Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Buta i melancholia

O tym, jak ważnym wydarzeniem był koncert Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia i Jazz at Lincoln Center Orchestra świadczył tłum osób, jakiego od dawna Aula UAM nie gościła w swoich progach. Tłum, trzeba przyznać - wyjątkowo różnorodny. Prócz stałych bywalców koncertów muzyki klasycznej, pojawiało się mnóstwo amatorów jazzu, wielbicieli gry Wyntona Marsalisa, studentów i uczniów. Kiedy w końcu udało się rozlokować rozemocjonowanych słuchaczy, zabrzmiały Obrazki z wystawy Modesta Musorgskiego, jakich dotąd nikt nie słyszał.

.
Wynton Marsalis, fot. J. Mójta

Co wyniknie, gdy orkiestra klasyczna zacznie pracować nad dziełem mocno osadzonym w kanonie muzyki europejskiej, jednak do współpracy zaprosi najznakomitszych solistów jazzowych? Co wyniknie, gdy klasyczną formę rozepchniemy niepokornymi solówkami, a w znane wszystkim melodie wpleciemy mocne, big-bandowe brzmienie? Jeśli tylko tymi dwoma zespołami będą Amadeus i zespół Marsalisa - wówczas uda się rzecz wyjątkowa!

Nowa aranżacja Obrazków z wystawy, którą opracowała Agnieszka Duczmal wespół z muzykami Jazz at Lincoln Center Orchestra, była naprawdę widowiskowa. Znane wszystkim części utworu Musorgskiego poprzedzielane były improwizacjami muzyków jazzowych. Improwizacjami niekiedy opartymi na tematach utworu, innym razem przenoszącymi nas w zupełnie odległe, niepokorne, niezwykle intrygujące muzyczne odniesienia.

Wzajemna obserwacja orkiestr

Wykonanie dzieła Musorgskiego, chociaż naprawdę wyjątkowe, chwilami budziło niedosyt. Bywało, że muzycy Amadeusa tak zasłuchiwali się w oryginalne brzmienie sąsiadów, że gdy przychodziła ich "klasyczna" część, wydawali się na nią nieprzygotowani, przez co nierzadko napięcie zbudowane przez jazzmanów, upadało.

Zabawne były te wzajemne podpatrywania muzyków. Liczyłam jednak, że zderzenie tak różnorodnych żywiołów, przyniesie więcej w kolejnych utworach. Tam jednak kameraliści oddali scenę swoim gościom. Wysłuchaliśmy więc standardów jazzowych oraz własnych utworów zespołu i doświadczyliśmy całej palety emocji, jakie niesie za sobą jazz. Doskonale wypadł utwór Turnera Laytona i Henry'ego Creamera, After You've Gone. Utwór prosty, więc tym bardziej podatny na skomplikowane i pobudzające wyobraźnię improwizacje.

Przed tym wieczorem miałam obawy, że ciężar koncertu przeniesie się na grę Marsalisa. I chociaż nie sposób nie lubić tego charyzmatycznego instrumentalisty, dobrze było usłyszeć także pozostałych członków zespołu. Chrapliwość, liryka, nonszalancja, buta - wszystko to przewijało się w grze najwspanialszego saksofonisty, jakiego miałam okazję posłuchać. Sherman Irby - ten wieczór należał do Ciebie! Moją uwagę zwróciła też niezwykle skupiona, lekko wycofana, melancholijna gra Chrisa Crenshawa.

Wynton Marsalis powrócił do Poznania po 24 latach. Myślę, że może być w pełni zadowolony z tego, jak przyjęła go tutejsza publiczność. Żałuję tylko, że zbyt mało było okazji, by posłuchać obu towarzyszących mu zespołów we wspólnej grze. Może jeszcze kiedyś się uda?

Aleksandra Bliźniuk

  • Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus i Jazz at Lincoln Center Orchestra with Wynton Marsalis
  • 7.02
  • Aula UAM

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

Od 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady(UE) 2016/678 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych w plikach cookies.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.