Rebranding uniwersytecki
Utworzenie uniwersytetu w 1919 roku było bez wątpienia jednym z największych sukcesów Poznania w II RP. Uczelnia jako instytucja wybitnie miastotwórcza przyniosła Poznaniowi akademicki prestiż, wprowadziła w jego mury tysiące nowych mieszkańców, zbudowała środowisko uczonych, a przede wszystkim stanowiła płaszczyznę, na której wzrastała poznańska nauka, kultura i gospodarka. Co znamienne w dwudziestoleciu międzywojennym Uniwersytet Poznański, w odróżnieniu od swoich odpowiedników w Wilnie, Lwowie i Warszawie pozostawał bezimienny (nie licząc lat 1919-1920, gdy funkcjonował jako Wszechnica Piastowska). Po okupacyjnej nocy życie akademickie rozkwitło w Poznaniu na nowo, niestety szybko w uniwersyteckie mury wkroczyła polityka.
Komunistyczne władze za wszelką cenę pragnęły przejąć kontrolę nad środowiskiem naukowym, co oczywiście nie dokonało się z dnia na dzień. W Poznaniu jedną z metod, która miała ów proces przyspieszyć, było osłabienie uniwersytetu poprzez wyodrębnianie z jego struktur nowych uczelni. Kolejnym krokiem było podporządkowanie starej kadry naukowej, m.in. poprzez odsyłanie na przymusową emeryturę "reakcyjnych" profesorów, a także wychowanie zupełnie nowego pokolenia uczonych. Stalinowska opresja w nauce miała jeszcze jeden wymiar - symboliczny. W tym wypadku szło o wstydliwą daninę, którą trzeba było zapłacić systemowi poprzez uczestnictwo w politycznym teatrum, by wspomnieć tylko obchody 70. urodzin Stalina czy też urzędową żałobę po jego śmierci.
Ten sam wymiar miały politycznie uwarunkowane patronaty, którymi obdarzano nie tylko zakłady pracy, ale i uczelnie, czego najlepszym przykładem był od 1952 roku Uniwersytet Wrocławski im. Bolesława Bieruta. Uniwersytet Poznański Bieruta szczęśliwie uniknął, był jednak bardzo blisko Juliana Marchlewskiego, bo to jego nazwisko pojawiło się na pierwszym miejscu w czasie obrad Senatu z 18 lutego 1955 roku w sprawie "nadania nazwy UP". Dopiero na kolejnych stopniach podium znaleźli się "bezpieczni": Stanisław Staszic oraz bracia Śniadeccy. Taki zestaw nazwisk miał się stać obiektem wewnątrzuniwersyteckiej dyskusji planowanej na kolejne miesiące. Jej wynik byłby zapewne łatwy do przewidzenia, gdyby nie prof. Janusz Pajewski, który na posiedzeniu Senatu 22 listopada 1955 roku zgłosił wniosek swojego macierzystego Wydziału Filozoficzno-Historycznego, w myśl którego patronem uniwersytetu powinien zostać Adam Mickiewicz. Ten swoisty kompromis, wynikający z jednej strony z trwających właśnie obchodów Roku Mickiewiczowskiego, z drugiej zaś z wyraźnie postępującej odwilży, pogodził właściwie wszystkich. Zielone światło Senatu i przychylność Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego spowodowały, że sprawy potoczyły się błyskawicznie.
31 grudnia 1955 roku Rada Ministrów dla uczczenia pamięci "wielkiego poety, myśliciela i działacza postępowego" uchwałą nr 1037 postanowiła, że Uniwersytet Poznański otrzyma nową nazwę: Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Uchwała weszła w życie z dniem ogłoszenia z mocą wsteczną od 24 grudnia 1955 roku. Tego dnia, 157 lat wcześniej, urodził się Wieszcz.
Piotr Grzelczak
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2025
Zobacz również
Zapisz datę!
Rok Bohaterów Czerwca
Walc, jazz i kolędy