Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Wytrwam!

- Szkoła ma kształtować kompetencje przyszłości, które będą potrzebne za kilkadziesiąt lat. One okazały się potrzebne właśnie teraz, w pandemii, w lockdownie, w zdalnym nauczaniu! Ma pokazać uczniom techniki zapamiętywania i zapominania. Matura nie jest sprawą najważniejszą, poza tym można ją zdać jeszcze raz, poprawić - mówi Agnieszka Jankowiak-Maik*, "Babka od histy".

. - grafika artykułu
Agnieszka Jankowiak-Maik, fot. archiwum prywatne

Historia magistra vitae - historia jest nauczycielką życia, a Ty jesteś nauczycielką historii. To duża odpowiedzialność. Jak się z tym czujesz?

Czuję się z tym doskonale, uwielbiam być nauczycielką! Historię kocham rodzinnie, mój tata jest historykiem, moja mama też, a siostra archeologiem. W nauczycielstwie najbardziej się spełniam.

Uczysz nie tylko historii, ale też wiedzy o społeczeństwie, jesteś blogerką historyczną, szefową dwóch historycznych portali internetowych, prowadzisz wykłady i wywiady w internecie, uczestniczysz w debatach, szkolisz siebie i innych, działasz społecznie. Jak to wszystko ogarniasz? Znasz jakieś magiczne zaklęcie, jak Hermiona Granger, które pozwala Ci wydłużać dobę o sześć godzin?

Im więcej człowiek ma na głowie, tym musi lepiej gospodarować swoim czasem. Widzę, że chociaż mam coraz więcej zajęć, jakoś sobie z tym wszystkim radzę. Dużo planuję, prowadzę kalendarze, w których notuję zadania na poszczególne dni. Jestem pracowita, poza tym ciągle lubię to co robię, a więc nie muszę się do tego zmuszać, bo po prostu sprawia mi to przyjemność.

Dokonałaś czegoś, w co nie wierzyło przez lata wielu nauczycieli, a wielu niestety nadal nie wierzy. Twoi uczniowie przestali się bać lekcji historii, a zaczęli je lubić. Jak to zrobiłaś?

Trochę inaczej podchodzę do nauczania. Staram się słuchać moich uczniów, wychodzić naprzeciw im, ich potrzebom, oczekiwaniom. Sięgam do metod nowoczesnych, niekonwencjonalnych, angażujących, aktywizujących. Prowadzę na lekcjach dużo debat, dyskusji, pracuję projektowo, stosuję ekonomiczną analizę SWOT na lekcjach historii. Daję uczniom dużo możliwości wypowiedzenia się, wykazania, pytam jak chcieliby coś zrobić, daję im wybór. Oglądamy dużo filmów, potem o nich dyskutujemy, włączamy się w różne działania społeczne, obywatelskie.

Ale w szkole są uczniowie o umysłach ścisłych, którzy nie lubią "histy i polaka", za to kochają "matmę i fizę". Oni - mimo Twojego nowatorskiego podejścia - będą jednak cierpieć i nudzić się na lekcjach historii. Masz dla nich jakąś taryfę ulgową lub wersję specjalną historii?

Staram się taką wersję znaleźć. Na przykład w klasach biologiczno-chemicznych rozmawiamy o historii medycyny i chemii i widzę, że to lubią, interesują się. Tych, którzy gorzej sobie radzą, staram się wspierać, zrozumieć. Nigdy nie miałam takiego przekonania, że mój przedmiot jest najważniejszy. Najlepsze projekty wychodzą mi z uczniami, którzy nie lubią historii ani WOS-u (śmiech). Na przykład w ramach jednego z projektów kręciliśmy filmy z uczestnikami Poznańskiego Czerwca'56. Uczniowie kręcąc te filmy siłą rzeczy sporo się nauczyli, może nawet więcej niż na lekcji? A tym, którzy mają osiągnięcia i spełniają się w innych dziedzinach np. wf-ie czy biologii, po prostu odpuszczam.

Czego uczysz na WOS-ie? Czy tylko tego czym jest sejm i senat, czy także tego co to jest demokracja i demonstracja?

Staram się, żeby lekcje WOS-u były żywe. Uczę na nich obywatelskości. Nie mówię co to znaczy. Uczniowie mają swoje mózgi, swoje zdanie. Staram się ich wciągnąć w grę, zaangażować. Przed wyborami organizuję w szkole prawybory, rozmawiamy o prawach człowieka, ekologii, bierzemy udział w akcjach społecznych np. w maratonach pisania listów Amnesty International. Uczestniczymy w obradach Europejskiego Parlamentu Młodzieży, organizujemy debaty oxfordzkie, startujemy w olimpiadzie "Zwolnieni z teorii". Zachęcam uczniów do działania w Młodzieżowej Radzie Miasta, Strajku Klimatycznym, do robienia czegoś samemu. Jeden z moich uczniów bardzo narzekał na problem w szkole, więc go zapytałam, czy coś z tym zrobił. Trochę się zmieszał i mówi, że faktycznie nic. Zachęciłam, żeby zadziałali i rzeczywiście - powstał list protestacyjny w tej sprawie, podpisała go cała klasa.

Wiele Twoich działań z młodzieżą wykracza poza szkołę. Zachęcasz uczniów do aktywności społecznej, wchodzenia do samorządów. Po co im to? Nie powinni po prostu wkuwać do matury?

Szkoła jest czymś innym niż się nam wydaje. Nie chodzi o to, żeby wkuć i zapomnieć. Chodzi o to, żeby nauczyć się myśleć, zrozumieć jak się uczyć i jak działać kooperacyjnie. Od lat mówiło się, że szkoła ma kształtować kompetencje przyszłości, które będą potrzebne za kilkadziesiąt lat. One okazały się potrzebne właśnie teraz, w pandemii, w lockdownie, w zdalnym nauczaniu! Szkoła ma pokazać uczniom techniki zapamiętywania i zapominania. Matura nie jest sprawą najważniejszą, poza tym można ją zdać jeszcze raz, poprawić. Czasem jest tak, że uczeń nie radzi sobie dobrze w szkole, a poradzi sobie w życiu, bo ma mądrze wybrany zawód, drogę życia. Miałam ucznia, który uwielbiał gry komputerowe, żył nimi, ale w szkole jechał na dwójach. Z nauczycielami nie miał łatwo. A teraz projektuje te gry.

Marta Frej narysowała mema o Tobie: jestem silna, bo chcę wytrwać w zawodzie nauczycielki. Wytrwasz?

Wytrwam. Bardzo chcę wrócić do szkoły. Niedawno urodziłam dziecko i jeszcze nie wiem, czy wrócę od razu po urlopie macierzyńskim, czy trochę później, ale bardzo chcę uczyć, a raczej prowadzić edukację obustronną.

Ostatni rok wielu z nas uzna zapewne za najgorszy w historii. Pandemia, lockdown, praca z domu, niemożność wyjazdu na urlop za granicę, wiele niezrealizowanych planów. Ty masz chyba inne zdanie na temat 2020 roku, a szczególnie jego końcówki? Urodziłaś syna, dostałaś Nagrodę im. Ireny Sendlerowej...

2020..., no tak. Dla mnie to był dobry rok, chociaż trudny. Zaprocentowało to co robiłam przez ostatnie lata, zakończyłam kilka projektów. Nauczyciele mają zwykle poczucie niedocenienia, jest w nich wiele frustracji. Ja zostałam doceniona. Szczególnie Nagroda im. Sendlerowej mocno mnie zdopingowała, dała kopa. Uważam, że jest to jeden z długofalowych efektów mojej pracy. Nawet lockdown nie był dla mnie dużym problemem, bo mogłam pracować zdalnie. Zwykle dużo się przemieszczam, z pracy do pracy, ze szkoły do domu, pracuję jakieś 10-11 godzin. A w lockdownie nie musiałam nigdzie jeździć i ten zaoszczędzony czas sprawił, że pracowałam tylko te ustawowe 8, no, może 9 godzin.

Na koniec trudne pytanie o patriotyzm. Wahałem się czy je zadać, bo temat jest trudny, niepopularny. Niektórych odstrasza, wielu nie lubi tego słowa, wiąże je z nacjonalizmem. Czy uczysz swoich uczniów patriotyzmu? Co to dla Ciebie znaczy?

Uważam, że uczenie patriotyzmu jest ważne, pytanie tylko jaki to będzie patriotyzm. Dlatego pytam uczniów, jak to rozumieją, co to znaczy. Daję im wypowiedzieć się jak to widzą, dlaczego to jest ważne, pytam, czym jest nowoczesny patriotyzm. Dla mnie uczenie patriotyzmu to uczenie obywatelskości. Prowadzimy dużo takich działań, współdziałamy z organizacjami społecznymi, przygotowujemy paczki dla bohaterów we współpracy z Muzeum Poznańskiego Czerwca'56. Dla mnie już samo uczenie historii mojego kraju jest patriotyzmem. Czasem, gdy widzę ludzi w tak zwanych koszulkach patriotycznych, np. z Powstaniem Warszawskim, wychodzi ze mnie nauczyciel i mam ochotę do takiej osoby podejść, zapytać, co o nim wiedzą. Bo niestety wiem, że niewiele...

Rozmawiał Szymon Mazur

*Agnieszka Jankowiak-Maik - absolwentka Wydziału Historycznego i studiów doktoranckich UAM w Poznaniu, nauczycielka historii w III LO w Poznaniu, w którym prowadzi Klub Debat Oksfordzkich oraz zajęcia antydyskrymiancyjne Szkoła Otwartości. Aktywistka edukacyjna. Na Facebooku jako "Babka od histy" prowadzi popularnego bloga edukacyjnego, który propaguje przystępną wersję historii. Jest redaktorką naczelną serwisów internetowych CiekawostkiHistoryczne.pl i TwojaHistoria.pl. 16 listopada została laureatką Nagrody im. Ireny Sendlerowej "Za naprawianie świata".

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021