To właśnie wspomniane sytuacje niejednoznaczne stały się jednym z wiodących motywów najnowszej wystawy artysty w Galerii Miejskiej Arsenał. "Wróg jest miłością" to przegląd prac neonowych wykonanych przez Czerepoka na przestrzeni ostatnich 20 lat. Ekspozycja jest z jednej strony zapisem wybranych haseł i cytatów będących równocześnie krytycznym komentarzem wobec rzeczywistości społecznej kraju, z drugiej zaś kolekcją prac inspirowanych kulturą popularną. "Wróg jest miłością" to przestrzenny tryptyk porządkujący dzieła zgodnie z dominującymi motywami.
Jeszcze przed wejściem do sali głównej dostrzegamy neonowy portret mężczyzny żarzący się czerwonym światłem. Mężczyzna pozuje en face, ale jego wizerunek przenikają poziome linie, które przywodzą na myśl fotografie więzienne wykonywane na tle tablic pomiarowych. Takie skojarzenie doskonale gra ze znajdującym się tuż obok tytułem wystawy, niejako stawiając portretowaną osobę w roli tytułowego wroga (a może boga?). Dopiero po chwili odkrywamy, że wspomniany portret jest w istocie autoportretem, choć artysty za bardzo nie przypomina. To jedna z wielu pułapek wizualnych jakie zobaczymy w ramach tej wystawy. Sala główna jest bowiem kolekcją językowych manipulacji uwikłanych w społeczno-polityczne systemy. Kurator wystawy, Marek Wasilewski, w tekście towarzyszącym ekspozycji porównuje mechanizmy przesunięcia widoczne w twórczości Czerepoka do freudowskiej pomyłki. Wskazuje przy tym, że "to, co pozornie jawnie mówi neon, wskazuje na warstwę, która była przejęta, pomylona lub zawieszona. (...) Czynność języka (lub działania) mówi coś więcej, niż się wydaje na pierwszy rzut oka".
Czerepok zaprasza nas do gry pełnej celowych pomyłek, zniekształceń i pozorów. Jest to gra ryzykowna, bo wyłącznie od widza zależy, na którym etapie interpretacji danej pracy się zatrzyma. Jedna ze ścian sali głównej została przejęta przez biało-czerwony neon, który przedstawia napis "ABRAHAM OSTRZEGA". To instalacja wykonana przez artystę przy okazji wystawy w warszawskiej Zachęcie o tym samym tytule, zorganizowanej przy okazji obchodów 75. rocznicy rozpoczęcia Aktion Reinhardt, czyli eksterminacji Żydów w Generalnym Gubernatorstwie. Jedną z ofiar tej akcji był żydowski rzeźbiarz Abraham Ostrzega, a Zachęta w ramach wspomnianych obchodów rocznicy zaprosiła do współtworzenia wystawy czterech artystów, którzy poddali interpretacji nie tylko artystyczny dorobek rzeźbiarza, ale również społeczno-historyczny kontekst jego działań. Każdy neon prezentowany w GaMA, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się jednowymiarowym hasłem, ma drugie dno. Salę główną zdominowała czerwień - symbol tytułowej miłości, ale również nienawiści i wojny. Barwa ta powszechnie kojarzy się też z szeroko pojętym zagrożeniem. Przemierzanie sali w akompaniamencie cichego brzęczenia neonów ma w sobie coś z niepokoju związanego z poruszaniem się po nieznanym i niepewnym terenie. To balansowanie nad semantycznymi przepaściami kreowanymi przez Czerepoka.
Z oblanej czerwienią sali przechodzimy do bardziej stonowanej sali na parterze. Przed wejściem widnieje neon "Najwięcej radości sprawia upokorzyć kogoś, kto już został dotknięty nieszczęściem" (cytat z tekstu Marii Janion o Zuzannie Ginczance, polskiej poetce pochodzenia żydowskiego), a w dalszej kolejności czekają na nas prace sytuujące się gdzieś pomiędzy minimalizmem a konceptualizmem. Są estetyczne, oszczędne w formie, nie pochłaniają tak jak semantyczne zagadki, od których rozpoczyna się wystawa. Można nawet powiedzieć, że stoją w kontraście do prac zgromadzonych w sali głównej i są momentem wytchnienia dla kumulujących się w głowie myśli. To wrażenie ulgi jest jednak pozorne i, biorąc pod uwagę specyfikę artystycznego języka Czerepoka, nie powinno nas to dziwić. Nieregularne linie występujące w różnych kolorach zaczynają wyglądać znajomo, funkcjonują w parach. Po chwili orientujemy się, że to fragmenty granic państw, a podpisy prac utwierdzają nas w przekonaniu, że Czerepok wybrał te kraje, w ramach których toczą się właśnie konflikty zbrojne. Nie jest to klasyczna estetyzacja cierpienia, o której pisała Susan Sontag w kontekście fotografii wojennej, ale przewrotna gra obnażająca mechanizmy ignorancji oraz postrzegania rzeczywistości.
Ostatnia, najbardziej mroczna część wystawy, została nieprzypadkowo zlokalizowana na poziomie -1. Znajdziemy tam trzy zakorzenione w w kulturze wizualnej prace krążące wokół tematu śmierci. W jednej z nich, "Death From Above", artysta nawiązuje do "Czasu Apokalipsy" w reżyserii Francisa Forda Coppoli. Kształt neonu z jednej strony przywodzi na myśl medalik św. Benedykta, z drugiej zaś logo firmy Bayer, która uczestniczyła w eksperymentach medycznych w obozach koncentracyjnych. Artysta po raz kolejny zestawia ze sobą tematy religijne i polityczne.
Neonowe obiekty Czerepoka funkcjonują na zasadzie interwencji - mniej w przestrzeń, a bardziej w zbiorowe i indywidualne schematy myślowe oraz praktyki percepcji. Słowa, występując w roli rzeźb światła, wybrzmiewają nie tylko na poziomie językowym, ale i wizualnym. Grają z konwencją, bo funkcjonują w naszej głowie także jako obrazy. To pułapki widzenia, które znacznie przekraczają przestrzeń galerii, bo od dawna zakorzenione są w codzienności każdego i każdej z nas. Nieustannie weryfikują nasze strategie postrzegania i - przede wszystkim - dostrzegania.
Klaudia Strzyżewska
- Wystawa Huberta Czerepoka "Wróg jest miłością"
- kurator: Marek Wasilewski
- Galeria Miejska Arsenał
- czynna do 29.03
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026