Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Nobody is perfect

Rozmowa z prof. Wojciechem Horą*, nowym rektorem Uniwersytetu Artystycznego.

.
fot. A. Florkowski

Kilka miesięcy temu został Pan nowym rektorem UAP. Czy zdążył Pan już zweryfikować wyobrażenie o "byciu rektorem" z rzeczywistością?

Tak naprawdę jestem nim dopiero od niedawna, bo do nowego gabinetu wszedłem pierwszego września. Wszystko widzę pierwszy raz i przyznam szczerze, że chwilę to potrwa, zanim rozeznam się we wszystkich dokumentach. Czas jednak pędzi niemiłosiernie, a wyzwania piętrzą się i trzeba jak najszybciej zacząć je realizować. Priorytetem jest oczywiście zbliżający się rok akademicki i  związany z tym problem - czyli jak pomieścić wszystkich studentów. Ponadto chcemy też jak najszybciej uruchomić program wystaw i galerii, bo tych uczelnia praktycznie nie posiada na zewnątrz. To istotne, by takie miejsca-satelity w mieście powstały. Są oknem, przez które można zajrzeć do uczelni, jednocześnie dają też koloryt samemu Poznaniowi i czynią go ciekawszym i atrakcyjniejszym miejscem na mapie Polski. Plan na ten rok już teraz pęka w szwach.

Czy wspomniany problem z lokalem to w tej chwili największa bolączka uczelni?

Chyba tak. No i oczywiście brak funduszy, bo chciałbym na przykład lepiej opłacić pracowników uczelni, którzy naprawdę na to zasługują.

Odniósł Pan bezapelacyjne zwycięstwo: 47 głosów na 50. W dodatku za Pana wyborem głosowali Pana koledzy. Wiąże się to z większą satysfakcją czy raczej stresem?

Po takiej "bitwie" chyba nie odczuwa się satysfakcji. To raczej wielkie wyzwanie i świadomość ciążącej odpowiedzialności. Strachu tu nie ma, bo nie można zbudować niczego samemu. Wszystko opiera się na ludziach i współpracy. A ludzi, zapewniam, mamy genialnych. Cechuje ich ogromna siła i potencjał. Trzeba to tylko wyzwolić. I ja muszę im właśnie takie warunki stworzyć.

Przy okazji swojej kandydatury zapowiedział Pan głębokie reformy uczelni. Które z nich są najważniejsze? I czy może któreś z nich wprowadził Pan już w życie?

Szczerze mówiąc, wiele z nich już pędzi. Rozpoczęliśmy między innymi otwieranie uczelni na miasto. Staramy się wdrażać program szerokiego upodmiotowienia studentów. Niebawem rusza ich własna galeria przy Ratajczaka 20, funkcjonująca na zasadzie: im lepiej działacie, tym bardziej pomagamy. I to też jest otwarcie.

A na czym polega takie otwieranie się na miasto?

Na przykład na uruchomieniu Centrum Edukacji Kulturowej, przy czym póki co to nazwa robocza. Chcielibyśmy, żeby ludzie mieli nieograniczony dostęp, niekoniecznie tylko ten fizyczny, do tego, co dzieje się na uczelni, do jej potencjału. Chcemy zorganizować warsztaty dla młodzieży szkolnej, planujemy też wzbogacić ofertę i w jakiś sposób wyodrębnić strukturę uniwersytetu trzeciego wieku. Chcielibyśmy, żeby mieszkańcy miasta przestali postrzegać naszą uczelnię jako zamkniętą twierdzę, w której nie wiadomo co się dzieje. W związku z tym otwieramy też nasze warsztaty: malarskie, rzeźbiarskie czy też wykłady o sztuce i kulturze, z arteterapią włącznie. Chcemy, żeby każdy mógł wziąć w nich udział. To będzie szerokie i dobrze pomyślane działanie, obejmujące cały przekrój wiekowy i społeczny.

Postulował Pan również otwarcie uczelni na zagranicę.

To właściwie kontynuacja tego, co już wcześniej robiłem. Co prawda zawsze mieliśmy jakiś kontakt z uczelniami spoza Polski, bo zależało nam na współaktywności. Ale w tej chwili chcielibyśmy znacznie poszerzyć nasze możliwości, zapewnić uczelni bazę.

Będzie Pan zachęcał do powrotu do starej nazwy uczelni? Chciałby Pan zamienić UAP w ASP?

To tylko propozycja do dyskusji, którą zaproponowałem, nie autorytarna decyzja. Nie wypada mi mówić, czego sam bym chciał, bo jestem tylko realizatorem woli społeczności akademickiej. Są argumenty, które przemawiają za tym, żeby wrócić do starej nazwy, ale są i takie, które sugerują, by pozostać przy obecnej. Z biurokratycznego punktu widzenia to się nie opłaca, bo przysporzy samych problemów. Jeśli przyjrzymy się z kolei relacji człowiek-uczelnia, a ta jest niezwykle ważna, należałoby się jednak nad tym zastanowić. Propozycja znalazła się w moim programie jako przykład problemu, nad którym można dyskutować. Zależało mi na podkreśleniu faktu, że w przeszłości w ogóle nie było możliwości rozmowy. Bo jak ktoś coś ustalił, to nie podlegało to już żadnej dyskusji.

Priorytetem dla uczelni ma być potencjał, wartość i jakość. Czy przełożyło się to na liczbę studentów przyjętych w tym roku na studia?

Kwestia przyjmowania na studia to limity, które wyznacza ministerstwo, i różnego rodzaju fakty prawne, które obligują nas do takich, a nie innych zachowań. To jest rzecz, którą możemy założyć, zapisać w programie, ale jej realizacja wymaga sporo czasu. W tej chwili musimy natomiast rozpocząć dyskusję o tym, w jakim tempie będziemy tego przekształcenia - ilościowego na jakościowe - dokonywać. Za tym jednak musi podążać balans formalno-rachunkowy. Do tej pory nie wiemy, ile kosztuje wykształcenie jednego studenta.

Pana kadencja przypadnie na stulecie uczelni. Myślał Pan już o tym?

Tak ważne i poważne przedsięwzięcie wymaga długich przygotowań, dlatego szkic programu już powoli nabiera kształtu. Rozmawiamy też z władzami miasta, bo chcemy, żeby było to zarówno święto uczelni, jak i Poznania oraz ulicy, przy której się znajdujemy. Będzie to świetna okazja, by zaakcentować to, że uczelnia jest otwarta. To ma być trzon tych obchodów.

Czy jeśli uda się Panu zrealizować wszystkie założenia programowe, stworzy Pan uczelnię marzeń?

Mam nadzieje, ale nobody is perfect.

rozmawiała Monika Nawrocka-Leśnik

*Wojciech Hora - prof. zw. UAP. W 1987 roku ukończył studia na Wydziale Architektury Wnętrz i Wzornictwa Przemysłowego Poznańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych (obecnie Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu). Przez ponad 20 lat kierował tam Pracownią Bioniki. W 2007 roku uruchomił autorski kierunek wzornictwa przy Wydziale Inżynierii Mechanicznej Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy. Prowadzi własne autorskie studio projektowania: architektury, architektury wnętrz, form przemysłowych i mebli. Posiada wiele realizacji w Polsce, jak i za granicą. Organizuje wydarzenia artystyczne łączące różne dziedziny sztuki, m.in. wystawy, wykłady, warsztaty projektowe.