem, że Michał, Agnieszka albo ktoś inny zaraz mi powie, że te właśnie chce mówić. Wybranych baśni miałem na początku o wiele więcej: około pięćdziesięciu. Szukałem tych, które są nieznane. Były osoby w grupie pytające mnie "Panie Januszu, dlaczego nie robimy Jasia i Małgosi albo Królowej Śniegu?". A ja odpowiadałem: "To mogą robić inne teatry - my będziemy wygrzebywali perełki" - relacjonuje Stolarski.

W przedstawieniu "Grimm" usłyszymy takie baśnie, jak "Domowa czeladka", "Lis i gęsi", "Stary dziadek i wnuki", "Stara żebraczka", "Niewdzięczny syn", "Złoty klucz", "Chłopek w niebie", "Trzech leni", "Nieszczęście", "Pies i wróbel". Niektóre są bardzo krótkie, wręcz lapidarne, a trzy dłuższe. - Te krótkie są czasem na granicy opowiadania żartu. Ale żaden z tych "dowcipów" nie jest pozbawiony sensu. To ogromna dawka mądrych, pięknych opowieści o sytuacjach, które mogą człowieka spotkać. Dużym wyzwaniem jest zwłaszcza "Śliczna Katarzynka i Piotr Pif-Paf". Będzie to śpiewana opowieść - wyjaśnia Janusz Stolarski.

Jak można podejrzewać - wybór Grimmów był związany z tym, że to ich zbiór zawiera właśnie najstraszniejsze historie. Zresztą - najmocniejszą z nich, o piesku i wróbelku, opowiedzieć ma w finale spektaklu filigranowa seniorka Urszula Matuszewska, którą widzowie "Fioletowej krowy" zapamiętali jako wyjątkowo silną osobowość sceniczną, wysuwającą się na pierwszy plan postać przedstawienia. - Pamiętam wieczorne, wiejskie darcie pierza, opowieści kobiet, a czasem i mężczyzn. Te historie były potworne, na granicy szaleństwa. Po lekturze zbioru baśni Grimm mam pewność, że jest w nich rodzaj terapii. Spotykam ludzi mówiących, że pamiętają, jak dziadek czy babka opowiadał im te historie. W świecie dziecka jest poletko, na którym może ono pewne rzeczy konstruować, doświadczając je w swojej wyobraźni - wspomina.

Na teksty Grimmów Stolarski spoziera przez szkło powiększające austriackiego psychologa Bruno Bettelheima. - Bez jego książki "Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni" nie wiedziałbym, jak się do tego zabrać. Bettelheim wyjaśnia, gdzie szukać cudowności baśni - wskazując, że właśnie w opowieści... Moi aktorzy mają różne kłopoty. Chciałem dotknąć z nimi pewnej sprawy: sytuacji, gdy kontrolują emocję, którą z siebie wyrzucają w stronę widza. Chodzi o to, aby te opowieści potrafili opowiedzieć sobie w głowie - a przez to również i widzowi. Biję ich "po łapach", żeby nie uczyli się opowiadać. Chcę, by wyszli na scenę i baśnie pojawiały się tu i teraz - dostępnym im językiem. Ważne jest to, żeby historia była opowiedziana. Ryzykuję przy tym, że w spektaklu może znaleźć się trochę dłużyzn i nudy, ale jest to wpisane w biesiadę - tłumaczy artysta.

W przedstawieniu "Grimm" Stolarski najchętniej rozłożyłby widzów na poduchach, aby ci mogli w pewnym momencie usnąć. Proponuje zatem klimat, który sprowokuje nas do wsłuchania się w opowieści. Trochę z tą myślą wybrał nieznane baśnie. - Oprócz teatralizacji przedsięwzięcia ważne jest to, aby ktoś powiedział "wow: nie wiedziałem, że o tym też są baśnie zebrane przez braci Grimm" - dodaje.

Za muzykę w przedstawieniu "Grimm" odpowiada Paweł Paluch, scenografię przygotował Tomasz Ryszczyński, a Tomasz Jarosz projekcje wideo. Spektakl został przygotowany w ramach projektu Teatr Powszechny, w ramach którego przedstawienia są tworzone przez środowiska osób zagrożonych wykluczeniem.

Marek S. Bochniarz

  • "Grimm" Teatru Pod Fontanną
  • reż. Janusz Stolarski
  • CK Zamek
  • 9.10, g. 18.30

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019