Kultura Poznań.pl

Książki

opublikowano:

Malinoterapia

Pisać zaczęła ją szesnaście lat temu, ale przerwała, bo "chyba czekała na więcej życiowych doświadczeń i dystans". Co tu robisz w środku zimy to pierwsza, potrzebnie zilustrowana przez Patryka Hardzieja, książka Maliny Prześlugi dla dorosłych. Wydała ją Tashka.

. - grafika artykułu
rys. Patryk Hardziej

Dobrze, że Ewa, bohaterka Co tu robisz w środku zimy, to właśnie Ewa. Bo gdyby to była dorosła Ziuzia (Malina Prześluga napisała o niej serię książek dla dzieci), tobym się zwyczajnie rozbeczała. Bo Ziuzia ma "jedno oko szare, a drugie zielone, dlatego patrzy na świat troszkę inaczej", a poza tym "ma mnóstwo dobrych pomysłów, które przychodzą jej do głowy prosto z pępka (bo przecież pępek też do czegoś musi służyć). I nigdy się nie nudzi". A Ewa? "Z góry uprzedzam - nie da się mnie lubić. Sama chętnie bym od siebie uciekła i o sobie zapomniała" oraz " Nudne są moje zwoje mózgowe, nudne łuki brwiowe, nudna skolioza i wszystko, co robię".

Dla różnych odbiorców, ale jednak, wszystkie te książki napisała ta sama autorka. Nie mogę wyjść z zachwytu, ale też obawiam się, myśląc o Włosie Patryku, Chomiku Tygrysie albo o bandzie gołębi z Dziób w dziób, bohaterach, których - jak mówi sama Malina - spotkała na ulicy. Gdzie z kolei poznała Ewę? Świat jest mały, wiem, a co dopiero Poznań z charakterystycznym ostrzem noży na Rynku Jeżyckim. Bo tam właśnie dzieje się (a może właściwie nie dzieje) akcja.

Sienkiewicz pisał "ku pokrzepieniu serc", ludzie mieli wierzyć, że będzie lepiej, że sobie poradzą, chciał ich zmotywować do działania. I jakkolwiek by to zabrzmiało, to chyba właśnie takie przesłanie ma też Prześlugowe Co tu robisz w środku zimy. Bo wielu czytelników z pewnością wkurzy się na Ewę, na jej (wyuczoną) niemoc, ale dlatego właśnie, że bardziej lub mniej zna te uczucia, że bliska jest im zwyczajność jej życia. Ewa zwierza się czytelnikowi z tego, co jest i co było, że tonie w szarzyźnie (choć może jednak jest to brąz), w bylejakości. Dopiero zaczyna życie, a już właściwie nie ma na nie ochoty. Jednak po każdej zimie przecież przychodzi wiosna (nawet jeśli jest spóźniona), a po każdej nocy ranek. Ewa nie zaczyna nagle widzieć świata w kolorach tęczy, ale na swój pokraczny sposób, testując rzeczywistość, szuka w nim miejsca dla siebie. Jest w tym konsekwentna.

I śni. Bo sny "to ten rodzaj szaleństwa", na który może sobie pozwolić. Śni, że skacze z mostu z grupą ludzi za dziewczyną, która chciała się zabić; o tym, że jest pomnikiem i srają na nią ptaki; w końcu śni też, że ma dwuletniego syna Ernesta i męża, który robi jej jajecznicę. Że chodzi na "siłkę" i pisze książkę. Że ma wspaniałe mieszkanie, że wchodzi do niego przez stuletnie drzwi, i gabinet, gdzie stoi sosnowe biurko. Szczególara z niej, to w niej akurat lubię. Po ciemku znajdzie dziurę w całym. W tym wszystkim, co się (nie)działo albo (nie)dzieje, nie jest jednak sama. Jest Cyryl, który myślał, że jej pomoże, zabierając na spotkanie Anonimowych Narkomanów; Iza, która popija Domestos, i żaba - dobra rada (ta sama, co na okładce książki). Co z tym całym brązem ma zrobić czytelnik? Zaakceptować. Bo jeśli nie on sam, to ludzie wokół niego mogą tak właśnie widzieć i czuć świat. Bo sam świat mu na to pozwala.  Bo "ile można zrobić dla świata, żeby nas polubił?".

Monika Nawrocka-Leśnik

  • Malina Prześluga, Co tu robisz w środku zimy
  • wyd. Tashka

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021