Hybrydy, czyli rewia na krawędzi świata
Pod koniec listopada minionego roku ukazał się debiutancki album Hybryd pt. "Dark Swing" - opowieść o świecie na granicy przeciążenia, a zarazem o świecie reagującym na własne pęknięcia śmiechem, tańcem, ironią i kolektywną potrzebą ruchu. Patryk Lichota i Izabella Gustowska sięgnęli po idiom swingu z pełną świadomością. Ten wybór wynika z intuicji, że właśnie ten styl posiada zdolność przenoszenia doświadczeń kryzysu. Historia pokazuje przecież, z jaką łatwością potrafi zamieniać napięcie w ruch, ciężar w trans, a lęk w rytmiczne skupienie.
W latach 30. XX wieku swing był wentylem wolności - zarówno w Europie, poddawanej opresji systemów totalitarnych, jak i w amerykańskich klubach, gdzie radość tańca stawała się manifestem równości i demokracji. Hybrydy czerpią energię z tej tradycji. To energia elastyczna, drapieżna, lekko karykaturalna, a przy tym przenikliwa. Swing przybiera tu postać współczesnego danse macabre - nie przywołuje widoku sali tanecznej sprzed wieku, raczej przypomina klub działający w czasie, gdy naokoło świat bombardują wiadomości o kolejnych kryzysach, katastrofach, pandemii i wojnie. Rewia na tonącym Titanicu? Być może, choć przede wszystkim wspólnotowa próba utrzymania równowagi.
Izabella Gustowska stworzyła dla Hybryd teksty wibrujące nieustannie gdzieś między obrazem a dźwiękiem. Przez ponad pięć dekad ta poznańska artystka budowała jeden z najbardziej konsekwentnych języków wizualnych w Polsce - wideo, fotografia, performans, instalacja. Jej praktyka to laboratorium pamięci i tożsamości oraz przestrzeń, w której obrazy zyskują materialność, a czas przestaje być liniowy. Feministyczne początki, działalność w grupie odNOWA, kuratorowanie Galerii ON, międzynarodowe wystawy i kontakty z artystami - wszystko to tworzy wielowątkowy, misterny system odniesień, odbijający się w Hybrydach.
Teksty powstały w okresie szczególnym - blisko jej 70. urodzin i podczas pandemii, gdy świat zdawał się zanurzony w mglistym czasie bez granic. Mają formę piosenek, lecz ich struktura niesie więcej niż refrenowy porządek. To sugestywny zapis małych, codziennych obserwacji wplecionych w katastrofę. Gustowska operuje ironią z lekkością kogoś, kto potrafi przechytrzyć własne zwątpienie. Otoczenie zmienia się w serię obrazów, które błyskają, znikają i pozostawiają ślad przypominający luminescencję na powierzchni skóry. To właśnie dzięki nim Hybrydy zyskują wizualność podobną do kolażu - formy od lat stanowiącej jeden z fundamentów twórczości artystki. Głos Gustowskiej również pojawia się na płycie "Dark Swing", choć artystka nie śpiewa, a mówi.
Równie istotny jest wkład muzyka, producenta i kuratora Patryka Lichoty. Od lat porusza się on między kompozycją, multimedialnością, performansem, sound artem i teorią nowych mediów z naturalnością wynikającą z wieloletniego doświadczenia i chęci poznawania tego, co nowe. Jego różnorodny dorobek - od projektów laserowych po instalacje, od muzyki tanecznej dla osób niesłyszących po projekty wideo - tworzy archipelag, na którym Hybrydy znajdują stabilny grunt. Jako kompozytor albumu "Dark Swing" operuje muzyką w sposób przypominający prowadzenie rozmowy na kilku poziomach jednocześnie. Obok siebie pojawiają się swingowe korzenie, ragtime'owe pulsacje, doo-wopowe zawieszenia, współczesne bity i improwizacyjne napięcia.
Warto wspomnieć o dziewięcioosobowym big-bandzie, który w klasyczne myślenie o rozbudowanych składach wpisuje się tylko formalnie. Altówka Tomasza Citaka, fortepianowe i organowe frazy Michała Rukszy, kontrabas i chórki Martyny Boratyńskiej, perkusyjno-trąbkowo-bandoneonowy wkład Mateusza Siejkowskiego, tuba Zbigniewa Wilka, głosy towarzyszące Zuzanny Babiak i Aleksandry Barcikowskiej, a nad nimi śpiew Izy Polit - ostry i delikatny, a zarazem precyzyjny. Wspólnie tworzą zespół działający autonomicznie, choć całkowicie synergicznie.
"Dark Swing" rozwijał się etapami, zgodnie z performatywną naturą projektu. Nagrania w dużej mierze zachowują nieobliczalną, relacyjną, wspólnotową energię koncertów testujących granice. Ta metoda pracy wyrasta z wcześniejszej współpracy Gustowskiej i Lichoty. Film "The Case of Josephine H." (2018) oraz cykl wideo-artów, które po nim powstały, były pierwszą próbą połączenia przez nich obrazu i dźwięku w jedną strukturę. Hybrydy jako projekt zadebiutowały podczas wydarzenia "Izotop" w Pawilonie w 2018 roku, jednak dopiero "Dark Swing" ukazuje tę koncepcję z pełną mocą, opowiadając o świecie, który nie był przygotowany na to, co nadejdzie niewiele ponad rok później. Stąd ironia obecna w tekstach, absurdalność przypominająca o sile wyobraźni, stąd także powaga wyrastająca z realnych doświadczeń.
Klucz do "Dark Swing" tkwi w myśli Gustowskiej: "Dzisiaj świat wydaje się być hybrydą". W tym zdaniu pobrzmiewa cała filozofia projektu. Świat nieustannie transformuje się, przyspiesza, rośnie w napięciu jak ciało pochłonięte przez toksynę. Miasta, domy i państwa oddychają rytmem zbyt gwałtownym, aby zachować równowagę. Hybrydy podejmują próbę uchwycenia tej dynamiki.
Sebastian Gabryel
- Hybrydy, "Dark Swing", 2025
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026
Zobacz również
Kultura na weekend
Mgła cytatów
Muzeum Narodowe - zmiany, plany, wymiany