Kultura w Poznaniu

Opinie

opublikowano:

Niepasujący

Zygmunt Bauman wymyka się prostym schematom rodem z podręczników do historii. Nie pasuje także do polsko-polskich podziałów, w których często nie ma miejsca na "szarość". Biografia Wygnaniec może pomóc w zrozumieniu Baumana i jego wyborów.

. - grafika artykułu
Kamienica na Jeżycach, w której mieszkał Zygmunt Bauman, fot. Mateusz Malinowski

Dla jednych komunista, oficer KBW, dla innych ofiara antysemickiej nagonki w marcu 1968, wybitny humanista, myśliciel trafnie diagnozujący współczesny świat i jego zagrożenia. Dla większości po prostu wielka niewiadoma, postać właściwie nieobecna w dyskusji publicznej, przynajmniej od jego śmierci w 2017 roku.

Artur Domosławski w książce Wygnaniec. 21 scen z życia Zygmunta Baumana prowadzi nas przez życie głównego bohatera - od czasu jego dzieciństwa i młodości spędzonych w Poznaniu po koszmar wojny, lata PRL-u, wygnanie z kraju w 1968 roku, życie na Zachodzie, najpierw w Izraelu, później w Wielkiej Brytanii. Domosławski krok po kroku opisuje niemal każdy moment życia Baumana, ukazując czytelnikowi, dlaczego jego bohater wielokrotnie znajdował się w sytuacji, w której nie mógł dokonać innych wyborów, dlaczego przez historię był niejako "prowadzony". Autor nie kryje chęci obrony Baumana, odczarowania jego negatywnego wizerunku, jaki mocno utrwalił się we współczesnej Polsce, nie tylko w środowiskach prawicowych.

"Wygnaniec" to tylko jedno ze słów, które symbolizują los Baumana. Po raz pierwszy wygnany z rodzinnego Poznania, gdy uciekać musiał przed reżimem nazistowskim, programowo chcącym unicestwić takich jak on. Zresztą jeszcze przed wojną doświadczał w Polsce naznaczenia ze względu na żydowskie pochodzenie. Ponownie wygnany z kraju za to, że był Żydem - przez władzę i ustrój, którym zawierzył, bo oprócz budowania nowego społeczeństwa miały też chronić przed nacjonalizmem. Ale wygnany z Polski Bauman-Żyd nie potrafił się zaaklimatyzować także w Izraelu. Nie akceptował syjonizmu, za bardzo przypominającego mu nacjonalizm, przed którym całe życie uciekał. Różnie odbierany był też w środowiskach naukowych, w kraju i za granicą. Bauman wymyka się schematom i podziałom. Autsajder, odmieniec, człowiek, który "nie przynależy", a chyba największym wykroczeniem w "plemiennej" Polsce jest nienależenie do żadnego z plemion. Sam zresztą porównywał siebie do samotnego wilka lub kota chadzającego własnymi drogami. Mimo rozliczenia się ze swoją przeszłością, uczyniony przez dekomunizatorów niemal symbolem stalinizmu, bo rozliczył się na swoich warunkach, a nie na warunkach dyktowanych mu przez innych. Samych dekomunizatorów mniej przy tym interesuje fakt, że Bauman, jeszcze należąc do PZPR, był długotrwale inwigilowany przez SB. Nie bez znaczenia przy atakach na Baumana była zapewne międzynarodowa kariera i wielkie uznanie, jakie zdobył. To też Polaków kłuje w oczy, gdy rodakowi poszczęści się za granicą. To biografia "O kimś, kto nie przynależał, nie pasował do żadnej sitwy, koterii, szkoły ani klanu - tak bardzo, że budził podejrzenia o pychę".

Jego wybory wynikały z jednej strony z osobistych, przykrych doświadczeń, z drugiej strony w wielu momentach życia nie miał wyboru lub też życie i otoczenie nie dały mu żadnej alternatywy. Innego życia nie mógł mieć. Domosławski słusznie wskazuje, że aby zrozumieć wybory Baumana, trzeba wyjść poza schemat komunizm - antykomunizm, postawić się w tamtym momencie historii, doświadczenia, wiedzy i świadomości, młodego Żyda-wygnańca. Obrona Baumana u Domosławskiego, chwilami niepotrzebnie przeradza się w obronę Polski Ludowej, która "zniosła przywileje klasowe, otworzyła milionom wykluczonych drogę do edukacji i awansu społecznego, przeprowadziła industrializację, uczyniła z kraju zacofanego - nowoczesny (na swoją peryferyjną miarę)". Myślę, że osobowość i motywy Baumana oraz rzetelnie przedstawiony życiorys bronią się w książce najlepiej. Nie potrzeba dodatkowej obrony poprzez gloryfikowanie osiągnięć PRL-u, w większości iluzorycznych, które rzeczywistość boleśnie zweryfikowała, na co dowody zresztą znajdziemy w dalszych fragmentach książki.

Czytając o tym, jak przez współczesne młode pokolenie odbierany był Bauman i jego działalność naukowa, zastanawiam się, czy nie lepiej jest właśnie podchodzić do tego myśliciela bez obciążeń historycznych. Jego przestrogi przed globalizmem, nowoczesnym społeczeństwem, w którym ludzie są trybikami w machinie, najlepiej trafiały do dzisiejszych 20-, 30-latków. Ale nie tylko. Wspólny język w kwestiach społecznych, migracyjnych, znalazł z niewiele młodszym od siebie Jorge Bergoglio - papieżem Franciszkiem, z którym miał okazję się spotkać.

Biografia Baumana, oprócz tego, że jest obroną człowieka, którego do tej pory tej obrony pozbawiano, jest również ostrzeżeniem dla nas. Nie tylko przed wydawaniem pochopnych opinii, przed oskarżaniem, przed dyskryminowaniem, ale także przed systemem współczesnego świata, który nieświadomie tworzymy. "Bauman uświadomił mi, że nowoczesne społeczeństwo kształtuje moralnie naganne zachowania, które nie napotykają żadnego moralnego oporu ani nie wywołują wyrzutów sumienia" - pisze Domosławski. Zdaniem Baumana dzieje się tak z powodu "pośrednictwa w działaniu", stworzenia dużego dystansu pomiędzy zamiarem a jego praktycznym urzeczywistnieniem. Ta przestrzeń "pomiędzy" wypełniona jest "dużą liczbą drobnych działań wykonywanych przez mało znaczących pośredników". To chyba najważniejsze przesłanie pozostawione nam przez Baumana. Nowoczesne społeczeństwo, które zorganizowało zagładę Żydów, może w każdej chwili wziąć na celownik dowolną inną grupę, zwykli ludzie zaś, uchodzący za "porządnych", będą brali udział w procesach, które spowodują zagładę społeczności w odległych miejscach na Ziemi czy katastrofę środowiskową.

Może warto zastanowić się, czy nie uczestniczymy właśnie teraz - żyjąc w przekonaniu, że czynimy słusznie - w działaniach prowadzących do jakiejś formy dyskryminacji, odrzucania, wypędzania innych? Czy nie uczestniczymy w procesach, które wkrótce będą miały konsekwencje, nie gdzieś daleko, ale tuż obok nas. Kto nas w tym lepiej uświadomi niż "wygnaniec", który zawsze był "tym innym, niepasującym, budzącym nieufność otoczenia", mogącym liczyć tylko na siebie, który skutków takich procesów niejednokrotnie doświadczył osobiście, a jednocześnie pozostał sobą?

Mateusz Malinowski

  • Artur Domosławski, Wygnaniec. 21 scen z życia Zygmunta Baumana
  • wyd. Wielka Litera

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021