Kultura Poznań.pl

Varia

opublikowano:

FESTIWAL SŁUCHOWISK."Źle, źle zawsze i wszędzie"

Klamrą VI edycji Festiwalu Słuchowisk w Poznaniu była rozmowa z Elżbietą Sikorą o jej utworze radiofonicznym Norwid'Elipsa i jego prezentacja w Collegium Maius. To internacjonalne z ducha przedsięwzięcie ukazuje wstręt wieszcza do narodu lokajów, za jakiego uważał Polaków.

. - grafika artykułu
VI Festiwal Słuchowisk - "Norwid'Elipsa", fot. materiały organizatorów

Norwid'Elipsa to produkcja Programu 3 Polskiego Radia, stowarzyszenia Musiques et Recherches i SONORY. Ta ostatnia- agencja managementowa i koncertowa - zaproponowała polsko-francuskiej kompozytorce Elżbiecie Sikorze współpracę przy międzynarodowym projekcie utworu radiofonicznego poświęconego Cyprianowi Kamilowi Norwidowi. Pracy nad selekcją materiału i przygotowaniem scenariusza podjął się Zbigniew Naliwajek, profesor romanistyki z Instytutu Romanistyki UW. Zrealizowana w wersji francuskiej i polskiej produkcja została zlecona przez Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej Warszawska Jesień. Jej premiera miała miejsce właśnie na nim - 21 września, by uczcić 200. rocznicę urodzin "polskiego wieszcza". Urodziny Norwida wypadają w zasadzie 24 września, a festiwal w tym roku odbył się w dniach 17-25.09, więc trochę dziwi to przesunięcie w czasie.

Trzeba przyznać, że dorobek CKN to dla polskiej prawicy istne pole minowe pamięci narodowej, tożsamości i zaborowej emigracyi. Eliza Kącka na culture.pl w artykule Alfabet Norwida: czy śpiącego można obudzić grzecznie? mistrzowsko i wspaniale ujęła, na czym polegają problemy z naszym Wieszczem Turbonienawiści i o co chodzi z jego okropecznymi krytykami polskiej mentalności lokajskiej. Stąd mi brak już odwagi i wyrafinowania, by w tym miejscu ją przebić, czy choćby streścić, jak bardzo na obczyźnie CKN wnerwiali rodacy o miękkim kręgosłupie. I dlaczego dziś wciąż nie idzie się za bardzo krajanom zmierzyć z tym, co ten Wielki Polak nagryzmolił o nich dawno temu.

W Norwid'Elipsa możemy zmierzyć się ze wszystkim tym, co związane z CKN, a co zostało wyparte i skrzętnie przemilczane w ramach toczącego się przez kraj i naród gładkiego walca polskiej polityki kulturalnej, miażdżącego wszelką niepokorność i wystające rogi intelektu. Dokonując wyboru z tekstów Norwida, twórcy nie chcieli rzecz jasna stworzyć trywialnej, słuchowiskowej biografii, tylko pokazać poetę jako filozofa, socjologa, a poniekąd i polityka. A więc chodziło im o "Norwida, który myśli, troska się o losy społeczeństwa - głównie polskiego, ale i nie tylko" - jak ujęła to Elżbieta Sikora w czasie spotkania online 20 października, inaugurującego 6. edycję Festiwalu Słuchowisk.

Wieszcz na ten kotłujący się organizm patrzył bardzo srogo i z niesmakiem. - Wydaje mi się, że Norwid okazał się mieć spojrzenie bardzo ostre na społeczeństwo polskie. Ale to jego spojrzenie chyba w jego myśleniu dotyczyło w ogóle ludzkości - nas wszystkich na ziemi, którzy przechodzimy przez różne etapy. One nie zawsze są bardzo chwalebne. Człowiek jest istotą ułomną i te ułomności Norwid w bardzo dosadny sposób dostrzegał - stwierdziła Sikora.

Kompozytorka zdecydowała, że ograniczy się tylko do dwóch instrumentów - akordeonu i kontrabasu. Zresztą akordeon znała już bardzo dobrze - wcześniej wykorzystała go w operze Madame Curie i stad wiedziała doskonale, że ma niesamowite możliwości dźwiękowe. Poza tym - jest on nieodłącznym elementem Paryża, w którym rozgrywa się "akcja" utworu, a więc jego obecność w instrumentarium był wręcz koniecznością. Kontrabas jest instrumentem mu towarzyszącym i przeciwstawiającym się. - Te dwa instrumenty współgrają z bardzo dużą ilością dźwięków, które zostały nagrane w tzw. realiach miasta Paryża i innych miejscach - powiedziała artystka.

Nagrania terenowe w Paryżu były prowadzone wiosną, gdy miasto było zupełnie ciche z powodu lockdownu. Ulice, które zwykle tętniły życiem, nie brzmiały zupełnie tak, jak zazwyczaj i kompozytorka wraz z francuskim reżyserem dźwięku byli kompletnie zawiedzeni. - Wtedy powstała myśl, aby nagrać przechodniów zadając im pytanie, czy znają poetę Norwida. Wszystkie odpowiedzi były negatywne - przyznała Sikora. A że oryginalny Paryż się "nie nadawał", to do utworu trafiły nagrania zrealizowane przez techników w inny sposób - "tak, jak się dało" (w innych miejscach?).

Rejestracja kompozycji Norwid'Elipsa odbyła się w belgijskim studiu koło Brukseli w czasie dwutygodniowej rezydencji kompozytorki. Wybór tekstów został dokonany dużo wcześniej, tak więc muzyka komentowała i rozwijała refleksje, zawarte w tekście projektu. To, co opracował Zbigniew Naliwajek, kompozytorka potraktowała jako intelektualną podstawę i szkielet dla muzyki. - Kurczowo trzymałam się scenariusza, bo wydawało mi się, że on jest już zakomponowany w 9 części o bardzo różnej długości, co też bardzo mi się podobało. Dźwięki napływały do mnie z różnych stron świata. Fantastyczne recytacje Andrzeja Seweryna, Marii Seweryn i Jerzego Radziwiłowicza zostały zrealizowane w Polskim Radio w dwóch wersjach językowych. Napisałam krótkie sekwencje na akordeon, które zostały nagrane we Wrocławiu przez Rafała Luca. A dźwięki kontrabasu - też podobnie napisane sekwencje - zostały nagrane przez Tomasza Januchtę w Warszawie - opowiadała artystka. Tak więc rejestracje odbywały się w wielu miejscach, bez możliwości ingerencji przez Sikorę, która była zmuszona pracować na materiałach przygotowanych bez jej udziału. To musiało być spore wyzwanie! Co dość istotne - do tego amibtnego utworu radiofonicznego nie weszły żadne dźwięki syntetyczne.

Kompozytorce zależało również na tym, aby użyć głosu współczesnego rapera - dzisiejszego poety ulicy. Stąd partie wokalne wykonał Jean Besançon. Norwid'Elipsa to dość nietypowe dzieło w dorobku Sikory, gdyż scenariusz potraktowała z dużym szacunkiem, podczas gdy - jak sama przyznaje - zwykle na tekstach dokonuje różnych operacji. Odmienne podejście w tym przypadku jest jednak zrozumiałe i logiczne. Twórcom zależało na tym, aby tekst był czytelny - a jego sens był zrozumiały dla słuchacza. Muzyka zajmuje w tym utworze pozycję równorzędnej partnerki tekstu, a wstęp i zakończenie są na tyle długie, że kompozycje Sikory są w nich w pełni autonomiczne. Trzeba przy tym przyznać, że w scenariuszu teksty CKN poddano obróbce o różnym stopniu natężenia pod względem ich pokawałkowania. Niektóre fragmenty potraktowane zostały wręcz jako hasła-sample, co i rusz powracające w tekście finalnego utworu - niczym tytuły upiornych wizji w koszmarze o nazwie Polska.

W moim odczuciu Norwid'Elipsa reprezentuje dziś wszystko to, od czego polska kultura odchodzi pod naciskiem władz. Te władze powoli, acz nieuchronnie kroczą marszowym krokiem po krajowych instytucjach, przejmując dyrektorskie etaty i dyrygując ich pracownikami w rytm fałszywie brzmiącej muzyki narodowej, pełnej kiczowatego i przesadzonego patosu. Ten utwór radiofoniczny odstaje od obecnych produkcji tym, że podważa polskie mity historyczne o wyobrażonej wielkości. Z zaskoczeniem można też odkryć, że figura Norwida zwracając się przeciwko mentalności polskiego społeczeństwa i polskiej kulturze - przeciwstawia się w Norwid'Elipsa właśnie temu, co ma obecnie miejsce.

Marek S. Bochniarz

  • VI Festiwal Słuchowisk - Norwid'Elipsa
  • Collegium Maius
  • 24.10

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021