Kultura Poznań.pl

Film

opublikowano:

ALE KINO. Padłeś? Powstań!

Wiele obiecywałem sobie po filmie "Miara człowieka". Za scenariusz odpowiadał David Scearce, autor znakomitego "Samotnego człowieka". Do tego kilka znanych nazwisk w obsadzie, na czele z Donaldem Sutherlandem. To nie mogło się nie udać, a jednak czuję lekki niedosyt.

.
fot. materiały festiwalu Ale Kino!

Wybierając się na nowy film Jima Loacha byłem przekonany, że otrzymam obraz podobny do goszczących kilka lat temu w kinach "Najlepszych najgorszych wakacji". W obu motywem przewodnim są letnie wakacje, główny bohater to nieśmiały chłopak, który otrzymuje pomoc od starszego mentora. Autorzy tamtego filmu poszli znacznie bardziej w stronę kina rozrywkowego. Sam Rockwell w roli przewodnika zagubionego nastolatka stawiał na szaloną zabawę. Wątek dramatyczny nie był aż tak akcentowany. W przypadku filmu "Miara człowieka" twórcy uderzyli w bardziej poważne tony.

Oczywiście jest to nadal kino familijne, przez co nie brakuje zabawnych momentów oraz mrugnięć oka do widza. Lata 70., walkie-talkie i dwójka odutsiderów. Ile razy już to widzieliśmy na ekranie? Reżyser nie potrafił zdecydować, w którą stronę chce pójść. Chodź całość jest stosunkowo lekka, to niektóre sceny znęcania się nad głównym bohaterem wydają się zbyt naturalistyczne i nie pasują do filmu. Paradoksalnie odbierały autentyzm, ponieważ naprawdę trudno uwierzyć, by młody chłopak po tak traumatycznych przeżyciach tak szybko się pozbierał.

Nie wiem też dlaczego reżyser wrzucił w tę opowieść tyle wątków pobocznych. Nie dość, że nie wnosiły nic znaczącego do fabuły, to nie zostały należycie rozwinięte. Najgorsza jednak była ich przewidywalność i trywialność. Próby wyjaśnienia motywów prześladowców Bobby'ego wydają się nieautentyczne. Podział na miejscowych i letników z miasta też uderza sztucznością. Wszystko to sprawia, że osoby na drugim planie są mdłe, nijakie i właściwie niewiele wnoszą do filmu. No może z jednym wyjątkiem.

Cały film kradnie Donald Sutherland w roli doktora Kahna, u którego główny bohater podejmuje pracę w ogrodzie. Gdy tylko pojawia się na ekranie, nie można oderwać od niego wzroku. Jego postać jest surowa, ale ma rozbrajający uśmiech. W jednym momencie wypowiada niezwykle mądre i pouczające sentencje, by za chwilę rzucić subtelnym żartem. I chociażby tylko dla tej kreacji warto było wybrać się na seans.

"Powiem ci coś, co sam dobrze wiesz. Świat to nie samo słoneczko i tęcze. To podłe i okrutne miejsce i nieważne, jaki z ciebie twardziel, powali cię na kolana i tak przytrzyma, jeśli na to pozwolisz. Ty, ja ani nikt inny nie bije tak mocno, jak życie. Ale nie chodzi o to, jak mocno bijesz. Chodzi o to, jak mocno możesz oberwać i ciągle przeć do przodu. Tak się zwycięża!"- te słowa wypowiedziane przez Rocky'ego Balboa wydają się być kwintesencją "Miary człowieka". Chociaż nie jest to film pozbawiony wad, pozostaje przyjemnym obrazem o pokonywaniu własnych słabości, przeciwności losu i nie poddawaniu nawet w najtrudniejszych chwilach.

Patryk Szczechowiak

  • "Miara człowieka"
  • reż. Jim Loach
  • Multikino 51
  • 2.12
  • kolejny seans: 5.12, g. 12

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019