Kultura Poznań.pl

Muzyka

opublikowano:

Magia zamknięta w plastikowym krążku

Jakość dźwięku, ciepłe brzmienie, namacalność, interesujący wygląd. To właśnie powody, dla których płyta winylowa, mimo upływu czasu, wciąż nie ma sobie równych i jest najczęściej wybieranym nośnikiem wśród melomanów. Jej fenomen dostrzegli także mieszkańcy Poznania. Na mapie miasta znaleźć można coraz więcej nowych sklepów muzycznych.

. - grafika artykułu
Sklep Longplay, fot. Longplay

W zeszłym roku w Stanach Zjednoczonych, po raz pierwszy od 1986, odnotowano większą sprzedaż płyt winylowych niż płyt CD. Według raportu Recording Industry Association of America wartość sprzedanych winyli wynosiła około 232 mln dolarów, a wartość sprzedanych płyt kompaktowych - niecałe 130 mln. Chociaż polskie raporty nie sprzyjają tak mocno płytom winylowym, to i u nas z roku na rok rośnie ich popularność. Według opublikowanego pod koniec 2019 roku "Kompleksowego badania polskiego rynku muzycznego" sprzedaż płyt winylowych w latach 2016-2018 osiągnęła wartość 30 mln złotych i stanowiła około 14% wartości sprzedaży nośników fizycznych w Polsce.

Tymczasowa moda? Jak podkreślają kolekcjonerzy płyt, winyle nigdy nie zniknęły z powszechnego użycia, a tylko zmalała ich popularność. - Najlepszym dowodem na to są amerykańskie filmy. Tam zawsze we wnętrzach pojawiają się gramofony - mówi Krzysztof Waligórski, właściciel sklepu Art Rock. Za granicą złote czasy czarnych płyt nigdy nie minęły, w Polsce zaś skończyły się na przełomie XX i XXI wieku z powodu zachłyśnięcia się bardziej poręcznym, tańszym i odpornym na zniszczenia nośnikiem - płytą CD. - Sam jestem przykładem wyprzedawania swojej kolekcji płyt winylowych. Płyty kompaktowe to było coś nowego. Myślano wtedy, że mają przewagę nad winylami, ponieważ się nie niszczą, a płyta winylowa po wielu odtworzeniach traci na jakości. Teraz wraca czas winyli - dodaje Waligórski.

Obecnie płyty winylowe można znaleźć już nie tylko w sklepach muzycznych, ale i na półkach supermarketów. Pierwszy raz pojawiły się tam pod koniec 2016 roku. To właśnie ten moment wielu kolekcjonerów płyt uważa za zmianę podejścia do winyla i jego ponowne spopularyzowanie.

Brzmienie nie do podrobienia

- Za płytą winylową najpierw trzeba się nachodzić, a następnie utrzymać ją w dobrym stanie. Uczy to świadomego słuchania. Aby odtworzyć muzykę, trzeba wybrać płytę, wyjąć ją z półki, włączyć gramofon, zmienić stronę - wymienia Piotr Maciejewski, pracownik sklepu Longplay. Co w takim razie sprawia, że płyty winylowe wciąż mają tylu miłośników? - Z jednej strony panuje moda na winyle, z drugiej - muzyka z płyty winylowej jest po prostu przyjemniejsza dla ucha - tłumaczy Hubert Smok, który prowadzi sklep muzyczny w Krotoszynie i w ostatnim czasie wystawiał swoje zbiory w lokalu na poznańskich Jeżycach.

Brzmienie płyt winylowych często określa się jako głębsze i cieplejsze. Powodem jest różnica zapisu dźwięku. Muzyka na płytach CD jest zapisywana w postaci zero-jedynkowej,  słuchanie płyt winylowych zaśto odczyt wyciętych rowków o szerokości setnych milimetra. Ten system odsłuchu uważany jest za bardziej czuły i naturalny. Jednak winyl winylowi nierówny. Jego złotym okresem określa się lata 70. i 80. XX wieku. Wówczas był on tłoczony bez cyfrowej pomocy, z tak zwanych taśmmatek. Współczesne płyty winylowe powstają zazwyczaj na bazie plików cyfrowych. - Stare płyty są bardziej cenione przez koneserów niż te nowe. Dzisiejsze płyty to nie są prawdziwe winyle, ale kompakty na winylu. Obecnie obowiązuje inna technologia tłoczenia winyli, dźwięk jest praktycznie remasterowany - tłumaczy Jan Czechelski, który od kilkunastu lat prowadzi Movie Shop na Świętym Marcinie. - Płyty z epoki mają lepsze brzmienie. Różnica jakości jest odczuwalna nawet bez audiofilskiego sprzętu - mówi Piotr Walczuk, właściciel lokalu Longplay. Płyty z drugiej połowy ubiegłego wieku stają się deficytowym towarem, niespotykanym w sieciowych marketach, a wyłącznie w mniejszych, niezależnych sklepach. Ich na szczęście w Poznaniu nie brakuje. Wśród nich są takie, które funkcjonują od 30 lat, i takie, które rozpoczęły swoją działalność rok temu. Każdy ze sklepów różni się charakterem i profilem klienta. W sklepie Art Rock znajdziemy przede wszystkim progresywny rock, w K-wax - muzykę elektroniczną, a w Wino i Winyle - soul, folk i blues.

Nie tylko sklep

Młode sklepy muzyczne łączą handel płytami winylowymi z serwisem naprawy sprzętów muzycznych oraz przestrzenią kawiarnianą i koncertową. Ważnym elementem tożsamości lokalów Longplay i K-wax jest część knajpowa. W niepandemicznych czasach można tam usiąść przy kawie czy kraftowym piwie. Mimo niedużej powierzchni w sklepach odbywają się giełdy płyt, koncerty lokalnych zespołów, panele dyskusyjne, warsztaty didżejingu, a nawet wydarzenia modowe. W sklepie Wino i Winyle, jak sama nazwa wskazuje, oprócz płyt winylowych można dostać węgierskie wina. Z kolei właściciele Vinylgate Recordstore co roku hucznie obchodzą Record Store Day, czyli święto niezależnych sklepów z płytami. Lokalom często towarzyszy serwis naprawy sprzętów grających i płyt winylowych. Czyszczenie, mycie, renowacja - można tu przynieść zakurzone płyty i od dawna nieużywane gramofony. A te, podobnie jak płyty, najlepsze są podobno z ubiegłego wieku. - Sprzęty wykonane w latach 70. i 80. są jakościowo lepsze niż te, które producenci oferują w tej chwili - mówi Hubert Smok. - Nasza filozofia jest taka, że trzeba naprawiać stare sprzęty, przywracać im nowe życie, żeby mogły bezawaryjnie służyć użytkownikom przez następne 20-30 lat.

Gdy rozmawiam z Adim Kaniewskim, pracownikiem sklepu Wino i Winyle, do środka zagląda klientka. - Czy prowadzicie skup płyt? - pyta. Winylowe skarby znalezione na strychu czy otrzymane w spadku to nierzadkie zjawisko. Nie zawsze trafiają do rąk melomanów, stąd pojawiają się pytania o odsprzedawanie. Niektórzy klienci - odwrotnie - chcą zachować kolekcje bliskich i przychodzą do sklepu, ponieważ wymagają one renowacji.

Czasem używane płyty trafiają do lokali z pomocą klientów, a czasem za sprawą własnych poszukiwań na giełdach stacjonarnych i internetowych. - Około 90% asortymentu naszego sklepu to płyty z drugiej ręki. Zdarza się, że ktoś się z nami kontaktuje, bo odziedziczył płyty po babci czy wujku. Czasem my je gdzieś wychwytujemy lub jedziemy w tym celu za granicę - opowiada Filip Weymann, właściciel sklepu Vinylgate Recordstore. - Kiedyś przeważały u nas płyty używane. Można było pojechać za granicę, na giełdy i przywieźć płyty z Holandii lub Niemiec. Natomiast od roku z powodu pandemii jest to utrudnione - uzupełnia Piotr Walczuk. Lokalne sklepy prowadzą miłośnicy nośnika, jakim jest płyta winylowa. Na giełdach szukają płyt, których brakuje w ich kolekcji lub które mogłyby zainteresować ich klientów.

- A co, kiedy płyty są już na tyle zużyte czy porysowane, że nie da się już z nimi nic zrobić? - pytam. - Mogą służyć jako ozdoba - odpowiada Piotr Maciejewski, wskazując na dekorację znajdującą się w mniejszej sali sklepu, złożoną z płyt winylowych. Jak się okazuje, klienci kupują czasem płyty dla okładek. Nie ma w tym nic zaskakującego, niektóre z nich to prawdziwe dzieła sztuki. Tak też są traktowane - oprawiane w ramy, wieszane na ścianach czy kładzione na półkach, w strategicznych miejscach w domach.

Atrakcyjność wizualna płyt winylowych z jednej strony sprzyja dekorowaniu wnętrz, z drugiej - chęci posiadania wyjątkowych okazów. Jak wśród wszystkich kolekcjonerów, tak i wśród kolekcjonerów winyli, nietypowe wydania kuszą, nawet jeśli nie zawierają słuchanej przez nich muzyki. - Zastanawiam się nad kupnem wydanej w zamszu płyty Kombi. Nie mam płyty w zamszu - mówi Adi Kaniewski podczas rozmowy ze mną. Na pytanie, ile albumów liczy jego kolekcja odpowiada, że około 1,5 tysiąca. I chociaż, jak podkreśla, nie jest to największy zbiór, o jakim słyszał, posiada wydawnicze smaczki, które niełatwo zdobyć. - Mam winyla, który chodzi do tyłu. Aby posłuchać płyty, należy położyć igłę na sam koniec, a ona schodzi do zewnętrznej strony.

Nie największa w mieście

"Od kilkudziesięciu do kilkunastu tysięcy" - takie odpowiedzi słyszę, gdy pytam poznańskich kolekcjonerów o liczbę zgromadzonych płyt winylowych. Niektórym trudno na to pytanie odpowiedzieć i, rozglądając się po asortymencie sklepu, mówią, że ich indywidualną kolekcję można do niego porównać. W Polsce największa kolekcja płyt winylowych liczy podobno 30 tysięcy i należy do Mieczysława Stocha z Warszawy.

To od własnych kolekcji często zaczyna się prowadzenie swojej działalności. - Od zbierania zaczęła się historia tego sklepu. Na początku zbierałem filmy. Miałem tego już tyle, że nie wiedziałem, co z tym zrobić, więc zrobiłem z tego sklep - opowiada Jan Czechelski.

Podczas spaceru po centrum miasta trudno nie zwrócić uwagi na wybrzmiewającą z głośników muzykę na rogu ulicy Wodnej i Starego Rynku. Prowadzi ona do sklepu Fripp, który na mapie Poznania znajduje się już trzy dekady. Niewiele mniej, bo 22 lata, jest na niej sklep Art Rock. Ich właściciele są najlepszymi świadkami zmian na rynku muzycznym, rewolucji cyfrowej i rozwoju różnych nośników. - Prowadzę sklep od 1991 roku i od kilkunastu lat zainteresowanie płytami winylowymi jest większe - mówi Tomasz Konwent, właściciel sklepu Fripp przy Starym Rynku. - Pod koniec lat 90. nie było jeszcze takiego zainteresowania płytami winylowymi. Wtedy nasz sklep miał inny charakter, dostać można było tu przede wszystkim płyty kompaktowe. Z czasem płyt winylowych pojawiało się coraz więcej, a w tej chwili ich liczba przewyższa płyty CD - dodaje Krzysztof Waligórski.

Wokół każdego sklepu wytwarza się grupa stałych klientów, ale regularnie trafiają tam również przypadkowi goście. Przechodniów zazwyczaj sprowadza ciekawość. Są i tacy, którzy szukają konkretnej płyty, a takie poszukiwania - jak mówią kolekcjonerzy - mogą trwać latami. - Dzisiaj przyszedł tutaj klient, który kupuje wyłącznie amerykańską muzykę folkową lub folk-rockową z lat 80. - opowiada Adi Kaniewski. - Niektórzy długo zastanawiają się nad zakupem jednej płyty, a inni wychodzą stąd z rachunkiem na 500 zł. Klienci są też w bardzo różnym wieku. Najmłodszy kolekcjoner, który odwiedził Movie Shop, miał zaledwie 12 lat, ale bardzo konkretne wymagania. Jak wspomina Jan Czechelski, szukał jednego z wydań albumu AC/DC.

Wehikuł czasu

- Wiele osób, obcując z winylami, cofa się do arkadii młodości. Ta muzyka jest wehikułem czasu, który przenosi nas do najszczęśliwszego okresu w życiu - mówi Piotr Walczuk. Słuchacze sięgają po płytę analogową nie tylko z powodu walorów brzmieniowych, a także kierowani tęsknotą za poprzednią epoką. - Ja jestem z pokolenia winylowego. Każda płyta, którą się kiedyś zdobywało, kosztowała straszne pieniądze, czasami nawet całą wypłatę. Co tydzień chodziliśmy na giełdy płytowe, do klubów studenckich. Jak ktoś kupił lub zdobył płytę, spotykaliśmy się w większym gronie, wspólnie ją odsłuchiwaliśmy i dzieliliśmy się wrażeniami - wspomina Krzysztof Waligóra.

No dobrze, ale wśród miłośników winyli rośnie także grupa młodych osób. Skoro nie nostalgia, to co ich przyciąga do kupna płyt winylowych?

- A woli pani książki czy e-booki? - Tomasz Konwent odpowiada pytaniem na pytanie. Porównanie płyt winylowych do papierowych książek przywołuje kilkoro moich rozmówców. Czyli chodzi o dotykalność, o fizyczny kontakt z nośnikiem, którego nie jest w stanie zastąpić żaden cyfrowy odtwarzacz. - W czasie, kiedy odbiór muzyki jest zdominowany przez nośnik cyfrowy, który fizycznie nie istnieje, płyta winylowa jest dosyć namacalnym artefaktem - tłumaczy Piotr Walczuk. - Można ją poczuć, pooglądać okładkę, poczytać teksty. Ma dość duży format, nie jest tak mała jak kompakt czy kaseta. Odsłuchowi płyty towarzyszy też swojego rodzaju świadomość, że ten dźwięk jest zapisany w formie analogowej, którego nie da rady skasować. To prawda uniwersalna, która dotyczy zarówno osób po 50-tce, jak i 18-latków. - Wystarczy popatrzeć, jak igła biegnie wzdłuż rowka - to już samo w sobie jest niesamowite - opowiada Wojtek Dominik, pracownik Vinylgate Recordstore. - Kładziesz ramię na płycie i nagle z głośników płynie muzyka. Tego nie zobaczysz ani w Spotify, ani na YouTubie. Wszystko, co cyfrowe, jest bezduszne, a tutaj mamy do czynienia z czymś prawie organicznym. Kawałek plastiku, a w tym plastiku zaklęta muzyka.

Mit zniknięcia z rynku płyt winylowych z pewnością burzą didżeje, którzy sięgają po nie nieprzerwanie od ubiegłego wieku. W przypadku właścicieli K-wax i Vinylgate Recordstore granie na winylach przerodziło się w działalność handlową. W sklepach tych przeważa muzyka elektroniczna i klubowa, chociaż, jak podkreśla Filip Weymann, w Vinylgate Recordstore obecnie można znaleźć cały wachlarz gatunków muzycznych. Mimo że asortyment sklepu przez ostatnie lata się zmienił, zmianie nie uległ rodzaj sprzedawanego nośnika. Właściciele są wierni czarnemu krążkowi także podczas didżejowania. -- Filip jest ortodoksem pod tym względem - mówi Wojtek Dominik. - Nawet do dzisiaj mamy między sobą małe przepychanki, kiedy chcę zagrać coś świeżego z internetu, a Filip twierdzi, że lepiej, aby to miejsce zostało czyste i nieskażone cyfrą. - W przypadku płyt mam trochę więcej do zrobienia - tłumaczy Łukasz Tomaszewski, właściciel sklepu K-wax, znany pod pseudonimem DJ Elvira. - Cyfrowe granie jest łatwiejsze. Muzykę mam w kompaktowej formie i jak już raz wszystko ustawię, nie muszę nic zmieniać. Jednak gdybym miał grać w 100% z cyfry, tobym się szybko znudził.

Warunki pandemiczne nie pomagają w prowadzeniu jakiejkolwiek branży, w tym branży muzycznej. Obecnie wiele sklepów z płytami przy życiu trzymają przede wszystkim nie zyski, lecz miłość właścicieli. Czasy niesprzyjające koncertom powodują jednak, że coraz częściej słuchamy muzyki w domowym zaciszu. Tym samym poszerzamy nasze indywidualne kolekcje i przykładamy większą wagę do jakości i rodzaju wybieranych albumów. Chociaż markety sieciowe oferują szybkość i dostępność, warto sprawdzić, co proponują niezależne, lokalne sklepy. A stamtąd wyjdziemy nie tylko z płytami, ale i z muzycznymi anegdotami i inspiracjami.

Magda Chomczyk (Radio Afera)

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021