Kultura w Poznaniu

Muzyka

opublikowano:

Sterem, żeglarzem, okrętem

W przypadku Chrisa Bottiego największą niesprawiedliwością jest fakt, że choć ten słynny muzyk ma na koncie fantastyczne albumy solowe, to wciąż zbyt często postrzegany jest przede wszystkim jako "ulubiony trębacz Stinga". W Polsce grał już kilkanaście razy - nawet na wieży kościoła Mariackiego! - i jak sam podkreśla, zawsze lubi do nas wracać. Tym razem wystąpi w Sali Ziemi na Międzynarodowych Targach Poznańskich, gdzie zaprezentuje swój najnowszy, wydany po dziesięciu latach album Vol. 1 (2023).

Muzyk ma bardzo jasne i zaczesane włosy, jest ubrany w błękitną koszulkę, w ręku trzyma trąbkę. Za nim niebieskie tło i promień słońca, padający częściowo na jego twarz. - grafika artykułu
Chris Botti, fot. Randall Slavin

Chris Botti od wielu lat należy do światowej czołówki trębaczy. Co warto podkreślić, nie tylko w muzyce smooth jazzowej. Zadebiutował w 1995 roku, szybko zdobywając uznanie absolutnych legend, takich jak Aretha Franklin, Bob Dylan czy Paul Simon. Już wtedy pokazał się z bardzo dobrej strony - wielu mówiło, że to "idealny muzyk sesyjny", potrafiący wyczuć, kiedy pozostać w cieniu, a kiedy wyjść na pierwszy plan. Kiedy na początku XXI wieku jego drogi przecięły się ze Stingiem, od razu było jasne, że między nimi jest wielka muzyczna chemia. Już pierwsze jej efekty były spektakularne - wystarczy wspomnieć wielką trasę koncertową po całym świecie, na której Botti towarzyszył wokaliście The Police, promującemu wówczas swoje kultowe już Brand New Day (1999) z wielkim przebojem Desert Rose.

Botti to doskonały sideman, ale dość szybko zaczął skłaniać się ku karierze solowej. Ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę, co potwierdza właściwie każdy jego dotychczasowy album. Zarówno debiutancki First Wish (1995), jak i późniejsze krążki, takie jak Midnight Without You (1997), Slowing Down The World (1999), Night Sessions (2001), December (2002) czy A Thousand Kisses Deep (2003), udowadniają, że jest muzykiem o bardzo otwartym umyśle, postacią absolutnie wyjątkową dla licznych miłośników jazzu - zwłaszcza w odmianach fusion, smooth czy acid. Jeśli chodzi o sukces komercyjny, to największy odnotował w przypadku albumu When I Fall In Love (2004), który sprzedał się w ponad półmilionowym nakładzie. Od tamtego czasu Botti cieszy się statusem megagwiazdy pop-jazzu - ma na swoim koncie nagrody Grammy, złote, platynowe i diamentowe płyty, koncerty w najbardziej prestiżowych salach koncertowych oraz współpracę z muzyczną elitą, począwszy od Franka Sinatry przez Barbrę Streisand i Andreę Bocellego, aż po Lady Gagę.

Teraz, po prawie 30 latach działalności, przyszedł czas na swego rodzaju oczyszczenie. Nowy etap, z którego jako słuchacze możemy się wyłącznie cieszyć, bo Vol. 1 (2023) to naprawdę udany materiał. "W czasie, który dla tak wielu rzeczy na świecie wydawał się restartem, skończyłem 60 lat. I w tej chwili chciałem pozbawić się wszystkich orkiestrowych aranżacji, specjalnych gości, aby bardziej skupić się na swojej grze, grze mojego zespołu oraz na wszystkich tych jazzowych klasykach, które zawsze uwielbiamy grać razem na scenie" - opowiada o powstaniu albumu Chris, który tym razem, bardziej oszczędnie niż chyba kiedykolwiek wcześniej, częstuje nas klasykami, takimi jak Old Folks, My Funny Valentine i Someday My Prince Will Come z repertuaru Milesa Daviesa, ale też choćby zupełnie współczesnym utworem Fix You zespołu Coldplay. Vol. 1 to najlepszy dowód na to, że choć Botti jest świetnym towarzyszem, to najlepiej brzmi, kiedy gra sam.

Sebastian Gabryel

  • Chris Botti
  • 10.05, g. 20
  • Sala Ziemi MTP
  • bilety: 249-399 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2024