Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Czy tam straszy?

- Sprzeciwiam się podkreślaniu okrucieństwa baśni Grimmowskich zwłaszcza wtedy, gdy utożsamiamy ową "brutalność" z narodowością autorów, bo stąd blisko już do fałszywego przekonania o ich "typowo niemieckim" czy wręcz "germańskim" okrucieństwie - mówi Eliza Pieciul-Karmińska*, tłumaczka Baśni braci Grimm z języka niemieckiego.

. - grafika artykułu
Eliza Pieciul-Karmińska, fot. Thomas Koch

Ci okropni, sadystyczni bracia Grimm... W wielu mediach można się natknąć na krytyków tych baśni, nazywających je wręcz "orgią okrucieństwa". Pojawiają się np. warianty opowiastki o Czerwonym Kapturku, w których wilk nie pożera babci, ale chowa ją do szafy. Bo przecież samo przypuszczenie, że wilk mógłby chcieć pożreć babcię, jest zbyt makabryczne. Pani Profesor z kolei zawsze stawała w obronie braci i tego, że te baśnie nie są takie straszne, jak się je maluje.

To bardzo złożona kwestia. Wszelkie teksty kultury czytać musimy w kontekście ich epoki. Baśnie Grimmowskie, które miały być wiernym zapisem ustnej tradycji ludowej, także przechowują obraz ówczesnego świata, w którym głód, wojna, przedwczesna śmierć rodziców lub dzieci były na porządku dziennym. Ponadto ważny jest tutaj gatunek literacki - wszyscy uczyliśmy się w szkole, że cechą definicyjną baśni jest zwycięstwo dobra. A jeśli dobro zwycięża, to zło musi ponieść klęskę, a najczęściej również karę, i to karę adekwatną do przewinień antagonisty i zgodną z właściwym epoce kodeksem sankcji. Stąd czytelnik oczekujący sprawiedliwości nie powinien zżymać się na obecność okrutnych zakończeń.

Sprzeciwiam się podkreślaniu okrucieństwa baśni Grimmowskich zwłaszcza wtedy, gdy utożsamiamy ową "brutalność" z narodowością autorów, bo stąd blisko już do fałszywego przekonania o ich "typowo niemieckim" czy wręcz "germańskim" okrucieństwie. Tutaj warto podkreślić, że takie spojrzenie na fabuły Grimmowskie pojawiło się dopiero po II wojnie światowej, gdy w propagandzie powojennej zbrodnie nazistów zaczęto uzasadniać niemieckimi tradycjami literackimi. Tymczasem nie jest tajemnicą, że zbiór Grimmowski jest tak naprawdę kompendium baśni europejskiej.

Z perspektywy badaczki przekładu dodam jeszcze, że warto zawsze zapytać, w jakich tłumaczeniach poznaliśmy baśnie braci Grimm, bo zakładam, że większość z nas nie czytała ich w oryginale. W wielu polskich przekładach, zwłaszcza w popularnym do dzisiaj przekładzie Cecylii Niewiadomskiej, znaleźć można dodatki i modyfikacje wprowadzone w procesie przekładu, które potęgują drastyczność tekstu. Często wyciągamy wnioski o jakimś tekście, opierając się na jego zniekształconej wersji, i krytykujemy obcych autorów za treści wprowadzone do tekstu przez polskich tłumaczy.

Na czym polega wyjątkowość najnowszego przekładu baśni braci Grimm?

Tutaj rzeczywiście potrzeba kilku słów wyjaśnienia. Na rynku jest zatrzęsienie wydań baśni braci Grimm. Najważniejszą cechą wyróżniającą Baśnie wybrane braci Grimm - z ilustracjami Marcina Minora i w moim przekładzie - jest tekst źródłowy tłumaczenia. Otóż wszystkie dotychczasowe polskie przekłady, począwszy od pierwszych wydań baśni z końca XIX wieku, bazowały na siódmym, czyli ostatnim wydaniu oryginalnego zbioru Kinder- und Hausmärchen z roku 1857. Wydanie to, uznawane za kanoniczne, było także źródłem Baśni dla dzieci i dla domu, które ukazały się w moim przekładzie w roku 2010 w wydawnictwie Media Rodzina.

Z kolei Baśnie wybrane braci Grimm sporządzone zostały w oparciu o drugie wydanie oryginalnego zbioru z roku 1819, które nigdy dotąd nie było tłumaczone na język polski. A owo drugie wydanie baśni ma szczególne znaczenie. Po miernym sukcesie pierwszego wydania z lat 1812/1815, kierowanego przede wszystkim do filologów i historyków literatury, Wilhelm Grimm postanowił kolejne wydanie baśni zadedykować przede wszystkim czytelnikowi dziecięcemu. Są to zatem teksty pisane już z myślą o dzieciach, ale równocześnie ciągle jeszcze wolne od wielu dydaktycznych i stylistycznych ulepszeń, których z wydania na wydanie było coraz więcej.

Skoro jesteśmy przy wątku opisującym wyjątkowość nowego wydania, to nie sposób pominąć Pani translatorskiego śledztwa wokół niefortunnego przekładu z 2018 roku (analizę o tytule Nadpisane w tłumaczeniu można znaleźć na portalu lubimyczytac.pl - przyp. red.).

Wspomniany przez panią przekład baśni Grimmowskich pod tytułem Baśnie braci Grimm. Oryginalne, który ukazał się jesienią 2018 roku nakładem wydawnictwa WasPos, to tak pokaźny kompleks problemów translatorskich, że dla pełnego obrazu rzeczywiście warto doczytać wspomniany przez Panią artykuł. Najpierw wyjaśnię, skąd ten tytuł: wydawnictwo WasPos w swoim oświadczeniu usprawiedliwiającym opublikowanie plagiatu translatorskiego użyło argumentu o "nadpisanym pliku", czyli zasugerowało, że na pliku z tekstem przekładu baśni Grimmów, wykonanym z oryginału, "nadpisał się" bezpowrotnie inny plik, który ostatecznie poszedł do druku. Pominę kwestię wiarygodności takich wyjaśnień, bo nie o tym tutaj mowa.

Baśnie opublikowane przez WasPos były z jednej strony ewidentnym plagiatem, gdyż był to bardzo nieudolny przekład z innego przekładu, a mianowicie z angielskiego tłumaczenia autorstwa prof. Jacka Zipesa. Jak się można domyślać, prof. Zipes, najbardziej chyba znany badacz Grimmów z USA, zgody na to nie dał. Ponadto, co dla mnie było jeszcze bardziej skandaliczne, do polskojęzycznego tekstu dodano odrażające wtręty o sadystycznym zabarwieniu, które wpisują się we wspomniane przez Panią stereotypowe odczytywanie Grimmów przez pryzmat ich rzekomego okrucieństwa. Ta afera, która nawet doczekała się nazwy "Grimmgate", zainicjowała bardzo ważną dyskusję o standardach edycyjnych i translatorskich, a także o swoistości baśni Jakuba i Wilhelma Grimmów.

Właśnie, ta swoistość twórczości Braci Grimm. Czy są jakieś szczególnie widoczne różnice w baśniach pomiędzy II a VII wydaniem? 

Przyznam, że jestem bardzo ciekawa wrażeń czytelników, którzy sięgną po Baśnie wybrane braci Grimm! Mam nadzieję, że owa świeżość i lekkość wczesnej edycji - w porównaniu do stylistycznie dopracowanej i wysmakowanej wersji ostatecznej z roku 1857, w końcu wersji prawie o pół wieku późniejszej - będzie rozpoznawalna także dla czytelników polskiego przekładu.

Odpowiadając na Pani pytanie, podam przykład istotnej różnicy między wydaniem II a VII. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci Grimmowskich jest zła macocha, która pojawiła się w wielu baśniach stosunkowo późno. Natomiast we wczesnych wersjach znanych baśni występuje jeszcze zazwyczaj rodzona matka. Zatem w naszych Baśniach wybranych przeczytamy opowieść o Jasiu i Małgosi wyprowadzonych do lasu przez rodzoną matkę i rodzonego ojca. Baśń w takiej wersji wprowadza nas w sam środek czasów, kiedy panował taki głód, że rodzice woleli porzucić dzieci niż przyglądać się, jak umierają z głodu we własnym domu. Matka w Jasiu i Małgosi nie jest jeszcze ową złą, przebiegłą kobietą, nieczułą na krzywdę dzieci, która manipuluje mężem. W moim odczuciu jest osobą bezsilną wobec tragedii, jaka dotknęła jej rodzinę. W ten sposób wcześniejsza wersja Jasia i Małgosi jest wersją o wiele bardziej złożoną i otwartą na różne odczytania.

Jest Pani autorką imienia Rumpelsztyk - bardzo bliskiego oryginalnemu - w polskim przekładzie baśni o rezolutnym karle. Spopularyzowało się to imię na tyle, że wyparło znane ze wcześniejszych przekładów Titelitury, czy mniej udane warianty takie jak Dydko czy Rupieć-Kopeć. Uwagę zwraca także Pani Holle w miejscu Pani Zimy - decyzja również bliska oryginałowi. Czy podjęła Pani jeszcze jakieś wybory translatorskie, inne od wcześniej przyjętych?

Bardzo dziękuję za to pytanie! Rzeczywiście, dziesięć lat później, bogatsza o lekturę literatury przedmiotu oraz w obliczu innego wydania oryginału, podjęłam kilka istotnych decyzji tłumaczeniowych. Najlepiej widać to na przykładzie partii rymowanych, którym w kilku miejscach nadałam zupełnie nowy kształt, starając się być jeszcze bliżej oryginału. W baśni O rybaku i jego żonie postanowiłam zachować oryginalny początek wierszyka, którym rybak zwraca się do turbota, dlatego w przekładzie przeczytamy: "Mandje, mandje, timpe te / cny turbocie proszę cię". Owo "Mandje, mandje..." funkcjonuje w niemczyźnie na prawach wyliczanki pozbawionej semantyki, dlatego zdecydowałam się tym razem zachować oryginalne sformułowanie. Podobnie w Jasiu i Małgosi starałam się odtworzyć w miarę dosłownie początkowy dialog między wiedźmą a dziećmi, które na pytanie, kto obgryza leśną chałupę, odpowiadają: "Der Wind! der Wind! das himmlische Kind", co oddałam jako "To wiatr, wietrzysko, z nieba dziecisko!", starając się zachować prostotę oryginału. A ponieważ wiem, że autorką tego rymowanego dialogu była Dorothea Wild, późniejsza żona Wilhelma Grimma, to pomyślałam, że poprzez takie wierne odtworzenie tych słów pozwolę przemówić niemieckiej bajarce także w języku polskim.

Wiem, że to jak pytanie o ulubione dziecko, ale gdyby miała Pani wybrać swoją najulubieńszą baśń Braci Grimm, to która by to była? 

Myślę, że zgodzi się pani ze mną, że bardzo często lubimy jakąś baśń za to, że przemawia do nas szczególnie na jakimś etapie naszego życia. W dzieciństwie moją ulubioną baśnią był Czerwony Kapturek, który najwyraźniej werbalizował lęki i wyzwania młodości. A gdy zaczęłam moją przygodę z Grimmami jako tłumaczka, bardzo przypadł mi do gustu Rumpelsztyk jako baśń niedoceniana i mało znana w Polsce, którą postanowiłam rozpropagować za pomocą profilu na Facebooku. 

Jeśli miałabym teraz wskazać inną ulubioną baśń z naszego wyboru piętnastu najbardziej popularnych baśni Grimmowskich, to postawiłabym na Miejskich muzykantów z Bremy - tę jakże optymistyczną opowieść o czwórce przegranych zwierząt, które w sytuacji pozornie bez wyjścia nie upadają na duchu, snują plany na przyszłość i dzięki solidarnemu działaniu nie tylko potrafią przetrwać w trudnych czasach, ale rozpoczynają nowe, radosne życie. Myślę, że ta właśnie baśń jest odpowiedzią na mroczny czas pandemii. A słynne zdanie "Coś lepszego niż śmierć znajdziesz wszędzie" dawno nie brzmiało tak wyraziście jak właśnie teraz.

Rozmawiała Izabela Zagdan

*prof. Eliza Pieciul-Karmińska - germanistka, językoznawczyni, profesorka nadzwyczajna na Wydziale Neofilologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przetłumaczyła ponad 30 książek z języka niemieckiego w tym Baśnie dla dzieci i domu braci Grimm oraz utwory E.T.A. Hoffmanna. Jej specjalizacją jest recepcja baśni braci Grimm w języku polskim, ściśle współpracuje z Katedrą Badań nad Spuścizną Braci Grimm na Universität Kassel.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021