Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Radioaktywna chmura przesuwająca się nad Polską, znikanie towarów pierwszej potrzeby ze sklepowych półek, wydawanie płynu Lugola, a także pochody pierwszomajowe i Wyścig Pokoju. 40 lat temu doszło do katastrofy czarnobylskiej.

. - grafika artykułu
fot. Dana Sachetti, wikimedia

"Niech atom będzie robotnikiem, a nie żołnierzem". Takie propagandowe hasło do dziś można zobaczyć na dachu jednego z wielu opuszczonych bloków mieszkalnych w Prypeci, mieście widmie leżącym tuż obok Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej. W nocy z 25 na 26 kwietnia 1986 roku okazało się, że nieumiejętne obchodzenie się z "robotnikiem" może doprowadzić mocarstwo mieniące się ojczyzną proletariatu na skraj upadku.

Na wstępie sprecyzujmy jednak, do czego w ogóle w Czarnobylu wówczas doszło. Jedna z największych katastrof przemysłowych XX wieku wiąże się bowiem nie z awarią, która wynikałaby z rutynowej pracy reaktora jądrowego. Jest dokładnie odwrotnie - do wybuchu doszło w wyniku nieumiejętnie przeprowadzonego testu przez pracowników elektrowni. Próba polegała na wyłączeniu reaktora typu RBMK-1000, który wymagał ciągłego chłodzenia wodą dostarczaną przez pompy zasilane energią wytworzoną przez samą elektrownię. Szło zatem o sprawdzenie, jak szybko uruchomią się generatory Diesla, które powinny napędzać owe pompy w przypadku potencjalnej awarii. Sęk w tym, że moc reaktora zaczęła spadać szybciej, niż się spodziewano, przez co stawał się on coraz bardziej niestabilny. Koniec końców zdecydowano się na procedurę awaryjnego wyłączenia, co doprowadziło do ujawnienia błędów konstrukcyjnych samego reaktora. Końcówki prętów kontrolnych mających absorbować neutrony wykonano bowiem z grafitu, co z kolei doprowadziło do wzrostu jego mocy oraz temperatury. W ten sposób 26 kwietnia 1986 roku o godzinie 1.23 doszło do pierwszego wybuchu, a tuż po nim nastąpił kolejny. Do atmosfery trafiło w ten sposób 50 ton paliwa nuklearnego, natomiast ilość uwolnionego promieniowania była równa czterem bombom zrzuconym na Hiroszimę.

W czarnobylskiej elektrowni rozpoczęła się wkrótce dramatyczna walka związana z bezpośrednim usuwaniem skutków wybuchu, która kosztowała życie i zdrowie tysięcy ludzi. W tym samym czasie w "czerwonych" gabinetach Kijowa i Moskwy rozgrywała się inna batalia. Wiązała się ona z wielkim kryzysem wizerunkowym "przodującej nauki radzieckiej", a także opracowaniem spójnej strategii w zakresie informowania o katastrofie. Dość tylko powiedzieć, że władze ZSRR dopiero 28 kwietnia 1986 roku zdecydowały się ujawnić, że w: "Czarnobylskiej Elektrowni atomowej doszło awarii, uszkodzony został jeden z reaktorów. Podjęto działania w celu likwidacji następstw awarii. Ofiarom udzielono pomocy. Powołano komisję rządową". Trudno sobie wyobrazić bardziej zdawkowy komunikat. Ani słowa o radioaktywnym zagrożeniu, doszło jedynie do "awarii", ale właściwie nie ma powodu do obaw. Tymczasem szybko się okazało, że za sprawą rozprzestrzeniającego się nad Europą radioaktywnego pyłu problem czarnobylskiej katastrofy przestał być wewnętrzną sprawą "radzieckich". Swoje pomiary jednoznacznie wskazujące na podwyższenie poziomu radioaktywności mieli m.in. Szwedzi i... Polacy. Wszystko to spowodowało, że trzy dni po katastrofie, a więc 29 kwietnia 1986 roku, Moskwa zdecydowała się udzielić informacji krajom ościennym, choć trzeba przyznać, że nie sprecyzowano w niej wielu absolutnie kluczowych kwestii.

W Polsce jako pierwsza podwyższone promieniowanie wykryła placówka Służby Pomiarów Skażeń Promieniotwórczych w Mikołajkach, doszło do tego najpewniej jeszcze wieczorem 27 kwietnia 1986 roku. Co znamienne, informacja została przekazana do Centralnego Laboratorium Obrony Radiologicznej dopiero nazajutrz, gdy okazało się, że radioaktywność powietrza w uroczym mazurskim miasteczku jest 550 tys. razy wyższa niż zazwyczaj. Czas nieubłaganie uciekał, ostatecznie jednak późnym wieczorem 28 kwietnia 1986 roku fatalne wieści dotarły na szczyty kierownictwa partyjno-rządowego PRL, co doprowadziło do nocnego posiedzenia w Komitecie Centralnym PZPR i w konsekwencji do powołania specjalnej Komisji Rządowej. To właśnie ona miała podjąć kroki zapewniające ochronę ludności PRL, także w zakresie profilaktyki jodowej u dzieci do lat 16. Nadrzędnym celem było zapobieżenie nadmiernemu wchłanianiu jodu-131, co z kolei stanowiło poważne zagrożenie dla dziecięcych tarczyc. Ta ostatnia akcja wiązała się z przygotowaniem oraz wydawaniem od 29 kwietnia do 2 maja 1986 roku słynnego płynu Lugola, który trafił do około 10,5 mln polskich dzieci oraz 7 mln dorosłych, co do dziś pozostaje jednym z najsilniejszych wspomnień Polaków związanych z katastrofą czarnobylską. Trzeba zarazem uczciwie przyznać, że rozmach oraz tempo samej akcji były niezwykłe, a decyzja o jej przeprowadzeniu godna uznania, zwłaszcza że wcielając ją w życie, polskie władze wciąż nie dysponowały pełną wiedzą na temat tego, co tak naprawdę wydarzyło się za wschodnią granicą.

Akcja wydawania płynu Lugola, której nie można było przecież w żaden sposób ukryć, pociągnęła za sobą decyzję władz PRL o poinformowaniu społeczeństwa o samej katastrofie. Taką rolę pełnił zrazu komunikat PAP opublikowany 29 kwietnia 1986 roku w popołudniowych wydaniach gazet oraz w serwisach radiowych i telewizyjnych. Nazajutrz Polacy tym chętniej udali się do kiosków w poszukiwaniu rozwinięcia niepokojących wieści. W ten oto sposób mieszkańcy stolicy Wielkopolski, sięgając po popularny "Express Poznański", na jego pierwszej stronie mogli przeczytać komunikat Komisji Rządowej "Po awarii w czernobylskiej elektrowni", który sąsiadował... z zaproszeniem do tłumnego świętowania 1 Maja na "świeżym powietrzu". Uspokajający ton prasy w żaden sposób nie korespondował z prawdziwymi nastrojami społecznymi, które z dnia na dzień starała się monitorować partia władzy. W teleksie KW PZPR w Poznaniu nadanym do Warszawy wieczorem 30 kwietnia 1986 roku czytamy: "Zauważa się, że zmasowane audycje dywersyjnych rozgłośni zachodnich o przesuwającej się nad Polską »chmurze radioaktywnej« spowodowały wzmożony wykup niektórych artykułów spożywczych, wykupuje się głównie mleko w proszku, masło, margarynę, a także kompoty owocowe. [...] Obawy wywołuje fakt, że służba zdrowia rozpoczęła wydawanie kropli jodu dla dzieci".

W kolejnych dniach ów rozdźwięk pomiędzy tym, co oficjalne, a tym, co prywatne, znacznie się w Poznaniu powiększył. Z jednej strony lokalna prasa przekonywała: "W 1-Majowym pochodzie godnie manifestowaliśmy przywiązanie do spokojnej i twórczej pracy", gdzie ów "spokojny" komponent wynikał rzecz jasna z sugerowanej między wierszami neutralizacji radykałów z podziemnej Solidarności. Z drugiej strony w partyjnych raportach znajdziemy trudne pytania zadawane przez poznańskich robotników, które pilnie raportowano do KC PZPR. O co zatem pytali Poznaniacy? "Czy jest prawdą, że kraje zachodnie przerwały zakup artykułów żywnościowych z Polski?; Czy awaria elektrowni atomowej w ZSRR będzie miała wpływ na jakość tegorocznych zbiorów w Polsce?; Czy Polska ma prawo do odszkodowań za poniesione straty związane z awarią w Czernobylsku?" Odpowiedzi na tak postawione pytania nie znajdziemy oczywiście w poznańskiej prasie, oceniano zresztą, że były one oparte "na jątrzących informacjach przekazywanych przez zachodnie rozgłośnie". Z tej przyczyny postawiono na "działania kontrpropagandowe", które były w istocie czystą propagandą. Począwszy od zakłamanych informacji na temat bezpieczeństwa startujących właśnie z... Kijowa uczestników Wyścigu Pokoju, przez artykuł o "złej woli zachodnich środków masowego przekazu", skończywszy na zapewnieniach, że "sytuacja radiacyjna w rejonie Czernobyla normalizuje się".

Dla porządku dodajmy, że największe skażenie powietrza w Poznaniu miejscowa Służba Pomiarów Skażeń Promieniotwórczych odnotowała w nocy z 29 na 30 kwietnia 1986 roku. Wynosiło ono tutaj 514 Bq/m3 (bekereli na metr sześcienny) i obok Mikołajek było najwyższe w kraju, przy czym średni poziom skażeń dla Polski przed katastrofą w Czarnobylu wynosił zaledwie 0,1 Bq/m3. W tej sytuacji pochód pierwszomajowy naprawdę nie powinien być priorytetem.

Piotr Grzelczak

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026