Obie historie splotły się w tytule jej najnowszego, dwunastego już albumu "Second Time Around" (2025), który Zaryan zaprezentuje 2 listopada w Auli UAM. I znów staną obok niej kontrabasista Darek Oleszkiewicz, gitarzysta Larry Koonse i perkusjonista Munyungo Jackson. To właśnie z nimi dwadzieścia lat temu nagrała swój przełomowy album.
W tym roku Aga Zaryan świętuje podwójny jubileusz, który sama nazywa "25/50" - ćwierć wieku od nagrania debiutanckiej płyty, ale i 50. urodziny. Ta niezwykle ważna postać w historii polskiego jazzu wokalnego dorastała w domu pianisty klasycznego i nauczycielki języka angielskiego, a część dzieciństwa spędziła pod Manchesterem. W Polsce poważnie trenowała tenis, jako czternastolatka zdobywając nawet mistrzostwo Warszawy w swojej kategorii wiekowej. Jednak ostatecznie kort musiał ustąpić scenie, a sport jazzowi, w którym zakochała się za sprawą nagrań niezapomnianej Elli Fitzgerald. Później przyszły lekcje śpiewu, a także warsztaty jazzowe w Stanach Zjednoczonych.
Swój debiutancki album "My Lullaby" (2002) - co ciekawe, wydany jeszcze pod nazwiskiem Agnieszka Skrzypek - późniejsza Aga Zaryan wypełniła repertuarem wymagającym niemałego wyczucia melodii, frazy i harmonii. Obok "Waltz for Debby" Billa Evansa znalazły się tam utwory Theloniousa Monka czy Herbiego Hancocka, a całość spotkała się z bardzo dobrym odbiorem, przynosząc jej świetne recenzje i nominację do Fryderyka. Prawdziwy przełom nastąpił jednak kilka lat później, w Los Angeles, przy okazji nagrywania "Picking Up the Pieces" (2006), na którym towarzyszyli jej właśnie wspomniani wcześniej Oleszkiewicz, Koonse i Jackson. Ich wspólny kameralny jazz, świadome operowanie przestrzenią, niski rejestr i ciepłe frazowanie wokalistki oraz interpretacje choćby "Sophisticated Lady", "Throw It Away" czy "Suzanne" Leonarda Cohena ułożyły się w płytę o własnym, unikalnym charakterze.
"Picking Up the Pieces", a więc "zbieranie rozsypanych kawałków", pokrył się podwójną platyną i otworzył artystce wiele ważnych drzwi - od polskich sal koncertowych po nowojorskie Joe's Pub i waszyngtoński Blues Alley. I to właśnie wtedy zaczęła szerzej funkcjonować jako Aga Zaryan. Rok później postanowiła zmienić język - dosłownie. "Umiera piękno" (2007), nagrane z muzyką i aranżacjami Michała Tokaja do wierszy związanych z wojenną Warszawą, wprowadziło do jej dyskografii ojczysty język i ciężar historycznej pamięci, ostatecznie przynosząc jej Fryderyka. Dla Agi zawsze będzie to jedna z najważniejszych pozycji w jej katalogu - jej babcia była łączniczką Armii Krajowej podczas Powstania Warszawskiego, a dziadek walczył w zgrupowaniu "Kryska".
Kolejnym ważnym punktem był album "Looking Walking Being" (2010) - jej pierwszy pod szyldem legendarnej wytwórni Blue Note Records, na którym zdecydowała się sięgnąć po bossanovę, afrykańskie rytmy i autorskie teksty. W niczym nie ustępowały mu również płyty "A Book of Luminous Things" (2011), z poezją zaczerpniętą z antologii Czesława Miłosza, a także "Remembering Nina & Abbey" (2013), poświęcona repertuarowi Niny Simone i Abbey Lincoln. Bardzo mocnym punktem w dyskografii wokalistki pozostaje również "Sara" (2022), na którym zwróciła się ku wierszom amerykańskiej poetki Sary Teasdale, śpiewając z gitarzystami Szymonem Miką i Davidem Dorůžką.
W sierpniu ubiegłego roku - znów, jak kiedyś, w Mieście Aniołów - spotkała się w studiu z tymi samymi muzykami, z którymi stworzyła jedno ze swoich najważniejszych dzieł. O Oleszkiewiczu, Koonse'ie i Jacksonie mówi jak o dobrych, starych przyjaciołach i "swoim muzycznym plemieniu", z którym nawet po długiej przerwie rozmowa zaczyna się dokładnie tam, gdzie kiedyś została przerwana. Jednak "Second Time Around" to również muzyczny symbol miłosnego powrotu, bo Zaryan po latach ponownie związała się z mężczyzną, w którym zakochała się jeszcze jako nastolatka. Dziś są małżeństwem. "Nasza miłość dostała drugą szansę" - powiedziała w jednym z wywiadów.
"Second Time Around" to materiał, któremu niewielki skład pasuje jak ulał. W dorobku całej trójki towarzyszącej Zaryan pojawiają się współprace z takimi artystami jak Sting, Stevie Wonder czy Pat Metheny, co już samo w sobie sporo mówi o muzycznym doświadczeniu jej partnerów. Jest tu tylko głos, gitara, kontrabas i perkusjonalia - bez fortepianu i rozbudowanej sekcji rytmicznej, za to z wielką swobodą w operowaniu ciszą, która stanowi istotną część albumu. Otwiera go "Windmills of Your Mind" - temat Michela Legranda z tekstem Alana i Marilyn Bergmanów, w którym kolistość melodii świetnie współgra z obsesyjnym powracaniem myśli. Zaraz potem pojawia się tytułowe "The Second Time Around", a więc standard Jimmy'ego Van Heusena i Sammy'ego Cahna, opowiadający o czasie, który przynosi szansę ponownego przeżycia czegoś ważnego.
W dalszej części Zaryan mierzy się z coraz ambitniejszym repertuarem, wymagającym od wokalistki szczególnej dyscypliny. W "Speak No Evil (All for One)" podejmuje kompozycję Wayne'a Shortera, opatrzoną tekstem Vanessy Rubin, a w "Lush Life" Billy'ego Strayhorna zamiast dramatycznego rozmachu proponuje powściągliwą opowieść o rozczarowaniu i samotności. Jednak prawdziwym (i zaliczonym!) sprawdzianem jest "The Peacocks (A Timeless Place)" Jimmy'ego Rowlesa, z tekstem napisanym przez Normę Winstone. Pełna szerokich, interwałowych skoków i nieoczywistych harmonii kompozycja pokazuje, jak sprawnie ta wokalistka potrafi budować napięcie bez jakiegokolwiek podnoszenia głosu.
Największe stylistyczne niespodzianki kryją się jednak w drugiej połowie płyty. Przebój Tiny Turner "What's Love Got to Do with It" zostaje przeniesiony z popowo-soulowego klimatu w kameralny jazz i broni się niemal tak dobrze jak oryginał. Tymczasem "Russians" Stinga, wykorzystujący słynny motyw z suity "Porucznik Kiże" Siergieja Prokofiewa, nabiera innego rodzaju napięcia, choć jego antywojenny sens pozostaje boleśnie aktualny. Na finał Zaryan proponuje z kolei dwa utwory Steviego Wondera - "Pastime Paradise", w tym przypadku przywołujący ducha muzyki latynoskiej, oraz "Love's in Need of Love Today", w którym społeczny niepokój spotyka się z soulowym ciepłem i charakterystyczną dla Wondera melodyjnością.
Zaryan przyznaje, że to, co udało się zrobić na płycie, jest jedynie punktem wyjścia, zaś promująca ją trasa stanowi okazję do dalszego rozwijania materiału. Na żywo zmieniają się akcenty, reakcje muzyków, wreszcie sposób prowadzenia tekstu. Co ważne, w programie, obok kompozycji z nowej płyty, mogą pojawić się również utwory z pamiętnego "Picking Up the Pieces". Tak wiele wydarzyło się u wokalistki pomiędzy tamtą a najnowszą płytą - w tym czasie Aga przeszła od klubowych standardów jazzowych do ambitnych interpretacji poezji, od pierwszych amerykańskich sesji do przełomowego kontraktu z Blue Note. Dusza jej muzyki pozostała ta sama, choć dziś ma już do opowiedzenia znacznie więcej. A powrót do tych samych nut nigdy nie musi oznaczać powrotu do tego samego miejsca.
Sebastian Gabryel
- Aga Zaryan
- 2.11, g. 19
- Aula UAM
- bilety
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026