Kultura Poznań.pl

Muzyka

opublikowano:

Zadzwońcie po legendy

Największe gwiazdy polskiego rocka lat 80. i 90., milicyjne wozy, uzbrojeni w pałki funkcjonariusze ZOMO. Wszystko to ramach koncertu-festiwalu Zadzwońcie po Milicję, który w sobotę wybrzmiał na Międzynarodowych Targach Poznańskich.

.
fot. Tomasz Nowak

- Przyjechaliśmy do was z toruńskiego domu starców, aby zagrać piosenki z naszej młodości, czyli okresu międzywojennego - oznajmił fanom ze sceny Andrzej "Kobra" Kraiński. Chwilę później halę wypełniła charakterystyczna gitara Listu z placu boju, utworu, który ponad 30 lat temu przyprawiał o ból głowy wszystkich pracowników cenzury. Później było jeszcze ciekawiej. Ku pamięci Ciechowskiego rockmani zagrali Kombinat (choć utwór kojarzony jest głównie z Republiką, znalazł się  również na debiutanckim krążku Kobranocki), a następnie wyczekiwany przez wszystkich manifest I nikomu nie wolno się z tego śmiać. Chociaż wymienione utwory w pełni oddawały ducha festiwalu, zespół mógł pożegnać się ze słuchaczami tylko w jeden sposób - sięgając do nieco innych rejestrów. Bo czy byśmy mogli być szczęśliwi, gdyby nie zagrali tego wcale? Przeciągnięta pauza po pierwszej zwrotce Kocham Cię jak Irlandię pozwoliła wybrzmieć zbiorowemu uwielbieniu fanów do jednego z najbardziej rozpoznawalnych lovesongów polskiego rocka.

Muzyczny trans

Po Kobranocce na scenie zagościli reaktywowani Chłopcy z Placu Broni z Maciejem Czerneckim w roli wokalisty. Wykonywanie utworów zmarłego w 2000 roku Bogdana Łyszkiewicza nie jest zadaniem łatwym, głównie przez presję ze strony fanów oryginalnego składu formacji. Trzeba jednakże zaznaczyć, że Czernecki wywiązuje się z niego bardzo dobrze. Nie tylko godnie zastępuje ikonę Chłopców w największych szlagierach zespołu, ale także wzbogaca każdy wykonywany utwór osobistą charyzmą i umiejętnościami wokalnymi. Nic dziwnego zatem, że hymn Kocham wolność wprowadził zebranych na sali w stan patetycznego uniesienia, a gorzki przebój O! Ela doprowadził do kolektywnego olśnienia, że każdy ma swoją Elę. Zaznaczyć trzeba bowiem, że O! Elę śpiewali absolutnie wszyscy, łącznie z paniami w szatni, obecnymi na hali ratownikami i ochroniarzami, choć oczywiście ci ostatni starali się za wszelką cenę ukryć swą wrażliwą naturę.

My, rock'n'rollowcy!

"Polska jest jak heroina, im dłużej z nią, tym gorzej dla ciebie" - śpiewał Piotr Klatt, lider zespołu Róże Europy, a fani szaleli w pogo, skandując: "Żyj szybko, kochaj mocno i umieraj młodo". Pozostając przy zagadnieniu wieku uczestników festiwalu, warto wspomnieć, że pod sceną bawili się zarówno rówieśnicy występujących tego wieczora artystów, jak i fani, którzy mogliby być ich dziećmi, a także kolegami i koleżankami tych ostatnich, tylko młodszymi o jakąś dekadę. Do drugich i trzecich w szczególności trafiła Marihuana ze swoim antyheroinowym przekazem, którego bliską parafrazę znajdziemy w hip-hopowym Nie bierz narkotyków, bo cię zmiotą z planszy. W trakcie koncertu Róż Europy doszło też do pierwszej zauważalnej rotacji słuchaczy pod sceną - ci, którzy zaczęli imprezować jeszcze przed otwarciem bramek, ustąpili miejsca fanom w pierwszej fazie zabawowego pobudzenia.

Drugą część festiwalu rozpoczął koncert Sztywnego Pala Azji. I tu bez zaskoczeń - największy entuzjazm, ba, prawdziwą euforię fanów, wywołała Wieża radości, wieża samotności. Pierwsze dźwięki galopującej perkusji stanowiły zapowiedź wyczekiwanej kulminacji, która przypadła na moment, gdy z setek gardeł wyrwała się puenta utworu -"Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały". Odgłosy braw i owacje wypełniały halę jeszcze długo po tym, jak Leszek Nowak wraz z resztą zespołu zeszli ze sceny.

Ku punkowym korzeniom

Jako przedostatni tego wieczora wystąpili artyści z grupy Big Cyc. Do obecności na scenie lidera zespołu, Krzysztofa Skiby, zdążyliśmy jednak już przywyknąć, ponieważ to właśnie on prowadził całą imprezę i zabawiał publiczność między kolejnymi koncertami. Zabawiał - dodajmy - w typowy dla siebie sposób. Ci, którzy uwielbiają Skibę z pewnością byli ukontentowani, pozostali - mogli czuć się zażenowani. Bo o ile satyra polityczna trzymała tradycyjny, kabaretowo-telewizyjny poziom, o tyle o komentarzach typu "Roman Polański dzwonił, że za stara" na temat wieku jednej z uczestniczek konkursu wiedzy o PRL-u (22 lata) można by powiedzieć wiele, ale nic dobrego. Na szczęście w ramach swojego występu zespół nie zaproponował nam przebojów z lat 90., do których należą Makumba, Facet to świnia, czy Świat według Kiepskich, lecz skupił się na swoim wcześniejszym dorobku. Mogliśmy zatem bawić się - a niektórzy bawili się naprawdę wybornie - przy punkowej Piosence o Solidarności, czyli wszystko gnije, proto-rapowych Dzieciach Frankensteina (rap, podobnie jak sukces, ma wielu ojców) czy Ballady o smutnym skinie. Nie zabrakło także, chociaż akurat mogłoby, Babci klozetowej.

Królowa polskiego rocka

Gwiazda wieczoru, Małgorzata Ostrowska, rozpoczęła swój występ mocnym Stanem gotowości i Drogą Panią z telewizji, elektryzując publiczność swym potężnym głosem i podrywając do ostatecznego wysiłku nawet tych, których kilkugodzinna celebracja rockowego święta doprowadziła na skraj wyczerpania. Doskonały kontakt z publiką artystka nawiązała podczas Mister of America. - Nie znacie, czy was zamurowało? - pytała żartobliwie chwilę później. - Myślę, że jest jedna piosenka, którą bardzo chcielibyście zaśpiewać - dodała. Wnet usłyszeliśmy charakterystyczne intro Szklanej pogody. Zgodnie z przewidywaniami Ostrowskiej publiczność bezbłędnie wyśpiewała cały tekst przeboju. Po swym największym hicie wokalistka zeszła ze sceny po to, by po chwili powrócić z przypiętymi do pleców wielkimi czerwonymi skrzydłami. - Nie myśleliście chyba, że zostawię was z tymi starociami? - pytała. Na zakończenie usłyszeliście jeszcze Gołębi puch oraz pochodzącą z najnowszego albumu królowej polskiego rocka Ziemię w ogniu. Chyba nie moglibyśmy wyobrazić sobie lepszego zwieńczenia tej imprezy.

Jacek Adamiec

  • koncert Zadzwońcie po Milicję, wykonawcy: Big Cyc, Sztywny Pal Azji, Kobranocka, Chłopcy z Placu Broni, Róże Europy, Małgorzata Ostrowska
  • Hala 3A, Międzynarodowe Targi Poznańskie
  • 11.01

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020